7 x
Nie da się nigdy nikogo poznać do końca. Dlatego jest to jedna z najbardziej przerażających rzeczy-przyjmowanie kogoś na wiarę i nadzieję.
Z Niallem, nie rozmawiałam od czasu, naszego pocałunku. Zrobiło się niezręcznie. To był zupełnie inny pocałunek, niż ten w klubie.
Mia zaprosiła mnie na, imprezę, którą robiła w swoim domu. Nie wiedziałam, czy mam się zgodzić. Przez właśnie jedną, nic nie wartą imprezę, już raz moje życie, wywróciło się do góry nogami. Ale przecież, mam zacząć od nowa? Tak ?
Miałam poznać blondyna, jednak, ani on, ani ja nie mieliśmy powodu, by się do siebie odezwać. Dni upływały, a ja już ich nie liczyłam. Polubiłam Mię, jest naprawdę miłą osobą. Nie miałam wyrobionego, zdania o Troy'u i Chrisie, a zwłaszcza Niallu. Margaret w końcu zaprzestała swoich, nie udanych prób dotarcia do mnie, a dziadek, od kilku dni był jakiś nie obecny. Czułam się niepotrzebna. Byłam pasożytem? Siedziałam u dziadków zawracając im głowę, myśląc tylko jakie to ja mam, chujowe życie. Jednak ani razu, nie zapytałam się czy oni sobie radzą. To dość egoistyczne. Przypomniały mi się słowa z pewnej książki, o ile się nie mylę była o tytule "Papierowe miasta" Johna Greena, " Zawsze wydawało mi się absurdalne, że ludzie chcą się z kimś zadawać tylko dlatego, iż ten ktoś jest ładny. To jakby wybierać płatki śniadaniowe ze względu na kolor, a nie na smak. [...] Ale nie jestem ładna, nie z bliska, w każdym razie. Na ogół im bardziej ludzie się do mnie zbliżają, tym mniej staję się dla nich atrakcyjna."
Poczułam nieprzyjemne ukłucie, bo w jakimś sensie utożsamiłam się z tym cytatem. Nie byłam ładna. Nie jeżeli poznał mnie ktoś bliżej. Właśnie tego się boje. Ludzie podejdą zbyt blisko ciebie i dowiedzą się za dużo, a ty będziesz cierpieć, gdy odejdą lub cię wykorzystają.
Ethan, był tym typem człowieka. Pozornie miły i szczery, jednak ja nie wiedziałam, że była to tylko gra. Markowi, zawsze się podobałam, oczywiście tylko z wyglądu. Nie mieliśmy ze sobą wielu tematów. Był najlepszym przyjacielem Ethana, a ja byłam tylko małą, głupiutką zabaweczką w rękach, mojego byłego chłopaka.
Jestem zbyt słaba, by nawet wspominać stare, życie. Jak na zwykłą nastolatkę, to cholernie dużo przeszłam.
Mój brat Tom, nigdy nie był święty, ale strasznie się kochaliśmy, jak brat i siostra. Kiedy zmarł mój ojciec, było nam ciężko. Tom miał okres buntu i wpadł, w nieciekawe towarzystwo. Poznał tam Ethana i Marka.
Gdy mama po raz kolejny, wyszła za mąż, byłam zrozpaczona. Nie lubiłam Taylora. Nie mówiłam o tym nikomu, nie wiedział tego nikt, nawet Tom.
Taylor, mnie gwałcił, a ja nie mogłam nic zrobić. Byłam bezsilna. Raz próbowałam, się zabić. Nienawidzę matki, za to, że za niego wyszła.
Jednak, dalej nie znacie powodu przyjazdu tu.
Gdy mój brat, dowiedział się, że Ethan nagrał, jak Mark mnie gwałci, nie wytrzymał i pojechał do niego.
Ethan, był przygotowany, jego dłoń trzymała w ręku broń, która śmiertelnie ugodziła mojego brata. Gdy się o tym dowiedziałam, coś we mnie pękło. Nie chciałam tam żyć. Nie chciałam by Taylor, więcej mnie dotykał, a matka zachowywała się, jak najszczęśliwsza kobieta. Dziadkowie znali inną, historie. Wiedzieli tylko, że Toma postrzelił, jakiś szaleniec, który był na prochach. Ethan nie poszedł siedzieć, razem z Markiem zniknęli.
Chciałabym zacząć, żyć normalnie, choć jest to już chyba nie możliwe. Nie wiem co jest takiego w Niallu, ale wiem, że muszę go poznać. Poznać wszystkie jego oblicza. Nie chcę, by ktoś znów mnie skrzywdził. Kolejnego bólu nie zniosę, nie tym razem.
Stanęłam przed lustrem ubrana w białą sukienkę. Moje usta były czerwone, a włosy opadały na moje piersi. Obcasy nie były wysokie, a sukienka była luźna, coś na styl Marliyn Monroe.
Mia mieszkała kilka przecznic dalej, wiedziałam jak tam dotrzeć, więc nikt nie musiał, po mnie przyjeżdżać.
Ostatni raz przejrzałam się w lustrze i krzyknęłam, że wychodzę.
Powiedzenie, że byli zdziwieni to za mało. Byli w osłupieniu, moje kontakty ograniczały się tylko do, dom-praca-dom, a teraz impreza?
Kilkanaście minut później, stałam pod dość dużym domem. Nie był ceglany, przynajmniej nie było tego widać z zewnątrz. Muzyka głośno dudniła, a ja miałam wątpliwości. Co jeżeli będzie tu ktoś taki jak Mark? Zrobiło mi się gorąco i gdy się odwróciłam, wpadłam na kogoś.
-Wybierasz się gdzieś? - zapytał męski głos, który okazał się być Troy'a.
-Właśnie wychodziłam -powiedziałam chcąc go wyminąć. Chłopak złapał mnie, za nadgarstek i uśmiechnął się głupio.
-Nawet nie weszłaś - skwitował.
-Rozmyśliłam się, miło było, a teraz cześć.
-Chodź, będzie fajnie - powiedział wywracając oczami i pociągnął mnie, w stronę drzwi.
Troy był atrakcyjny, jednak w porównaniu do Nialla...cóż był przeciętny?
-Aria ! Jak miło, że jesteś - krzyknęła Mia, gdy zauważyła mnie razem z Troy'em. Ona Niall i Troy, chyba dobrze się znali.
-Tak, też się ciesze - powiedziałam od niechcenia.
-Trzymaj - podała mi czerwony kubek. Nie mogę przesadzić z alkoholem, bo to może skończyć się tragicznie.
-Gdzie jest Niall? - zapytał chłopak szukając przyjaciela.
Mina dziewczyny, stężała i wskazała palcem za szatyna. Spojrzałam w tamtym kierunku, a oczy niebezpiecznie zaczęły piec.
Niall siedział na kanapie, z jakąś dziewczyną, która nie oddawała atutów naturalizmu, a raczej plastikalizmu...cokolwiek.
Uśmiechnęłam się sztucznie, czując na sobie wzrok Mii.
Dziewczyna obejmująca Nialla, miała czarne jak smoła włosy i figurę, której można było jej tylko zazdrościć. Poczułam się nieswojo. Chłopak uśmiechał się i co chwilę całował jej dekolt. Czy przed chwilę, ujrzałam nowe oblicze Nialla? Nie widziałam jeszcze nikogo, tak błędnego. Czy jestem zazdrosna? Tak. A powinnam ? Nie. Czy znów zakochałam się, nie w tej osobie, w której powinnam?
Opróżniłam kubek w szybkim tempie i odstawiłam z hukiem na stolik. Czy choć raz, nie mogłam poczuć się szczęśliwą? Dziś, chcę spróbować choć niewiele szczęścia. Uśmiechnęłam się sztucznie, do zdziwionych przyjaciół, o ile mogłam ich tak nazwać. Ostatni raz spojrzałam w kierunku Nialla, który teraz mi się przyglądał, bez jakichkolwiek emocji. Ałć ? Pomachałam mu i lekko się uśmiechnęłam. Ruszyłam na parkiet, słysząc za sobą głos dziewczyny, która krzyczała bym zaczekała.
-Gdzie idziesz? - spytała.
-Zatańczyć.
Dziewczyna tylko kiwnęła głową i ruszyła w stronę Nialla i Troy'a.
Ruszałam się w rytm muzyki i starałam się ignorować te wszystkie, spojrzenia płci przeciwnej. Nie wiem jak długo tańczyłam, ale miałam wrażenie, że ktoś usilnie się mi przygląda.
Poczułam na swoich biodrach czyjeś ręce i od razu, się odwróciłam.
Niall.
Chłopak uśmiechnął się i przybliżył do mnie jeszcze bardziej.
Był już pijany.
-Co ty robisz?
-Bawię się nie widać? - powiedział i chwycił mocno moje biodra.
-Niall, zostaw mnie, jesteś pijany.
-Ale jesteś, spostrzegawcza skarbie. Jak wszyscy na tej imprezie - powiedział i się uśmiechnął.
-Nie żartuje, zabieraj te łapska - powiedziałam zła i sfrustrowana.
-Co z ciebie, tak cnotka, nie wydymka co?! - zapytał zły. Nie mogłam uwierzyć, w to co powiedział. W moich oczach zebrały się łzy, a serce boleśnie ścisnęło.
Jednak gdy zobaczyłam, kto wszedł do pomieszczenia, moje serce stanęło, a ciało całe spięło.
Ethan.
_________________
I jak się podoba ten rozdział? Spodziewaliście się tego?
za błędy przepraszam.
czytasz=komentujesz :)
xx
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com