17 x
-Chuj ci do tego. Dlaczego ja nic o tobie nie wiem? - zapytał opanowany Niall.
-Może dlatego, że nikt nie miał o mnie wiedzieć? - warknął Luke.
-A ty to wszystko zjebałeś, dziękuję bardzo - dokończył i zaczął klaskać.
Niall zmarszczył brwi.
-Do czego Tom cię potrzebował co ? - zapytał po chwili.
Luke się speszył nie wiedział co powiedzieć.
-Nie wiem...
Postanowiłam przerwać tę rozmowę.
-Ekhem...nie wiem czy zauważyliście, że ja też tu jestem.
Obaj zwrócili na mnie uwagę w tym samym czasie.
-Luke proszę, czy mógłbyś zająć się moimi dziadkami..- zrobiłam wymowne spojrzenie w jego stronę, a on od razu zrozumiał.
Po chwili już go nie było.
-Coś się stało? - zapytał blondyn podchodząc bliżej.
-Nie.To znaczy tak. Moja mama i mój ojczym....mieli wypadek.
-Tak mi przykro...co się...
-Oni nie żyją - powiedziałam a z moich oczu poleciały łzy.
-Cholera....- mruknął i zamknął mnie w uścisku.
Zaczęłam głośniej płakać.
-Niall ja nie wiem co się dzieje. Moja była najlepsza przyjaciółka chce mnie zniszczyć, nie wiem dlaczego, a dawny przyjaciel zjawia się jak widmo. Nie wiem co mam myśleć. Już nie daję rady.
-Hej, wierzę w ciebie. Przejdziemy przez to razem. Tom był by z ciebie dumny, gdyby wiedział w jakiej jesteś sytuacji. Jesteś silna. Musisz tylko w to uwierzyć.
Znałem tyle dziewczyn i żadna nie była tak wyjątkowa jak ty.
Uśmiechnęłam się smutno i wytarłam łzy. Niall patrzył się chwilę na moje usta i nim zdążył spojrzeć w moje oczy, pocałowałam go. Blondyn wzmocnił pocałunek przyciągając mnie jeszcze bliżej siebie. Całował mnie z pasją i uczuciem było to tak przyjemne, że nie miałam ochoty przestawać.
-Ekhem...- usłyszałam chrząknięcie Luke'a.
Oderwaliśmy się od siebie powoli i uśmiechnęliśmy.
-Nie chce psuć wam, tej jakże romantycznej chwili ale chyba mamy problem...- powiedział Luke poważnie ale musiał przewrócić oczami.
Niall spojrzał na niego niespokojnie i nieufnie. Nie dziwie mu się prawie go nie zna i jeszcze dowiaduję się, że jest asem mojego brata, który nie żyje. Ja sama się już w tym gubię.
-Lottie...jest w mieście - powiedział ciężko przełykając ślinę. Nie bał się o siebie. Bał się o mnie.
-Dlaczego was to dziwi?! To ja o mało co nie zostałam przez nią przejechana! Ona zwariowała!! - nie wytrzymałam. Robili z tego jakąś straszną sprawę. Ona była tu od samego początku...
-Hej uspokój się Aria...nic ci nie grozi - powiedział spokojnie Niall.
-Nie wydaje mi się ...- prychnął Luke. Irlandczyk wyglądał jakby zaraz miał go zabić.
-Zamknij tą swoją niewyparzoną mordę pedale - syknął Niall.
-Jeb się fiucie myślisz, że się ciebie boje? - odpowiedział lekceważąco. Nie wierzę, że nawet w takiej chwili potrafią się kłócić.
Niall ruszył do blondyna gotowy do walki, przy okazji obrażając go na tysiąc możliwych sposobów, a Luke? Stał i śmiał się jak głupi.
Zakryłam uszy rękami i zaczęłam wrzeszczeć.
Obydwoje spojrzeli się na mnie.
-Możecie się uspokoić? Mamy ważniejsze sprawy niż wasze szczeniackie potyczki - warknęłam wściekła.
Obydwoje prychnęli i stanęli obrażeni.
-Tylko nie płaczcie okej?
-Bardzo zabawne... - skwitowali obydwoje.
Czuję, że Niall jest inny. Nadal jest tajemniczy i nadal nic o nim nie wiem...ale jakaś cząstka mnie mówi mi, że lubię go bardziej niż powinnam. Nie wiem, czy on może powiedzieć to samo o mnie.
Zastanawiała mnie jedna rzecz...dlaczego Lottie nagle napisała do Luke'a? Skąd wiedział, że jest w mieście?
-Ymm...Luke?
-Ta? - zapytał nadal obrażony.
-Skąd wiesz, że Lottie jest w mieście? Telefon mam przy sobie. - zapytałam podejrzanie.
Niall spojrzał na niego z głupim uśmieszkiem. Nie ufał mu.
-No pochwal się Hemmings - prychnął.
Blondyn podrapał się po karku i zamyślił.
-Dostałem wiadomość od mojego wspólnika....
-Wspólnika? - zapytał Irlandczyk.
-Tak, nie wiesz kto to? Wiesz to taka osoba...
-Wiem co to wspólnik idioto, ale kim on jest?
-Tego już nie mogę wam powiedzieć - założył ręce na piersi i uniósł głowę do góry.
-Jak chcesz i tak się dowiem - powiedział Niall i odszedł bez żadnego słowa. Czyżby jego humorki wróciły?
Spojrzałam się na Luke'a.
-Dlaczego tak na mnie patrzysz? To ten koleś jest jakiś dziwny.
Pokręciłam głową i wróciłam do domu zostawiając chłopaka na zewnątrz.
Obudziłam się w nocy. Słychać było grzmoty i ciche chrapanie Luke'a. Spojrzałam na niego, miał rozchylone delikatnie usta i włosy odstające we wszystkie strony.
Sięgnęłam po bluzę leżącą na krześle i zeszłam na dół.
Nie wiem co mnie podkusiło by wyjść w taką pogodę i to jeszcze w nocy.
Rozglądałam się niepewnie po niewielkim lesie. Nie bałam się.
Usłyszałam za sobą kroki, ale nie chciałam się odwracać. Byłam przygotowana na to kogo zastanę. To się musi w końcu skończyć. Może uda mi się ją zaskoczyć? Skręciłam nagle w prawo i gdy stanęłam za drzewem, słuchałam kroków.
Gdy czarna postać w kapturze stała tuż przede mną tyłem, pchnęłam ją nagle na przeciwne drzewo.
Odwróciła się zszokowana, ale zaraz potem uśmiechnęła i zjechała plecami po drzewie na dół.
Przyłożyła palec do ust, a ja nagle stałam się senna. Nie przyszła tu sama.
-Słodkich snów Aria - usłyszałam już prawie zapomniany głos. To się nie dzieje na prawdę.
__________________________________________________
Przepraszam za długą nieobecność :( nie miałam weny ;/ mam nadzieje, że rozdział w miarę się podoba :) za błędy przepraszam xx
P.S Jak minęły wam wakacje ? ;)
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com