#32
Proszę podchodzić do tego z dystansem oraz dużym uśmiechem na twarzy :D
Stwierdziłam, że zrobię z tego dziwną komedię. Taką na maksa nielogiczną, bo po głębszym zastanawianiu się - nie mogę kraść danych osobowych.
Muzyczka byłaby po francusku, ale nie umiem w francuski ani ogólnie w języki
***W granicach szaleństwa***
- Rina! Rina! Nie uwierzysz, co się stało! - krzyczała podekscytowana Amelia na dosłownie cały dom.
- Oj, nie wrzeszcz tak. Dopiero weszłam. Daj mi, chociaż zdjąć buty - westchnęła dziewczyna.
- Ale to nie może czekać! Chodź.
Jej siostra zdjęła kurtkę i buty, by następnie udać się w kierunku jej pokoju. Amelia wpuściła ją do środka. Z szerokim uśmiechem pokazała na jeża na swoim łóżku, który był otulony kocem. Starsza dziewczyna mocno się zdziwiła.
- Kupiłaś jeża?!
- Nie. Znalazłam go. Nazywa się Nikodem - uśmiechnęła się wesoło.
- Jeżysławski?
- Dokładnie!
- Nie mam pojęcia, jak zareagować.
- Uśmiechnij się :D.
(Taak. To zdolność mówienia emotkami.)
Nagle w całym mieszkaniu dało się słyszeć szaleńczy śmiech, rodem z ostatniego filmu o Jokerze. Dziewczyny zostawiły jeża Nikodema w pokoju i udały się w stronę źródła niechcianego dźwięku. Okazało się, że najmłodsza z nich, której imienia nie znamy oglądała właśnie Jokera, przy okazji bawiąc się głośnością w laptopie. Była ubrana w białą koszulkę i czerwone spodnie pasujące do jej czerwonej peleryny, którą zrobiła z kocyka. Na twarzy miała bawełnianą maskę, którą niedawno zrobiła jej babcia. Siostry spojrzały po sobie, po czym Rina zabrała zamaskowanej siostrze laptopa.
- To nie jest film dla ciebie.
- Ale to było ciekawe!
- Tak? To o czym?
- Był se koleś i się śmiał... No dobra. Tak naprawdę tylko chciałam na siebie zwrócić uwagę Amelii, bo znalazła jeża i cały świat się dla niej przestał liczyć!
- Oj, nie przesadzaj. Poza tym jeże są super :D - stwierdziła Amelia.
-Co powiedzą rodzice? Musimy go oddać... - oznajmiła pewnie najstarsza.
- Gdzie?! Co?! NIE ODDAM GO! - dziewczyna pobiegła do pokoju, prawie wpadając w poślizg. Zdrowy rozsądek ją opuścił. Wizja posiadania ukochanego zwierzęcia brała nad nim górę. Zatrzasnęła się w pokoju.
- Oszalała - zawyrokowała zamaskowana siostra. - Więc Rina pomóż mi z matmą.
Dziewczyna chwilę zastanawiała się, co zrobić. Zrezygnowana pomogła zamaskowanej siostrze. Ale idąc spać rozważała posiadanie jeża w domu. Nie żeby coś - chętnie by go zatrzymała, ale to by nie wyszło. Żadna z nich, na dobrą sprawę, nie nadawała się na posiadanie zwierzaka. Musiała go oddać do schroniska czy coś. W końcu czy dom to dobre miejsce dla jeża, nawet jeśli ma na imię Nikodem?
Przechodzimy do innej rzeczywistości takiej równoległej, bo czemu nie
Oraz innego czasu, żeby było ciekawiej
W tej rzeczywistości zamaskowana siostra jest morderczynią, której funkcjonariusze prawa nie mogą złapać.
- Amelia, wstawaj! Za godzinkę będziemy mieć gości.
- Jakich gości?
- Funkcjonariuszy prawa. Wciąż szukają naszej zamaskowanej siostry. Zuch dziewczyna. Nie dała się im łatwo złapać.
- W ogóle nie dała się złapać - wstaje zaspana. Idzie do kuchni wypić kawę, wcześniej zaparzoną przez Rinę.
- Musisz się ubrać i zaprezentować ładnie. W końcu ci ludzie pilnują prawa, które jest z radością łamane przez naszą siostrę.
- Musimy ustalić wspólną wersję. Na pewno zapytają o Kennedy'ego.
- Nic nie wiemy. Dosłownie nic.
- Czyli zgrywamy głupie? Okej. To będzie łatwe. Szczególnie o tak wczesnej porze.
- Daj spokój. Jest dwunasta.
- Dobra idę się ogarnąć - znika.
Rina, zwana Imperialną, bo po cichu planuje zostać dożywotnią dyktatorką (może dobroduszną, jeszcze nie wie), jak Imperator Palpatine zaczyna mieć głupawkę z niczego i przy okazji robi jajka na twardo. W końcu powiadają, że jak się poczęstuje funkcjonariuszy - są potulni, jak baranki. Dodatkowo niemal wszyscy to mężczyźni, a głodny mężczyzna to wredny mężczyzna. Szanse, że przyjdzie kobieta wynoszą trzynaście procent.
Amelia wychodzi ubrana w dresy, na co Rina reaguje nieprzychylnie. Każe jej to zmienić, ponieważ funkcjonariusze są na ogół bardzo okrutni. Wszak mają łapówkę w postaci jajek, ale nie sposób przewidzieć ich reakcji na hańbiący strój jej siostry. Zawsze noszą przy sobie pistolety. Czasami potrafią zabijać z nudów. Amelia niechętnie wraca do pokoju. Ubiera się na galowo. Jej siostra już tego nie komentuje. Kiwa tylko głową. Może z politowaniem. Słychać dzwonek. Dziewczyna biegnie otworzyć drzwi. Wpuszcza do środka dwóch funkcjonariuszy prawa. Wpuszcza dwa goryle, które za chwilę zmienią się w baranki.
Ubrani są w ten sam granatowy mundur z wagą oraz ślepą boginią w okolicy serca. Jeden z nich jest nowy. Widać to gołym okiem, bo nosi zielony krawat. Drugi nie ma krawatu ani nie ogolił zarostu. Nie dba o to, jak postrzegają go ludzie, dlatego z góry należy założyć, że jest jednym z tych bardziej okrutnych. Rina prowadzi ich do salonu. Pyta o napoje. Obaj chcą czarną kawę. Amelia siada naprzeciw nich, podczas gdy jej siostra przynosi jajka i kawy na tacy.
- Czy to jest wasza siostra? - mężczyzna bez krawatu od razu podchodzi do przesłuchania, a jego młodszy kolega częstuje się jajkiem. Kładzie zdjęcie wspomnianej na stół.
- Tak, ale niestety nie pamiętamy jej imienia - odpowiada Amelia.
- Czy brała udział w morderstwie Kennedy'ego z udziałem tasaku jako broni?
- Na pewno nie. To świetna dziewczyna. Wzorowa uczennica. Na pewno nie wie, gdzie kupić tasaki.
- Czy wzorowa uczennica byłaby morderczynią? - pyta mężczyzna dalej, lekko podnosząc głos.
- Nie mam pojęcia.
- To musi być pomyłka. Nasza siostra jest wcieleniem dobra.
- Wasza siostra ma krew na rękach! Zabiła mojego przyjaciela! - wścieka się, słysząc te brednie. Tego nie było w planie, więc młodszy mężczyzna wkłada mu jajka do buzi, żeby go uspokoić.
Strach atakuje obie dziewczyny, ale nie dają mu objąć prowadzenia nad ciałem. Wkładają maski.
- Bardzo nam przykro, ale nie my za nią odpowiadamy. To wujostwo sprawuje nad nią opiekę, bo nie jest jeszcze pełnoletnia, a rodzice zginęli w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach, ale poza tym jest poczytalna - mówi Rina.
- Jestem Nikodem. To jest Jerzy. Przyszliśmy zapytać panie o miejsce pobytu waszej siostry - przejmuje pałeczkę ten z krawatem.
- Niestety nie mamy z nią kontaktu od jakiś dwóch miesięcy.
- A czy macie przypuszczenia, gdzie może być?
- Przykro nam.
- Nic nie wiemy. Nawet nie wierzymy w te plotki, że kogoś zabiła... - wtrąca Amelia.
- Wrócimy tu za tydzień. Będziecie na obserwacji. Nie możecie nigdzie wyjeżdżać - mówi Nikodem, ubiegając Jerzego, którego uraziły słowa Amelii.
Obaj wstają biorą jeszcze trzy jajka na drogę, żegnają się i odchodzą. Rina idzie ich odprowadzić. Gdy wraca, patrzy na siostrę. Obie wybuchają głośnym śmiechem. Całe napięcie ulotniło się wraz z funkcjonariuszami prawa.
- Idę się przebrać - oznajmia Amelia.
- Ja zrobię obiad.
- Świetnie. Zabrali wszystkie jajka, a głodna jestem.
A w innej rzeczywistości światem rządzą jeże. Dziękuję. Do widzenia.
Koniec
*****
Miałam dawno temu napisać one-shota dla Imperialna i Amelia_Jez. Oto jest ❤🙊. Nie pamiętam już o co chodziło, Wy pewnie też nie, ale wreszcie coś tam napisałam. Proszę mnie za to nie bić. Dobrze się bawiłyście przy czytaniu czy niezbyt? 🙈
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com