12
[U/C]- Ulubione ciasto
[U/N]- Ulubiony napój
[U/P] - Ulubiony przedmiot ( w sensie szkolny )
- Jeśli mogę spytać, gdzie tak szłaś?- Zapytał blondyn podczas naszego ' spaceru '. Podniosłam wzrok z butów na niego.
- Gdy na ciebie wpadłam? Wracałam ze szkoły do domu- Powiedziałam prosto, bez zbędnych wyjaśnień. Chłopak pokiwał głową.
- Wybacz, że zaprosiłem cię do kawiarni. Chyba miałaś inne plany...- Powiedział nieco skruszony. Popatrzyłam zaraz na niego i pokręciłam głową.
- N- Nie! Nie było to nic ciekawego! Na prawdę...- Powiedziałam nieco zwalniając. Blondyn dostosował się do mojego tempa.
- Wiesz, mam dzisiaj urodziny i wszyscy moi przyjaciele o tym zapomnieli. Gdy wracałam do domu zamyśliłam się nad tym i w sumie dlatego na ciebie wpadłam...- Wyznałam. Zaraz poczułam się nieco lepiej. Czasami chyba warto jest się komuś wygadać. Nawet komuś obcemu.
Popatrzyłam w jego oczy, a gdy głębiej im się przypatrzyłam mogłam zauważyć w nich błysk współczucia.
Mimo to nie powiedział nic więcej. Położył w ciszy dłoń na mojej głowie. Staliśmy tak przez chwilę.
- Nie przejmuj się. Skąd wiesz że zapomnieli? Może przygotowują coś specjalnie dla Ciebie?- Zapytał. Na jego słowa uśmiechnęłam się lekko ale pokręciłam głową, sprawiając że blondyn ściągnął z niej swoją rękę.
- Znam ich od dawna I znam ich zachowanie. Szczególnie jeden z nich na pewno by się na mnie rzucił i wyściskał- Powiedziałam, a na wspomnienie o Feliciano lekko uśmiechnęłam się pod nosem. Ten mały włoszek zawsze powodował że na mojej twarzy gościł uśmiech...
Potem między mną a blondynem panowała cisza. Nie trwała ona długo, gdyż przeszliśmy na drugą stronę ulicy. Zatrzymaliśmy się przed kawiarnią.
-Jesteśmy na miejscu- Powiedział chłopak podchodząc do drzwi. Otworzył je i odsunął się, by mnie przepuścić.
Uśmiechnęłam się w jego stronę i weszłam do środka. Zajęliśmy stolik przy oknie. Blondyn odsunął dla mnie krzesło, a ja usiadłam zaskoczona jego zachowaniem.
Zachowuje się niecodziennie, ale dość miło
-Co byś chciała?- Zapytał z lekkim uśmiechem, który dodawał mu uroku.
- [U/N] i może [U/C], proszę- Powiedziałam z lekkim uśmiechem. Chłopak wstał i podszedł do lady, by zamówić nasze rzeczy. Siedziałam sama wyglądając za okno. Obserwowałam przechodzących ludzi i ich poczynania.
Widziałam ludzi ze szkoły. Vasha ze swoją młodszą, Lily, jedzących lody. Znaczy, tylko Lily jadła. Vash przeliczał, prawdopodobnie pieniądze.
Widziałam tez Heraklesa karmiącego koty pod pobliskim drzewem. Chyba poczuł na sobie mój wzrok, gdyż odwrócił się w moją stronę i powoli mi pomachał. Uśmiechnęłam się lekko i odwzajemniłam gest.
Radmila* szła razem z Kubą. Dziewczyna nie wydawała być w złym humorze, natomiast jej brat z uśmiechem na ustach o czymś jej opowiadał.
- Happy Birthday- Usłyszałam obok siebie, sprawiając, że odwróciłam się, by zobaczyć blondyna z którym przyszłam do kawiarni. Uśmiechnęłam się lekko na widok [U/N] i [U/C] w jego dłoniach.
-Thank you- Powiedziałam gdy postawił przede mną talerzyki.
-A więc- Zaczęłam powoli zwracając uwagę chłopaka.
- Tak, my dear?- Zapytał, powiadamiając, iż jego uwaga była w pełni na mnie skupiona.
-Jak masz na imię?- Zapytałam czując się lekko zażenowana zadając takie pytanie.
-Och, gdzie moje maniery?- Powiedział wstając z miejsca i kłaniając się lekko powiedział:
-Arthur Kirkland, my lady- Zachichotałam lekko i lekko skinęłam głową.
-Ładnie, [T/I] [T/N]- Powiedziałam. Tym razem to chłopak się uśmiechnął.
-Ślicznie. Pasuje to tak ślicznej dziewczyny- Odpowiedział siadając na miejscu. Poczułam jak się rumienie, a gdy popatrzyłam na jego twarz zobaczyłam coś co jakimś cudem wcześniej mi umknęło.
-A teraz- Zaczęłam ponownie. Chłopak popatrzyłam na mnie zaciekawiony.
-Zdradź mi sekret tych brew- Powiedziałam zaczynając chichotać. Arthur westchnął ciężko.
-Bez komentarza- Powiedział, a widząc moją reakcję również cicho i krotko zachichotał.
-Jesteś pewny, że chcesz ze mną ty siedzieć? Na pewno masz lepsze rzeczy do roboty niż przebywanie z obcą osobą...- Zaczęłam, ale widząc jego reakcję zaraz się poprawiłam.
- Nie zrozum mnie źle! To miłe i jestem ci wdzięczna, ale... dlaczego?- Zapytałam. Zanim blondyn zdążył mi odpowiedzieć drzwi do kawiarenki otworzyła się ponownie, a dzwonek głośno zadzwonił. Odwróciłam się w tamtą stronę i nieco się zdziwiłam.
-Co on tu robi?...- Zapytałam na tyle cicho by nawet Arthur mnie nie usłyszał. Mimo to uśmiechnęłam się w stronę nowej postaci, która odwzajemniła gest i z promiennym uśmiechem na twarzy podszedł do nas szybko i usiadł zaraz obok mnie.
-Hej min prinsesse- Powiedział przytulając mnie lekko.
-Hej Matthias. Co tutaj robisz?- Zapytałam. Blondyn uśmiechnął się i popatrzył za pobliskie okno.
-A wiesz, tak przechodziłem obok i cię zobaczyłem, więc pomyślałem że podejdę- Odpowiedział odwracając się w stronę Arthura.
-Ale nie spodziewałam się zobaczyć cię z kimś innym- powiedział. Zielonooki popatrzył na niego zdziwiony.
-Wpadłem na nią przez przypadek i zaprosiłem na herbatę. Czy to coś złego??- Zapytał. Matthias patrzył na niego cały czas. Zdezorientowana siedziałam między nimi dokańczając moje picie.
- Tak.- Powiedział poważnie. Zaskoczony Arthur popatrzył na niego poirytowany. W pewnym momencie zrobił wielkie oczy.
- Już rozumiem- Powiedział zaczynając wstawać, sprawiając, że popatrzyłam na niego niepewnie.
- Co rozumiesz?- Niestety moje pytanie zostało zignorowane. Arthur podał mi karteczkę na której było zapisane parę cyfr.
- To mój numer telefonu. Gdybyś chciała porozmawiać lub się wyżalić to pisz- Powiedział kierując się do wyjścia.
-Um... Pa Arthur! Dzięki za wszystko!- krzyknęłam za nim sprawiając, że klienci kawiarenki popatrzyli na mnie z pogardą.
-Do następnego razu- Powiedział i sięgnął po moją dłoń całując ją lekko. Zaraz potem poczułam jak Mat zaciska dłoń na moim ramieniu.
-Ta ta... Możesz już iść, wiesz? Franciss, pewnie nie może się doczekać kiedy znowu cię zobaczy- Powiedział i uśmiechnął się z wyższością. Arthur posłał mu mordercze spojrzenie po czym wyszedł z budynku. Odwróciłam się w stronę Matthiasa, ale zanim zdążyłam coś powiedzieć...
- Czemu byłaś z nim sama w kawiarni? Kiedy go spotkałaś? Co was łączy?- Zalał mnie masą pytań, a od ich nadmiaru zaczęła mnie boleć głowa.
-Stop. Zwolnij Mat. Nie wiem o co ci chodzi, ale spotkałam go niecałą godzinę temu- Gdy to powiedziałam wydawało mi się, że odetchnął z ulgą. Popatrzył na mnie z ciepłym i energicznym płomykiem w oku.
-Gdzie teraz idziesz?- Zapytał,a ja spojrzałam na zegarek.
- Chyba będę już szła w kierunku domu Feliciano- Powiedziałam, jednak na moje słowa, chłopak jakby spochmurniał.
-Oh, to może cię odprowadzę?- Zaproponował. Kiwnęłam głową.
-Nie musimy się spieszyć- Powiadomiłam go kierując się w stronę wyjścia. Usłyszałam za sobą kroki, przez co wiedziałam iż blondyn kierował się w tą samą stronę co ja. Niedługo potem chłopak szedł obok mnie.
-Czemu idziesz do Feliciano?- Zapytał patrząc na mnie. Popatrzyłam na niego z lekkim uśmiechem.
-Przyjechał jego brat i w sumie chciałabym go poznać- Przyznałam, a blondyn nieco się skrzywił.
- Nie chcesz- Powiedział. Popatrzyłam na niego zdziwiona.
-Dlaczego niby?- Zapytałam tym razem ja. Matthias popatrzył przed siebie.
-Cóż... Powiedzmy, że jego charakter do łatwych nie należy- Przyznał. Uśmiechnęłam się.
-To już słyszałam od Ludwika. Nie od pierwszy i nie ostatni będzie miał taki charakterek. Przynajmniej chce spróbować- Powiedziałam szczerze, no bo... Po co kłamać? Szczególnie w takiej sprawie.
-A jak tam u chłopaków?- Zapytałam. Blondyn ponownie popatrzył na moją twarz.
- Jakich chłopaków?- Zapytał.
-No, u Emila, Lukasa, Tino, Berwalda...- Zaczęłam wymieniać wszystkich po kolei.
-A! Nic ciekawego w sumie. Tino i Ber jak zwykle świetnie sobie radzą w szkole, Lukas jak pewnie wiesz, też. Emil ma małe problemy z [U/P]...- Przyznał. Popatrzyłam na niego.
-Z [U/P] ? Jak coś to mogę pomóc!- Zaproponowałam z uśmiechem. Blondyn odwzajemnił gest i poklepał mnie po głowię.
- Dzięki prinsesse. Lukas na pewno będzie ci wdzięczny- Powiedział. Popatrzyłam na niego z zaciekawieniem.
-Znowu zacząłeś na mnie tak mówić- Powiedziałam w sumie nie zważając na słowa. Chłopak popatrzył na mnie lekko niepewnie.
- Jak?- Zapytał, jednak dobrze wiedziałam, że unika odpowiedzi.
-Oj, no wiesz... Już wiem co to znaczy, więc... Dzięki, że uważasz mnie za księżniczkę, ale mów mi królowo!- Powiedziałam śmiejąc się, po czym zaczęłam uciekać od zarumienionego chłopaka.
-[T/I]! Wracaj tu!- Zaśmiał się i zapewne zaczął mnie gonić. Nie zwracałam uwagi na świat wokół mnie. Ludzie patrzyli pewnie na mnie jak na idiotkę, jakieś koty leżały leniwie pod drzewami czy krzakami. Mi natomiast przypomniały się dni dzieciństwa.
Dni kiedy nic dla mnie nie miało znaczenia. No. Prawie nic. Jedynie to, co na obiad oraz, że następny dzień spędzę tak samo. Biegając w kółko i bawiąc się razem z Matthiasem. Chrzanić zdrowie. 39 stopni gorączki? To żadna przeszkoda na wygłupy na placu zabaw.
Miło było przypomnieć sobie jakie to uczucie. Beztroskie uczucie na sercu. Zapewne trwało by to dłużej gdyby nie fakt, że na mojej drodze ktoś stanął. Oczywiście wpadłam na tą osobę. To chyba czwarty raz dzisiaj... Tym razem również upadłam na ziemię. Najwyraźniej osoba przede mną zrobiła to samo, gdyż z ich ust uciekła wiązanka niezłych przekleństw.
- [T/I]!- Usłyszałam z tyłu głos Matthiasa. Zbliżał się coraz bliżej, a tym czasem osoba na którą wpadłam...
-Uważaj jak chodzisz fottuto idiota...**- Powiedział. Nie do końca wiedziałam co to znaczyło, ale z tonu jego głosu mogłam zrozumieć, że to nic miłego...
Gdy podniosłam na niego wzrok, na początku nieco oślepiło mnie słońce. W końcu mamy sierpień... Podczas gdy moje oczy zaczęły przyzwyczajać się ponownie do jasności, Mat był już przy mnie.
-Och... Hej...- Powiedział patrząc na chłopaka przede mnie. Chłopak odpowiedział mu tylko prychnięciem. Tym razem gdy również podniosłam głowę, zobaczyłam...
Feliciano?
Nie...
Nie ma szans żeby się tak zachował.
-[T/I], co? A więc to ty jesteś tą idiotką o której opowiadał tyle opowiadał Antonio i Feliciano- Powiedział chowając dłonie w kieszeni.
Feliciano...?
Czyżby to był...
Lovino?!
-------------------
*Radmila z tego co słyszałam to imię Czech :3 Ale już tyle razy się z tymi imionami pomyliłam że już sama nie wiem xD
**"fottuto idiota" Według tłumacza- "Pieprzona idiotka". Widzicie jak wam Lovi słodzi? :3
A więc
Po pierwsze dziękuję wam za 300 obserwujących ^^
Bez zbędnego przedłużania chce wam coś powiedzieć...
Wiem że dużo osób będzie niezadowolone...
Ale podjęłam decyzję iż jeśli chodzi o tłumaczenia ( wspomniałam o tym w rozdziale wcześniej podajrzę ) to na pierwszy ogień idzie HetaOni: Hetalia x Reader x 2p! Hetalia
Mam nadzieję że tamtą książkę również będziecie czytać (◕‿◕✿)
Póki co już przetłumaczyłam 4 rozdziały po 2 000 słów
Gdy tylko ją opublikuję powiadomie was w każdej z moich książek o Hetali ( czytaj. Talksach, ciekawostkach i tu), ale polecam żebyście mnie zaobserwowali. Będziecie na bieżąco jeśli chodzi o nowinki i najszybciej wtedy dowiecie się o nowej książce :3
Pytanie na dziś:
Jak wam do tej pory minął rok szkolny?
Mi nie najgorzej. Nasza klasa mimo że bez jednej osoby, jakoś się trzyma, a nauczyciele dają mniej zadań domowych niż zazwyczaj. Dla mnie to dosyć istotne szczególnie iż nie raz wracam po 22 do domu :')
Dlatego też shoty nie pojawiają się niemal w ogóle xd
Żeby skupić się na ich pisaniu musiałabym zawiesić tą książkę
Możecie mi napisać co wolicie
Prusy x Reader x Dania czy One Shoty
Czekam na wasze komentarze ♡
A jeśli chodzi o Lovino, to wiem że powinien być miły dla [T/I], ale spokojnie. Z biegiem fabuły wszystko zrozumiecie <3
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com