Chào các bạn! Truyen4U chính thức đã quay trở lại rồi đây!^^. Mong các bạn tiếp tục ủng hộ truy cập tên miền Truyen4U.Com này nhé! Mãi yêu... ♥

7

Zerknęłam na przyjaciółkę. Gdybym jej nie znała nigdy nie powiedziałabym, że się cięła, że nie dawała rady. Nigdy nie spodziewała bym się tego po niej. Jednak ja wiedziałam przez co przechodziła. Przy mnie nie potrafiła już udawać wesołej. Potrafiłam rozpoznać kiedy udawała. A ona potrafiła to samo rozpoznać u mnie. Westchnęłam. Czasem wystarczała tylko obecność moja, jej, a czasem trzeba było użyć słów, lecz razem dawałyśmy radę. Osobno łatwo można było nas złamać. Wystarczyło by jedno słowo, jeden gest. Ale razem byłyśmy silne. Wiedziałam już, że nasza przyjaźń przetrwa wszystko.
Po chwili samochód się zatrzymał przy moim domu. Wyszłyśmy i poszłyśmy w jego stronę. Chwilę później leżałam już na swoim łóżku obok Gosi, a z głośników komputerowych leciało Mercy Shawna.

- Wolałabym BTSu słuchać, ale skoro to twój pokój to postaram się nie wybrzydzać.

- To fajnie i tak trzymaj.

Nagle po pokoju rozległ się dźwięk mojego telefonu. Nie patrząc kto dzwoni odebrałam.

- Hej. Tu ja Karol. Miałabyś jutro czas?

- Heeeeej. Eeeh... No wiesz mam już pewne plany, a co?

- Pytam, bo może chciałabyś wybrać się gdzieś ze mną i pogłówkować trochę nad sensem życia? Albo pomóc mi w mojej pracy na konkurs? Ale skoro masz już jakieś plany to może umówimy się na pojutrze?

Spojrzałam na Gosię, która wydała się być zainteresowana moją rozmową. Bez ostrzeżenia wzięła i wyrwała mi z ręki telefon.

- Witam. Kto mówi? - próbowałam jej odebrać swój telefon, ale miała mocny uścisk.

- Puść mój telefon. Koleś dzwoni do mnie, a nie do ciebie.

- Eeee... Karol. Ania wszystko dobrze tam u ciebie?

- Tak, tak. Jest wspaniale.

- Pozdrowienia od Gosi. Ania żegna i ja też żegnam. - to, mówiąc rozłączyła się i oddała mi telefon.

- Osz ty.

- Osz ja.

Zaśmiałyśmy się.

Karol

Mimo wszystko uśmiechnąłem się pod nosem. W sumie to sam do końca nie wiem, co skłoniło mnie, żeby zagadać do Ani, ale tak jakoś zawsze mam ochotę pomóc jak widzę, gdy ktoś płacze. Jednak nie żałuję tego. Ta dziewczyna ma coś w sobie, co mnie urzekło. Nie potrafię powiedzieć, co to dokładnie jest, ale wiem, że dzięki temu jest wyjątkowa.

- Karol!!! - do mojego pokoju wpadła roześmiana szatynka ze swoim fioletowym miśkiem, Anyszem.

Na jej widok od razu na mojej twarzy pojawił się duży uśmiech.

- Tak? Chodź tu do mnie. - ręką wskazałem na miejsce obok.

Ala wgramoliła się na moje łóżko i spojrzała mi w oczy.

- To opowiadaj. Jak było w przedszkolu?

- Fajnie. Kojarzysz Macka?

- Tego rudego?

- No bo on mnie pocałował. Tak przy wszystkich i wiesz co?

- Nie wiem.

- Było fajnie. A ze mi i jemu się podobało to tak powtórzyliśmy to jeszcze gdzies cztery razy, a potem mi się znudziło i poszłam się bawic.

- Aha. Ciekawie.

Wow. Nawet moja była mnie tyle nie całowała jednego dnia. Ale czy w przedszkolu takie coś można nazwać bycie razem? Zapewne nie. Oni są jeszcze za młodzi, by to pojąć.

- Wiesz dzisiaj też wypadł mi ząb, czyli dzis przyjdzie do mnie wrószka zębuszka.

- No to fajnie. Co ty powiesz, żeby jutro pójść na ten fajny plac zabaw, który tak ostatnio zachwalałaś?

- Ooo tak tak tak!! To by było fajnie.

- Kolacja!!! - rozległ się głos mamy z kuchni.

- No to, co idziemy jeść?

- Pewnie. - wybiegła z pokoju, a ja wyszedłem za nią.

Uśmiech nie znikał mi z twarzy. To niesamowite, że ta jedna mała osóbka daje mi tyle szczęścia. Dla niej kompletnie potrafię stracić głowę. Po chwili całą rodziną siedzieliśmy już przy kolacji.

Ania

- Kim był ten Karol? - i u Gosi włączyła się ciekawość.

- Zaczęło się. - jękłam.

- Zaczęło i się nie skończy dopóki nie dowiem się wszystkiego. Kiedy się poznaliście? Kto zaczął rozmowę? Skąd pomysł, żeby wymienić się numerami telefonów? Zwykle, gdy ktoś chce się z tobą umówić to go zbywasz albo ignorujesz. Co się z tobą stało? Czym zasłużył na twój numer? Dlaczego nic mi o nim nie powiedziałaś?

- Dość tych pytań. Spotkaliśmy się niedawno. Jak byłaś w szpitalu poszłam se do parku i on zaczął rozmowę. Sama nie wiem czemu dałam mu swój numer. Tak po prostu. Nie powiedziałam nic, bo nie miałam czasu ani okazji oraz nie pytałaś.

- Dziewczyno uważaj. Ostatni koleś, z którym byłaś doprowadził do tego, że zaczęłaś się ciąć i popadać w depresje. Z kolei nie wiadomo kim jest ten cały Karol. Może się okazać kimkolwiek. Obiecaj mi, że będziesz ostrożna.

- Wyluzuj Gocha. Nie zamierzam już się zakochiwać. Po za tym prędzej czy później i tak skończę utrzymywać z nim kontakt. Na razie nie mam pojęcia co mi odbiło, gdy wymienialiśmy się numerami i nie chcę o tym myśleć. Porozmawiajmy o twoich urodzinach. Jutro idziemy dać dziewczynom zaproszenia, bez dyskusji.

- Dobra. Powiedzmy, że ci wierzę i ufam. Tak. Musimy iść jutro, żeby zdążyły fajne prezenty mi kupić.

- A ty tylko o tych prezentach. Serio po co piszesz "liczy się obecność, nie prezent"?

- Bo bardziej ucieszę się, jeśli zobaczę, że nie jestem sama, aniżli z ładnej bluzki. Ale z drugiej strony tą bluzką też nie pogardzę. Jednak mimo wszystko czuję się lepiej, kiedy mogę przeżyć ten dzień z kimś.

- No dobra. A teraz ty zajmujesz moje łóżko, a ja śpię w śpiworze na kalimacie.

- Mogę spać w śpiworze.

- Nie dyskutuje się z gospodarzem.

- Niech ci będzie.

- Spoko jutro już brat wyprowadza się do innego mieszkania, więc będziesz mogła spać w gościnnym.

- Cieszysz się?

- Połowicznie.

Przewróciła oczami i pierwsza udała się do łazienki. Nagle dostałam wiadomość. Spojrzałam na wyświetlacz.

Karol
Dobranoc ❤👋

Od razu zrobiło mi się ciepło w serduszku, chociaż to nic wielkiego.

Ja
Branoc 💤

Po wysłaniu wiadomości wróciła Gosia.

- Tak szybko?

- Chcę już spać. Jak wrócisz mogę już padnąć, więc dobranoc.

- Dobranoc.

Przyjaciółka położyła się w moim łóżku, a ja udałam się do łazienki. Wzięłam krótki prysznic, a później przebrałam się w piżamę. Umyłam zęby i wyszłam. Wróciłam do pokoju. Gosia rzeczywiście już padła. Uśmiechnęłam się. Rozłożyłam kalimatę i śpiwór. Następnie wyłączyłam światło i wgramoliłam się jakoś do śpiworu. Zasnęłam, nie myśląc długo.



Wszelkie błędy w rozmowie Karola z Alą są celowe. Za inne błędy przepraszam. Dzięki za czytanie ❤.

Komu się podoba?

*Odgłos świerszczy*

Eh... Ale i tak będę to pisać!

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com