prolog
Jechała przez cmentarz rowerem. Nie obchodziło ją, że zakłóca spokój duszom. Skoro ona nie miała spokoju w życiu to po co jakieś martwe ciała mają go mieć? Wiedziała, że dwie starsze panie ją obgadują, ale nie obchodziło jej to. Chciała dotrzeć w miejsce, gdzie o tej porze nikogo nie było. Chciała w tej chwili być sama.
- Spójrz Amelio jak ludzie się zmieniają. Pamiętasz ją szczęśliwą, a ja już dawno o niej takiej zapomniałam - rzekła starsza pani do koleżanki.
- Ona była taka szczęśliwa. Co się stało?
- Na pewno coś okropnego skoro, aż tak się zmieniła. Współczuję jej.
- Ja też.
Dwie starsze panie zmieniły temat, a ona jechała dalej. Jeszcze tylko kilka metrów i już będzie mogła odpocząć od ludzi i świata.
Opowiadanie może być fajne, ale i tak swoich prac nie doceniam, więc ocenianie pozostawiam wam. Okładkę zrobiła dziewczyna, która usunęła konto heh
Później rozdziały będą narracją pierwszoosobową. Przepraszam za błędy.
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com