Chào các bạn! Truyen4U chính thức đã quay trở lại rồi đây!^^. Mong các bạn tiếp tục ủng hộ truy cập tên miền Truyen4U.Com này nhé! Mãi yêu... ♥

4

Papierkowa robota przeciągnęła się na tyle długo, aby postanowić zjeść na mieście. Zdecydowanie wolałabym domowe zacisze, jednak moja lodówka świeciła pustkami, a żołądek po całodniowym, przymusowym poście domagał się pożywienia w trybie natychmiastowym.

Znalezienie wolnego miejsca w restauracji w niedzielne, letnie popołudnie graniczyło z cudem. Ulice zalewały tłumy turystów oraz miejscowych, którzy postanowili skorzystać z tak pięknego dnia. Z każdej mijanej knajpy i restauracji unosiły się kuszące zapachy jedzenia, które wabiły mnie do siebie. Pierwsze wolne miejsce odnalazłam chwilę po tym, gdy postanowiłam się poddać i zamienić pyszny obiad na suchą bułkę z marketu. Bez namysłu zajęłam mały dwuosobowy stolik w równie małej pizzerii, aby następnie wybrać najbogatszą w dodatki pizzę.

Odchyliłam się na oparciu białego, drewnianego krzesła, aby wyjrzeć na skromny ogródek i ulicę pełną ludzi i samochodów. Ulica nie należała do tych najbardziej turystycznych w mieście, ale bliskość parku Riegrovy Sady powodował, że w pobliży kręciło się mnóstwo osób, szczególnie turystów, którzy mogli z tego miejsca podziwiać doskonale widoczną Pragę.

Liczyłam na chwilę spokoju spędzoną jedynie w towarzystwie mojego telefonu, którego baterię zdołałam naładować do pełna, nim opuściłam komisariat. Sprawy uległy zmianie, gdy tylko dostrzegłam Samuela wchodzącego przez drzwi pizzerii. Odesłałam go do domu chwilę po powrocie do biura, gdyż jego obecność sprawiała, iż czułam się przytłoczona. Wiedziałam, że minie sporo czasu nim nawyknę do obecności kogoś obcego wchodzącego w moją przestrzeń. Nie zamierzałam sobie wszystkiego utrudniać, więc odsyłanie go w każdym możliwym momencie wydawało się dobrym pomysłem. Był miły, ale roztaczał wokół pewien rodzaj pewności siebie, który mnie przytłaczał, choć nie należałam do nieśmiałych osób.

Nie spodziewałam się spotkać go poza pracą, a już szczególnie dziś. Przez moją głowę przemknął pomysł próby zasłonięcia się kartą, ale byłam świadoma, że taki numer przechodził jedynie w filmach i to nie zawsze, a ja nie chciałam zrobić z siebie idiotki. Przecież w żaden sposób mi nie zaszkodził. Po prostu byłam typem człowieka, który preferował unikanie nadmiernych kontaktów z ludzi, jedynie alkohol przełamywał bariery, a jedno nieduże piw, które stało przede mną na pewno nie było wystarczające.

Przy stoliku obok nasiliły się rozmowy. Szybki rzut oka na trójkę młodych dziewczyn, na oko dwudziestoletnich pozwolił mi przypuszczać, że tematem rozmowy stał się mój partner, który wsparł się łokciami o bar, wypinając przy tym kusząco pośladki, które swoją drogą były jednymi z najładniejszych pośladów jakie dane mi było oglądać u mężczyzny.

Złośliwość losu sprawiła, iż po pierwszej próbie rozejrzenia się mężczyzna przyłapał mnie na gapieniu się właśnie w tej cudny tyłek odziany w czarne, sportowe szorty z białym znaczkiem znanej sportowej firmy. Na jego ustać zagościł szeroki uśmiech, który ukazał rząd białych zębów. Usłyszałam westchnienia dochodzące ze strony stolika, który zajmowały młode dziewczyny. Zdecydowanie podzielałam ich zachwyt, ponieważ Sam był ucieleśnieniem moich nastoletnich marzeń o idealnym mężczyźnie, i właśnie ta część mnie piszczała i podskakiwała w środku, gdy podniósł ramię, aby zaczesać potargane, czarne włosy w tył, a równie czarna koszulka opięła jego klatkę mięśniową i brzuch. Uczucie znikło jednak szybciej niż się pojawiło, kiedy Samuel postanowił zająć miejsce naprzeciw mnie. Kelner, z którym rozmawiał chwilę wcześniej przy barze, zniknął na zapleczu. Przeniosłam wzrok z półki pełnej butelek alkoholi na Sama, który spoglądał na mnie z rozbawieniem. Mogłabym przysiąc, że jego tęczówki były w najpiękniejszym, krystalicznym odcieniu niebieskiego, jaki dane mi było zobaczyć w życiu. Wyglądały, jak gdyby ktoś zamienił najczystszy ocean w kryształ i umieścił go w jego oczach.

– Gdybym wiedział, że po dzisiejszych ekscesach żołądkowych nie będziesz czuła wstrętu do alkoholu, faktycznie zaprosiłbym cię na drinka – rzucił, nadal mając na ustach głupkowaty uśmiech.

– Czym się strułeś, tym się lecz – odpowiedziałam podnosząc kufel, aby upić łyk zimnego, chmielowego napoju. Uwielbiałam smak piwa i nawet po potężnym kacu nie był dla mnie odrzucający.

– Wątpię, aby zastosowanie tego powiedzenia wyszło komuś kiedykolwiek na dobre – odpowiedział opierając ramiona na blacie stolika, a następnie lekko pochylając się w przód, przez co znalazł się bliżej mnie, niż mi to odpowiadało. Odchyliłam się na oparcie krzesła, w dłoni nadal trzymając kufel. Z kuchni wyłonił się kelner z tacą, na której niósł talerz ze smakowicie wyglądającą pizzą. Niewiele brakowało, abym rzuciła się na nią, nim odłożył ją na stolik przede mną. W tamtym momencie przestała mieć znaczenie obecność Samuela. Miałam tylko jeden cel, a było nim napełnienie brzucha.

Nie fatygując się, aby sięgnąć po sztućce, chwyciłam jeden z większych kawałków, aby po chwili wbić w niego zęby. Nie poczęstowałam nieustannie wpatrującego się we mnie Sama, gdyż wiedziałam jakie ilości jedzenia potrafił pochłonąć facet jego rozmiarów, a ja byłam nieopisanie głodna.

– Nie zapytam, co robisz w pizzerii, bo byłoby to bardzo głupie pytanie, ale pytanie, co robisz przy moim stoliku wydaje się bardziej logiczne – odezwałam się po przełknięciu kilku kęsów.

– Przyszedłem po wcześniej zamówioną pizzę, a widząc ciebie nie mogłem sobie odmówić twojego towarzystwa. I stwierdziłem, że to świetny moment, aby porozmawiać. – Odchylił się na swoim miejscu, kiedy kelner postawił przed nim białe, kwadratowe pudełko z logiem pizzerii. Samuel wyjął z niego kawałek i zaczął jeść.

– Będziemy widzieć się niemal codziennie w pracy, mamy mnóstwo czasu na rozmowy – zauważyłam.

Wzruszył ramionami, pochłaniając swój kawałek pizzy zdecydowanie mniej łapczywie niż ja.

– Jednak moja ciekawość potrzebuje zaspokojenia już teraz.

Wetchnęłam, zdając sobie sprawę, że spokojny posiłek odszedł w niepamięć. Dojadłam kawałek pizzy, popijając go piwem. Następnie rozsiadłam się na swoim miejscu zakładając nogę na nogę, aby następnie wbić wyczekujące spojrzenie w twarz spokojnie jedzącego Samuela. Chciałam mieć to z głowy, zjeść i wrócić do domu. Zdecydowanie musiałam odpocząć, gdyż czekał mnie trudny okres.

– Obstawiam, że chodzi o sprawę – zaczęłam temat.

Pokiwał głową twierdzące, wycierając dłonie w papierową serwetkę.

– A dokładnie sprawę, w której zginęły dwie znane przez ciebie osoby, a mąż jednej z ofiar był twoim narzeczonym. Zamierzałaś mnie o tym poinformować, gdybym tego na tobie nie wymusił? – zapytał, znów pochylając się w moim kierunku z łokciami opartymi na blacie. Brodę wsparł na złączonych palcach oby dłoni, a w mojej głowie od razu zrodziła się myśl, że jego palce były naprawdę długie.

Oblizałam wargi nim odpowiedziałam.

– Oczywiście, że zamierzałam. Zatajanie takiej rzeczy nie byłoby dobre dla sprawy – odparłam zgodnie z prawdą.

Czujne spojrzenie mężczyzny sprawiało, że poczułam się jak na przesłuchaniu.

– A zamierzasz powiedzieć także o co chodziło z Flamingo? – Uniósł podejrzliwie brew, gdy wymówił nazwę klubu.

Przygryzłam policzek od środka w nerwowym geście. Oczywiście musiałam opowiedzieć mu o wszystkich moich powiązaniach ze sprawą, które sprawiały, że w mojej głowie narastał coraz większy mentlik.

– Byłam tam wczorajszej nocy.

Samuel zrobił zaskoczoną minę, zdecydowanie nie spodziewając się takiego zwrotu wydarzeń.

– Widziałaś coś? – zapytał podejrzliwie, włączając tryb detektywa.

Pokręciłam przecząco głową.

– Niewiele pamiętam z zeszłego wieczoru, głownie to jakieś przebłyski, ale może z czasem przypomnę sobie więcej szczegółów – mówiłam szczerze, wydarzenia z klubu malowały się w moim umyśle jedynie jak pojedyncze, rozmazane sceny z szumem muzyki w tle. – Przed klubem raczyłam się alkoholem w barze, więc kiedy się tam pojawiłam byłam już mocno wstawiona, a później było już tylko gorzej. Myślę, że nawet jeśli je spotkałam, to najpewniej nie zwróciłam na nie większej uwagi.

– Gdybyś jednak sobie coś przypomniała, moglibyśmy zdobyć cenną poszlakę – stwierdził.

– Wiem – przyznałam rację mężczyźnie. – Jednak nie mamy pewności, czy widziałam cokolwiek. Było tam mnóstwo ludzi, a ja ledwie kontaktowałam.

– Dobrze, że nie zdradziłaś się przed rodzinami.

Wiedziałam, że postąpiłam dobrze, jednak zrobiłam to wyłącznie z własnych pobudek. Chciałam wiedzieć, dlaczego Samuel również uznał moje postępowanie za słuszne.

– Czemu? – zapytałam.

– Widziałem nastawienie twoje byłego do ciebie i mogło się wywiązać pomiędzy wami niezłe gówno. Ewidentnie szukał zaczepki, a ty byłaś doskonałym celem.

Wpatrywałam się w niego zaskoczona. Zastanawiające było to, że doszedł do tych samych wniosków, co ja po zaledwie chwili spędzonej w towarzystwie Martina.

– Nie rozstaliśmy się w zgodzie, więc zrozumiałe, że mój widok w takiej sytuacji działał na niego jak płachta na byka.

– O co poszło? – Wpatrywał się we mnie zaciekawiony.

Upiłam duży łyk piwa.

– To chyba nie twój interes – odburknęłam.

Nie planowałam opowiadać obcemu człowiekowi historii mojego życia. Sytuacji nie zmieniał nawet fakt współpracy.

– Może będzie mieć to wpływ na sprawę? – zapytał, chcąc wyciągnąć ze mnie więcej informacji.

– Nie będzie. Są to moje prywatne sprawy z dalekiej przeszłości.

Można było dostrzec, że nie był zadowolony z mojej odpowiedzi, ale nie zamierzał dalej drążyć tematu. Odpuścił przynajmniej dziś, bo czułam, że będzie próbować jeszcze do tego wrócić.

Kelner przyniósł do naszego stolika zamówienie Samuela. Miałam nadzieję, że w tej chwili pożegna się i odejdzie, ale on otworzył pudełko i zaczął jeść, domawiając dla nas po kuflu piwa.

– Szukasz przyjaciół? – zapytałam ironicznie, pochłaniając kolejny kawałek pizzy.

– Być może. Jestem nowy w mieście, a ty jesteś moją partnerką w pracy, więc dobrze byłoby ocieplić nasze relacje, bo póki co bije od ciebie chłód. Grałaś kiedyś może Królową Śniegu w szkolnym przedstawieniu?

Zignorowałam jego ostatnie pytanie.

– Na zewnątrz jest wystarczająco ciepło. Nie potrzebuję dodatkowego ocieplenia.

Duszkiem dopiłam swoje piwo, aby następnie wziąć się za to zakupione przez Sama. Nie zamierzałam być wybredna, w końcu darmowe piwo nie trafia się zbyt często.

– Jesteś zabawna. Myślę, że będzie się nam dobrze pracowało.

– A ty jesteś natrętny i uważam wręcz odwrotnie.

Roześmiał się, a ja postanowiłam dopić drugie piwo równie szybko, co pierwsze. Chwyciłam ostatni kawałek pizzy i wstałam ze swojego miejsca.

– Nawet nie zaczekasz, aż zjem? – Udał oburzonego.

– Do zobaczenia w pracy. Wyśpij się, bo będziemy mieć pełne ręce roboty.

Przeklęłam samą siebie i własną niezdarność, ponieważ gdybym nie upuściła tego grubego pęku kluczy kilka schodów przed swoją klatką ta wścibska sąsiadka nie miałaby okazji dopaść mnie nim weszłam do mieszkania.

– Coś marnie pani wygląda – zagadnęła, gdy pokonałam ostatni stopień.

Wyglądało jakby czaiła się tuż przy drzwiach, tylko czekając, aż wrócę. Nie zdziwiłabym się, gdyby miała zamontowaną przy wejściu ukrytą kamerę i oglądała nagrania z niej z takim samym zapałem, jak serial, który słyszałam codziennie o godzinie dwudziestej przez cienkie ściany, które dzieliły najprawdopodobniej nasze sypialnie.

– Panią również miło widzieć – odpowiedziałam bez żadnego entuzjazmu.

– Późno dziś pani wróciła.

– Nie wiedziałam, że mam jakieś wyznaczone godziny, w których powinnam wracać. – Utkwiłam w niej niezadowolony wzrok – Chce pani czegoś konkretnego? Czy może po prostu się pani nudzi?

Odwróciła wzrok zmieszana, a ja włożyłam klucz do zamka, aby w końcu zniknąć w mieszkaniu i rzucić się do łóżka. Byłam pewna, że jeśli zasnę już teraz nie obudzi mnie nawet orkiestra dęta grająca tuż nad moim uchem. Potrzebowałam snu. Nie żartowałam, gdy mówiłam Samuelowi, iż czeka nas mnóstwo pracy. Pogoń za mordercą, to walka z czasem. Nigdy nie wiadomo czy nie postanowi poszerzyć swojego portfolio o kolejną ofiarę.

– Wie pani coś więcej na temat dzisiejszego morderstwa?

Westchnęłam. Dziwne, że od razu nie domyśliłam się o mogło jej chodzić. Miałam wrażenie, że tego typu kobiety nie żyły powietrzem, a plotkami.

– Nic nie wiem. Proszę śledzić telewizje, w końcu się czegoś pani dowie.

– Nikomu nie powiem, to tylko dla zaspokojenia mojej osobistej ciekawości.

Westchnęłam.

– Pani Macková. Będzie pani lepiej spała, gdy nie będzie o niczym wiedzieć – powiedziałam, chcąc zamknąć drzwi.

– Był tu niedawno młody mężczyzna. Dobijał się pani drzwi. Strasznie hałasował, więc wyszłam powiedzieć mu, że jeszcze pani nie wróciła. Odszedł zdenerwowany.

Zmarszczyłam brwi w zdziwieniu. Bardzo rzadko ktoś odwiedzał mnie w mieszkaniu, szczególnie niezapowiedziany.

– Jak wyglądał? Powiedział coś więcej? – dopytywałam zaciekawiona.

– Właściwie to nie powiedział nic, po prostu odszedł, gdy dowiedział się, że pani nie ma. Nawet nie udało mi się mu dokładnie przyjrzeć. Facet bez kultury, nawet nie odwrócił się, gdy do niego mówiłam. Dość wysoki, jasne włosy wpadające w blond.

Zupełnie nikt nie przychodził mi do głowy. Może któryś z dziennikarzy dowiedział się, gdzie mieszkam i postanowił zdobyć trochę informacji na własną rękę, Zdarzało się to od czasu do czasu, ale nie mi.

Podziękowałam i zniknęłam we wnętrzu mieszkania. Po drodze podniosłam parę szpilek, które miałam w nocy na sobie i wrzuciłam je do szafki z innymi butami, nie przejmując się, że były brudne. Podniosłam też papierek po cukierku miętowym, który również musiał być pozostałością po imprezie. Jakby cukierek miał uratować mogą godność. Otwierając kosz niemal natychmiast cofnęłam się o krok czując nieprzyjemny, kwaśny zapach. Uchyliłam pokrywę ponownie, aby dostrzec czarny materiał sukienki, którą miałam w nocy na sobie, oczywiście pokryty wymiocinami. Z obrzydzeniem wyciągnęłam worek i zawiązałam, aby następnie wynieść go do zsypu na klatce schodowej. Nie miałam najmniejszej ochoty ratować kawałka szmaty. Mój żołądek był ważniejszy.

Postanowiłam odpuścić dalsze zwiedzanie mieszkania, aby nie natknąć się na kolejne żałosne widoki. Zrzuciłam ubrania na środku pokoju i w samej bieliźnie wsunęłam się pod kołdrę starając się nie myśleć o tym, co czekało mnie przez najbliższe tygodnie, albo miesiące.

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com