Chào các bạn! Truyen4U chính thức đã quay trở lại rồi đây!^^. Mong các bạn tiếp tục ủng hộ truy cập tên miền Truyen4U.Com này nhé! Mãi yêu... ♥

Multiply


Po wyjściu Eda zjadła dwa tosty i z kubkiem kawy wróciła do łóżka poświęcając całe przedpołudnie na znalezienie nowego wydawcy dla Jamiego. Wysłała stos maili i ze zrezygnowaniem opadła na poduszki za sobą. Mimo, że rozmawiała z Lawsonem przez telefon i przepraszała za cały zamęt to nadal czuła się okropnie winna.
Leżała przez chwilę wpatrując się w sufit wyobrażając sobie jak morduje Blackwooda na milion innych sposobów. Usłyszała dźwięk telefonu na szafce nocnej i przeturlała się po miękkiej pościeli żeby go dosięgnąć. Zobaczyła zdjęcie swojego chłopaka, które sam sobie kiedyś zrobił i z uśmiechem przesunęła zieloną słuchawkę.

-Co tam?

-Co robisz? - Jakimś cudem jego ciepły głos zawsze poprawiał jej humor.

-Kulam się po tym ogromnym łóżku. Szkoda, że bez ciebie.

-Też żałuję. Jadę właśnie pod arenę, odebrać Cię po drodze?

-Niee... Przejdę się i chociaż zobaczę te kilka ulic.

- Tylko uważaj na siebie, dobrze?

- Nie jestem dzieckiem Teddy. – Przewróciła oczami mimo to uśmiechając się pod nosem. Zawsze przyjemnie było wiedzieć, że ktoś naprawdę się o ciebie troszczy.

- Wiem. Chcę cię tylko mieć w jednym kawałku. Na stoliku, w korytarzu leży przepustka dla Ciebie.

- Ok, do zobaczenia. – Wstała z łóżka i podeszła do dużej walizki sięgając jeansy.

- Kocham Cię.

- Ja ciebie też.

##


Godzinę później Beth przeszła koło kilkunastu osób, które siedziały już w kolejce przed budynkiem i bez przeszkód przedostała się do środka pokazując uprzednio przepustkę. Przeszła kilkadziesiąt metrów kętymi, szarymi korytarzami otaczającymi salę koncertową aż w końcu dotarła pod drzwi z przyczepioną kartką „garderoba”. Ed brzdąkał na gitarze tylko sobie znaną melodię siedząc na kanapie wypchanej poduszkami.

- Jestem. – Podeszła i złożyła krótki pocałunek na jego ustach.

- Już myślałem, że się zgubiłaś.

- Już nie przesadzaj. - Wywróciła oczami wykrzywiając lekko kąciki ust do góry. W jego towarzystwie zawsze miała na twarzy ten mały, nie do końca świadomy uśmiech.

- Jadłaś coś?

- Coś tam złapałam w drodze...

- Czyli nie. Co ja z Tobą mam. – Odłożył gitarę i pociągnął ja do drzwi kręcąc głową ze zrezygnowaniem. Po drodze złapał jeszcze z blatu dwie papierowe torby.

- Ed, co my tu robimy? Niedługo zaczną wpuszczać ludzi. – Beth zatrzymała się kiedy zobaczyła przed nimi schody na scenę.

- Jeszcze jakieś 40 minut, no chodź. – Dopiero teraz dotarło do niej, że mimo ponad roku razem nigdy wcześniej nie stała na jego scenie. Ed podszedł do krawędzi i usiadł spuszczając nogi w dół.

- Powiesz mi co tu robimy? – Zrobiła to samo co on i przyjrzała się jeszcze pustej arenie. Nadal porażała ją łatwość z jaką Ed potrafił zjednać sobie tłum i stworzyć absolutnie niepowtarzalną atmosferę. Często kiedy miała okazję stawała koło dźwiękowca ze Stu albo za kulisami z Kevinem ale parę razy zdążyło się, że zwyczajnie wtapiała się w tłum i czuła się jak cześć czegoś szczególnego.

- Jemy obiad. – Otworzył obie torebki zaglądając do środka. – Kurczak curry czy w sezamie?

- Yyy... Może jak zwykle na pół?

- I niech ktoś spróbuje zaprzeczyć, że jesteśmy doskonale dobrani. – Puścił jej oczko i podał widelec. – Co z Jamiem?

- Wysłałam milion maili do każdego znanego mi producenta i teraz mogę tylko czekać. – Spuściła wzrok na styropianowe pudełko z jedzeniem.

- Hej, wydamy mu tę płytę. Jak się nikt nie odezwie to sami coś wykombinujemy. - Złapał jej policzek i upewnił się, że go usłyszała. Zapadła między nimi chwilowa cisza kiedy po prostu zajęli się jedzeniem.

- Ile osób się tu mieści? – Zapytała jakiś czas później rozglądając się ponownie po pustych krzesełkach na balkonie.

- Niewiele ponad 5 tysięcy ludzi. – Wzruszył ramionami i ukradł jej kawałek kurczaka.

- Wiesz, że jestem z Ciebie cholernie dumna? – Spojrzał na nią lekko zdezorientowany ale wykrzywił usta w małym uśmiechu.

- Zawsze fajnie to usłyszeć.

- Osiągnąłeś tak wiele, praktycznie sam i jeszcze tyle przed Tobą. Jestem szczęściarą, że mogę obserwować jak zdobywasz świat. Chyba powinnam Ci podziękować.

- W takim razie musisz trzymać się blisko bo dopiero się rozkręcam. – Wytarł usta papierową chusteczką. – Muszę Cię częściej karmić, jesteś niezwykle miła kiedy jesteś najedzona.

- Dobrze wiedzieć, że w głębi duszy nadal jesteś tym samym idiotą.

- Ale idiotą, który cię kocha. – Przybliżył się i złożył na jej ustach czuły pocałunek. Położyła dłoń na jego karku kiedy chciał się odsunąć i przedłużyła słodką pieszczotę. Oderwali się od siebie kiedy usłyszeli zbliżające się podniesione głosy większej grupy ludzi. Oboje zrobili wielkie oczy kiedy zorientowali się, że to fani. W mgnieniu oka wstali na równe nogi i w ostatniej chwili uciekli za kulisy starając się pohamować wybuch śmiechu.

##

Przez ostatnie dni czas mijał im od koncertu do koncertu. Końcówka trasy była bardzo intensywna. Zostały im jeszcze 4 dni w Nowej Zelandii, która skradła serce Beth niemal natychmiast po wyjechaniu z lotniska i wynagrodziła zmęczenie.
Najgorsze było to, że nawet po powrocie do Londynu nie zanosiło się na dłuższy odpoczynek. Zaraz miała zacząć się promocja nowego singla a dosłownie chwilę później całego albumu.
Ale teraz nie miała zamiaru o tym myśleć. Następne 3 dni należały tylko do nich i mieli zamiar wykorzystać każdą minutę. Dziś w końcu miała poznać tą wielką niespodziankę, którą Ed zaplanował już prawie 2 tygodnie temu. Zjedli wspólnie śniadanie i już o 10 siedzieli na tylnym siedzeniu Suva, którego prowadził Kev.

- Mam coś dla ciebie. - Ed nachylił się do plecaka pod jego nogami i wyciągnął płytę z wielkim X na środku. Dziewczyna otworzyła szeroko oczy i ostrożnie otworzyła pudełko. Nie zdołała się powstrzymać i wydała z siebie stłumiony pisk.

- Pierwsza i jak na razie jedynia kopia należy do ciebie.

- Omg, jakby gwiazdka przyszła wcześniej. Dziękuję! - Zaskoczyła go mocnym pocałunkiem w usta i wróciła do przyglądnia się okładce. Tym samym nie dostrzegła u chłopaka ogromnego uśmiechu i oczu przepełnionych czystą miłością. - Jestem totalnym Sheerio. Kev!

- Co tam młoda? - Złapał jej wzrok w lusterku.

- Masz tam odtwarzacz CD? - Kiwnął głową na co szybko przechyliła się i podała mu płytę.

- Przecież mam to na telefonie, mogę Ci dać słuchawki. - Ed wyciągnął w jej stronę smartfona.

- To nie to samo. Chcę posłuchać MOJEJ płyty. - Chłopak jedynie uniósł dłonie w geście obronnym i nie dodał nic więcej. Kev włożył płytę do odtwarzacza a Beth usiadła tak żeby widzieć twarz Eda. - O czym jest pierwsza?

- O Tobie. Tę napisałem kilka miesięcy po tym jak... wyjechałem w trasę z Taylor. - Nie musiał mówić nic więcej, dla nich obojga to był kiepski czas.

Tell me that you'd turn down the man
Who asks for your hand
Cos you're waiting for me
And I know, you're gonna be away a while
But I've got no plans at all to leave
Would you take away my hopes and dreams?
And just stay with me

All my senses come to life
While I'm stumbling home as drunk as I
Have ever been and I'll never leave again
Cause you are the only one
And all my friends have gone to find
Another place to let their hearts collide
Just promise me, you'll always be a friend
Cause you are the only one

Take my hand and my

Heart and soul, I will
Only have these eyes for you
And you know, everything changes but
We'll be strangers if, we see this through
You could stay within these walls and bleed
Or just stay with me

All my senses (...)

Stumbling half drunk
Getting myself lost
I am so gone
So tell me the way home
I listen to sad songs
Singing about love
And where it goes wrong?

All my senses (...)

Dopiero w połowie następnej piosenki zdołała podnieść wzrok na chłopaka, który bardzo prawdopodobne cały czas obserwował jej najmniejszą reakcję.

- To było po tym jak Athina powiedziała ci o "zaręczynach"? - Badziej stwierdziła niż zapytała. Muzyk jedynie kiwnął głową starając się nie wracać myślami do tamtego okresu.
Przy Sing i Don't Beth jak zwykle nie mogła usiedzieć w miejscu i razem z Edem śpiewała na cały głos znane wersy.

- Teraz będzie Nina.

- Nina? - Przymrużyła oczy zastanawiając się nad usłyszanym imieniem. - Zaraz, na Teneryfie nazwałeś mnie Niną!

- Prawda, ale piosenkę napisałem o wiele później. Wtedy kiedy nie widzieliśmy się ponad 2 miesiące i...

- I usychał z tęsknoty i nie można było z nim wytrzymać. - Donośny głos Kevina przebił się przez pierwsze wersy piosenki przypominając o jego obecności.

- Nie było aż tak źle. - Sheeran przewrócił oczami.

- Było strasznie.

- Och, zamknij się i patrz na drogę.

Po Ninie przyszedł czas na Photograph i Beth nie mogła zrobić nic innego oprócz rozpływania się pod wpływem pięknej gitarowej ballady.  Bloodstream sprawiło, że przez całe 5 minut oby dwoje rytmicznie kiwali głowami.

- Znam to! Wysłałeś mi ją mailem kiedy byłam w Stanach. Tytuł to Tenerife Sea, prawda?

- Tak, podoba Ci się?

- Wiesz, że mogłabym Cię zabić. - Spojrzała na niego i uniosła brew.

- A myślisz, że dlaczego wysłałem Ci ją jak oddzielał nas ocean? - Uśmiechnął się chytrze. - Ale przyznaj, że jest całkiem udana.

- Ujdzie. - Spojrzała na niego obojętne starając się nie zdradzić, że tak naprawdę słucha jej przynajmniej raz dziennie odkąd ją dostała.

- No weź. - Szturchnął ją zaczepnie ramieniem. - Wiem, że Ci się podoba.

- Jesteś zbyt pewny siebie. - Podjęła z nim walkę na spojrzenia. Przysunął się tak, że mogła poczuć jego oddech na twarzy.

- Ostatnio zostawiłaś pendriva z muzyką w stereo. - Szepnął wyzywająco i uważnie obserwował jej reakcje.

- To, że mam ją ściągniętą nie znaczy że ją lubię. - Dobra, jej linia obrony była więcej niż żałosna ale nie zamierzała się poddać.

- Masz zaznaczoną opcje "sortuj wg ilości odtworzeń". - Nie potrafił już opanować uśmiechu i pokazał jej niemal wszystkie zęby.

- Spadaj.

- Uwielbiasz ją. Przyznaj.

- Wal się.

- Powiedz to.

- Nie.

- Powiedz to, Beth.

- Uhhh... Odpuścisz jak powiem? - Kiwnął głową przygryzając wargę w próbie powstrzymania śmiechu. - Ok, uwielbiam ją i jest moim faworytem razem z Photograph.

- Wiedziałem. W nagrodę zobacz gdzie dotarliśmy. - Wskazał palcem na okno po jej stronie.

- Osz kurwa. - Zaklęła po polsku a Ed wiedział, że w ten sposób wyrażała tylko największe emocje.

###
Znowu muszę przepraszać za zwłokę ale jakoś tak ostatnio kiepsko mi idzie to pisane.
Poza tym coraz częściej myślę o nowej historii, z którą bardzo długo się nosiłam i powoli zaczynam ją spisywać. Poza tym pracuje i staram się mieć coś z wakacji także jeszcze raz przepraszam.
Nie powiem kiedy nowy rozdział bo sama tego nie wiem.





Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com