18
Dwa dni później
Nie wiem jakim cudem udało mu się mnie namówić na pójście na koncert Shawna. Od ostatniego koncertu minął rok. Dużo się zmieniło. Tamten koncert miał być wyjątkowy, ale dość szybko zmienił się w istne piekło przez chłopaka, z którym chciałam spędzić resztę życia. Teraz on siedzi za kratami, a ja zaczynam powoli odżywać. Od tamtego czasu miałam problem z słuchaniem Shawna, ale jakoś potrafiłam się przełamać. Jednak kiedy tylko słyszę Understand, od razu wpadam w panikę i nie umiem się opanować, co powoli już staram się leczyć. Nie mam pojęcia jak Karol mnie na to namówił. Pewnie miał wpływ na moją decyzję, którą usiłowałam zmienić, pisząc do niego. Ilekroć do niego pisałam, Karol już wiedział o co chodzi. Zmieniał tematy rozmowy, manipulował mną tak, abym pozostała przy swojej decyzji. Po za tym miał coś w sobie. Gdyby tak nie było zostałabym w domu i włączyłabym jakiś film albo pochłonęłby mnie różne myśli. Druga opcja mogłaby się źle skończyć. Dzięki niemu i dzięki Gosi coraz mniej o tym wszystkim myślę. Zaczynam cieszyć się życiem na nowo.
- Chodź, zaraz zaczynają.
Weszliśmy na swoje miejsca i już za chwilę miał zacząć się koncert. Gosia dziś niestety musiała jechać do swoich krewnych w Warszawie, więc nie mogła iść z nami. Bardzo ten fakt mnie zasmucił, ale no cóż. Po chwili na scenę wyszedł Shawn we własnej osobie.
- I'm happy that I can perform, sing for you guys. You are so amazing. So lets start/Ciesze się że mogę występować, śpiewać dla was. Jesteście niesamowici. To zaczynajmy.
Spotkał się z głośnymi owacjami i przeróżnymi okrzykami. Po chwili oświetlenie sceny się zmieniło, a ludzie trochę ucichli. Shawn zaczął śpiewać. Zaczął piosenką Stitches. Oddał się cały piosence. Włożył w to całego siebie. Za to go podziwiałam i uwielbiałam, tak jak większość jego fanów.
Przed następną piosenką napił się wody. Później zaczął śpiewać There's nothing holdin me back. Znając tekst piosenki, mój głos rozniósł się po widowni wraz z innymi. To było niesamowite. Może nie tak jak ostatnim razem, ale wystarczyło, bym mogła uronić kilka łez.
Zaraz po tej piosence zaczął śpiewać Mercy. Nagle poczułam jak chłopak mnie obejmuje swoim ramieniem. Zamiast je zrzucić, położyłam głowę na jego barku. Chciałam znów trochę pośpiewać z idolem, ale nie otworzyłam ust. Wolałam pozostać tak, dopóki czar nad nami nie pryśnie. Kiedy skończył śpiewać, obwieścił krótką przerwę. Spojrzałam na Karola, wyprostowując się i dopiero, strącając jego ramię.
- Przyjaźń? - uśmiechnęłam się lekko.
W pierwszej chwili nie wiedział o co chodzi, ale potem zrozumiał.
- Przyjaźń - zaśmiał się serdecznie. Zaraz potem spojrzał na mnie. - Wszystko dobrze? Jak ci się podoba?
- Jest dobrze. Tylko wybacz, że dwa dni temu nie postawiłam sprawy jasno. Mogłam powiedzieć, że nie chcę traktować tego wypadu jako randkę. Bardziej jako przyjacielski wypad na koncert.
- Jasne, nie ma sprawy. Aczkolwiek jeszcze pożałujesz tych słów. Kto by nie chciał mieć ze mną randki?
Mimo ludzi wokół, zaśmieliśmy się, zarażając śmiechem niektórych.
Po krótkiej przerwie piosenkarz wrócił na scenę wraz z piosenką Understand. Już sama melodia wystarczała, żebym zaczęła myśleć o Marcie i o nim. Z moich oczu dosłownie popłynął potok łez. To była moja wina. Miałam być tu razem z nią, a nie sama. Poczułam, że przyjaciel objął mnie ramieniem. Znowu. Przestraszyłam się, ale po chwili doszło do mnie, że to tylko Karol. Wtuliłam się w niego i pozwoliłam ścieknąć kolejnym łzom. Tym razem nie chciałam go odtrącać tylko dlatego, że wiedziałam, iż był to jego przyjacielski gest.
- Jestem przy tobie...
- Nie dam rady...
Te kilka słów sprawiły, że chłopak się załamał. Miałam być silna. Miałam dać radę słuchać tej piosenki z jego ust na żywo, ale rana po stracie była jeszcze zbyt świerza. Te wszystkie wydarzenia były jeszcze w mojej głowie. Miną lata zanim się ich pozbędę. Karol najwyraźniej to zrozumiał.
- Dobrze. Chodźmy.
Byłam mu wdzięczna, że próbował mnie wyleczyć, ale nie zawsze jest łatwo wyciągnąć kogoś z bagna rozpaczy, żalu i wyrzutów sumienia. Minął rok, ale ja wciąż będę w żałobie. To przeze mnie ją zabił. Nim się obejrzałam już byliśmy na zewnątrz. Chłopak otworzył mi drzwi od samochodu. Weszłam do środka.
- Na pewno nie chcesz zostać na końcówkę?
- Nie dam rady...
Westchął. Zamknął drzwi. Usiadł na miejscu kierowcy. Zapalił i odjechał. Po chwili już mniej płakałam. Trochę się uspokoiłam. To niesamowite, jak drugi człowiek może nas złamać. Wystarczył Patryk i jego czyny, żebym poczuła się źle. Żeby do końca życia targały mną wyrzuty sumienia. Potrzeba było Gosi, Karola, psychologa i rodziców, a może nawet więcej ludzi, żeby mnie spróbować poskładać. Spróbować, bo się nie udało. A nawet jeśli to udało się poskładać dopiero jedną trzecią.
- Obiecaj mi, że następnym razem zostaniesz do końca. Obiecaj, że spróbujesz żyć mimo tego, co się stało.
- Obiecuję...
Nagle przed nami pojawił się samochód. Jechał na naszym pasie, wyprzedzając na dwóch ciągłych. Nie mieliśmy szansy na jakikolwiek ruch, żeby zapobiec wypadkowi. W świetle reflektorów rozpoznałam kierowcę tamtego samochodu. Był nim Patryk. Moje serce zaczęło szybciej bić. Zobaczyłam w jego oczach szaleństwo. Karol skręcił w prawo. Jednak za późno. Patryk wjechał w nas, a potem wpadliśmy do rowu. Oczy same mi się zamknęły.
Obudziłam się na OIOMie w ciężkim stanie. Bolała mnie głowa i mało do mnie docierało. Obok mnie zobaczyłam rodziców i Adama. Wnet przyszła Gosia, której długo nie chcieli wpuścić.
- Gdzie Karol? - spytałam.
Odpowiedziała mi głucha cisza. Już wiedziałam o co chodzi. Z moich oczu popłynęły łzy. Poczułam, że mama mnie przytuliła. Mimo bólu towarzyszącemu temu, też ją przytuliłam. Potrzebowałam tego. Wtedy dopiero zrozumiałam, jak bardzo potrzebowałam też i jego. Chłopaka, który podał mi rękę, bym mogła wyjść z bagna rozpaczy i użalania się nad sobą. Niebieskowłosego, którego odtrąciłam. Karola, w którym jednak się zauroczyłam. Dopiero na szpitalnym łóżku zdałam sobie z tego wszystkiego sprawę. Był dla mnie ważny, ale ja wolałam go w roli przyjaciela. Kolejna osoba zginęła z mojej winy. Chyba jestem nosicielką pecha.
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com