#82
Od razu po wyjściu z budynku mój telefon zalał się stosem nowych powiadomień. A więc tak działa ten brak zasięgu? - pomyślałam. Oprócz notyfikacji od Instagrama, Facebook'a i kilku wiadomości z Messenger'a, na wyświetlaczu zobaczyłam 5 nieodebranych połączeń od Karen. Zmrużyłam oczy. To do niej w ogóle nie podobne. Wybrałam jej numer.
- No w końcu! - odetchnęła, widocznie z ulgą - Myślałam, że już nigdy nie dasz znaku życia. Gdzie ty [...] - sygnał zasłabł - Rodzice [...]
- Halo? - powiedziałam - Co rodzice?
- Mama [...] i wtedy [...]
- Karen, kurwa, nie ma tu zasięgu!
- A jutro [...] Halo? Lisa? Halo?
- Halo? Karen? Haaaaalo? - spojrzałam na zasięg, została jedna kreska - SMS mi napisz! S M S! - krzyczałam widząc wielkie "E" przy transferze.
- Mess? Wejść na Messengera? - zapytała
- Nie! SMS'a wyślij! - w słuchawce zapadła cisza - Halo? - spojrzałam na wyświetlacz: Połączenie zakończone. - Kurwa! - oczy zaszły mi łzami; rodzice musieli dowiedzieć się o kolejnej nieobecności; a jeżeli myślą, że mam problemy? że coś jest z nimi nie tak? że znowu zawinili? może zadzwoniła do nich pedagog z informacją o cotygodniowych sesjach? to przecież nie ich wina, to wszystko nieporozumienie; - Staram się jak mogę, naprawdę... - wyszeptałam, wręcz łkając; nie zauważyłam, kiedy pojawiły się pierwsze krople deszczu; kompletnie mi nie przeszkadzały; wręcz przeciwnie, idealnie podkreślały mój stan; zamknęłam oczy; wzięłam głęboki wdech; ze spokojem wypuściłam powietrze ustami;
- Lisa? Co ty tu robisz? - usłyszałam; nie odwróciłam się - Chodź do środka, przemokniesz już do suchej nitki. - poczułam, jak narzuca na mnie swoją wiatrówkę, delikatnie mnie obejmuje i prowadzi do domku.
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com