#43
- Co z nim robiłam?! - trułam domowników od kilku godzin tym samym pytaniem.
- Dobra. - Chris uderzył w stół - Chcesz wiedzieć, co z nim robiłaś?!
- Tak jakby wyduszam to od rana! - krzyknęłam
- Kiedy Karen cię szukała, ja miałem niesamowitą przyjemność porozmawiać na osobności z tym oto panem. Jako osoba dość agresywna i zarazem dociekliwa, kulturalnie zapytałem Ethana gdzie jesteś i co ci zrobił.
- Jakby cię to interesowało... - mruknęła siostra, siadając na kanapę z paczką popcornu
- I ty się pytasz dlaczego się rozstaliśmy. - westchnął Schistad
- Ty jesteś jakiś poje...
- STOP! - przerwałam kłótnię - Mów dalej Chris.
- Kolega rzetelnie i prosto z serca powtarzał, że ciebie nie widział po kinie. Gdy jednak zobaczył, że nie ma u mnie szans i że to koniec, wyćwierkał wszystko.
- Pfff - prychnęła Karen
- Co ci znowu nie pasuje?! - krzyknął Schistad
- Był od ciebie wyższy, szerszy i przystojniejszy.
- Przypominam, że w trakcie drogi wypadła ci soczewka. - chłopak puścił jej oczko. - Nie wiedziałaś co jest duże, a co małe skarbie.
- Jeżeli tak to działa, to powinnam na każdy seks z tobą tę soczewkę gubić.
- KONIEC! - znów wkroczyłam do akcji - Dojdź do sedna, bo przy takim przedłużaniu niczego się nie dowiem.
- Chcesz konkretów?
- Chcę konkretów.
Schistad popatrzył najpierw na mnie, potem na Karen i znów na mnie.
- Chciał cię zerżnąć, bo stwierdził, że za długo jest prawiczkiem.
Moje usta uchyliły się, a miska, w której Karen przyniosła sałatkę, potłukła się na milion kawałków.
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com