Chào các bạn! Truyen4U chính thức đã quay trở lại rồi đây!^^. Mong các bạn tiếp tục ủng hộ truy cập tên miền Truyen4U.Com này nhé! Mãi yêu... ♥

17.

Szłam szybkim krokiem w stronę szafek. Byłam zmęczona, kanapa Joe była strasznie nie wygodna. Uparł się, że on będzie na niej spał, ale jak zwykle musiałam postawić na swoim. W szkole nie było zbyt tłoczno i dziękowałam za to w duchu. Byle nie spotkać Dylana. 

Niespodziewanie na kogoś wpadłam. 

-Wybacz.. - podniosłam wzrok i zobaczyłam zmieszanego Alex'a

-Łoo, dziewczyno co się z tobą dzieje? - zapytał łapiąc mnie za ramiona. 

-Nic i to nie twoja sprawa - mruknęłam. 

-A może jednak moja? Co się dzieje...jako twój przyjaciel powinienem o wszystkim wiedzieć - uśmiechnął się chytrze. 

-Nie odpuścisz? - gdy zobaczyłam tylko przeczące kiwanie głową westchnęłam. 

-Okej, dzisiaj po szkole? W jakiejś kawiarni.

Alex kiwnął głową i się zmył. 

-Violet ! - no nie, co oni dzisiaj się mnie tak uczepili? Uśmiechnęłam się sztucznie i odwróciłam w stronę Amber. 

-Co się stało Am? Ian zrozumiał w końcu jakim jest idiotą? Czy może rodzice w końcu powiedzieli mu prawdę, że jest adoptowany? - powiedziałam trochę niemiło. Dzisiaj wszyscy mnie denerwowali. 

Uśmiech Amber zszedł z ust, kiedy głos za moimi plecami się odezwał. 

-No popatrz, całe nastoletnie życie w kłamstwie. Dlaczego dowiaduję się ostatni co? - zapytał rozbawiony brat. Wywróciłam oczami i oparłam się plecami o szafki. 

-Czy wy dalej drzecie ze sobą koty? Bo naprawdę nie mam ochoty słuchać waszych wyżaleń. 

-Co cię dzisiaj ugryzło Vet? Masz te dni? - zapytała zirytowana Amber. 

Zrobiłam zgryźliwą minę i zwróciłam się do obojga. 

-Nieważne. To jak jest z wami? 

-Cóż, jesteśmy znów razem - powiedział uśmiechnięty Ian i podszedł do Amber przytulając ją. 

-Cóż, a ja znów rzygam tęczą...a teraz wybaczcie ale czas mnie nagli - powiedziałam miło i wyminęłam ich. 

Jeżeli jeszcze ktoś dzisiaj, się do mnie odezwie to przysięgam nie ręczę za siebie. 

Poczułam wibracje w kieszeni i wyciągnęłam telefon z kieszeni. 

od: Joe

Widzimy się dzisiaj? :) x

Lekko się uśmiechnęłam. Naprawdę go lubię. 

Odpisałam mu szybko twierdzącą odpowiedź. Nim zdążyłam schować telefon, poczułam jak wypada mi z rąk. Świetnie znowu w kogoś weszłam. 

-Czy ten dzień kiedykolwiek się skończy....- mruknęłam i podniosłam telefon. 

-Tak, jeżeli pójdziesz ze mną na randkę - usłyszałam głęboki głos przy uchu. 

-O'Brien, daj se siana. Czy ja wyraziłam się nie jasno? Albo nie wiem, mówiłam może po chińsku? 

Zaśmiał się cicho i wsadził ręce w kieszenie. 

-Daj spokój wiem, że tego chcesz. 

-Taa? A niby od kiedy czytasz mi w myślach ? - zapytałam zakładając ramiona na piersi. 

-Od kiedy prawie wziąłem cię na umywalce - powiedział chytrze się uśmiechając. 

-Jesteś chamem. 

-Być może, ale i tak to lubisz - puścił mi oczko. 

-To jak z tą randką? Kiedy i gdzie, będę cały twój. 

-No nie wiem...może na przykład...ymmm...nigdy? - powiedziałam sztucznie się uśmiechając i sprawnie go wymijając. 

Słyszałam jak za mną idzie i gdy już chciałam się odwrócić, on złapał mnie za rękę i odwrócił w swoją stronę. 

-Już ci mówiłem, że mi się nie odmawia? 

-A  czy ja ci mówiłam, że jesteś dupkiem ?

Poczułam jak łapie mnie za kark. Nie wierzę, że on na prawdę to robi. 

Jego usta spotkały moje, a ja nie wiedziałam czy mam być wściekła czy szczęśliwa. 

Nie mogłam dużej wytrzymać i po prostu oddałam pocałunek. 

Całowaliśmy się jeszcze chwilę na oczach połowy szkoły. 

Gdy się ode mnie oderwał, miał ten swój bezczelny uroczy uśmiech na twarzy. 

-Widzisz? Mówiłem, że mnie chcesz - zaśmiał się i odszedł. 

A ja byłam wściekła. 

-Wcale nie ! - krzyknęłam za nim. 

-Taa, wmawiaj sobie. 

Palant. 

                                                                                         ***


-Więc? - zapytał Alex pijąc swoją kawę. 

-Nie wiem o co ci chodzi - odpowiedziałam. 

-Och wiesz i to bardzo dobrze. 

-Poznałam kogoś...

Alex był zdziwiony. Myślał, że będzie coś o Dylanie. 

-Kogo? - zapytał niepewnie. 

-Nazywa się Joe White.

Alex zbladł. 

-Coś nie tak? Źle się czujesz? - zapytałam przejęta. 

-Nie-ee...to znaczy..strasznie tu gorąca - jąkał się i był zdenerwowany. 

-Znasz go? 

-Nie...skąd niby miałbym go znać - zaśmiał się nerwowo. 

-Więc...dzisiaj się spotykamy...- gdy to powiedziałam Alex zakrztusił się swoją kawą. Serio co z nim jest dzisiaj nie tak?

-Wszystko okej? Serio nie wyglądasz dobrze. 

-Tak, tak wczoraj jadłem krewetki może były nie świeże. Wybacz, ale na mnie już czas - powiedział szybko i zaczął się zbierać. 

Kiwnęłam głową i pomachałam mu na pożegnanie. 

Chciałam zostać jeszcze chwilę, ale gdy zobaczyłam Dylana idącego w moją stronę zmieniłam zdanie.

-Nawet nie próbuj - powiedziałam gdy chciał się do mnie dosiąść. 

-A jak spróbuję to dostanę nagrodę ? 

-Tak, cios w twarz - powiedziałam słodko się uśmiechając. 

-Nie może być jak dawniej? -zapytał poważnie. 

-Czyli jak? Że będziesz mógł brać mnie na umywalkach kiedy będzie ci się podobało? Nie dzięki.

Wywrócił oczami i przejechał ręką po włosach. 

-Serio, czego ty ode mnie chcesz co? Wyraziłeś się jasno, że przyjaźni. Ale ja nie chcę tylko przyjaźni, więc nie widzę dalszego sensu tej rozmowy. 

-Ale, może moglibyśmy...- nie dałam mu dokończyć. 

-Idź do Tashy - powiedziałam.

-Tiny... - dodał.

Machnęłam ręką. 

-Jeden pies. A teraz cześć. 


                                                                                        *** 

-Więc, gdzie mnie dzisiaj zabierasz? 

Joe był w znakomitym nastroju. 

-To niespodzianka. Zobaczysz coś, co kocham od urodzenia. 

Byłam podekscytowana. Co to może być? 

Wsiadając do jego samochodu, jeszcze nie wiedziałam na co się pisze. 


______________________________________

Rozdział trochę krótki, ale mam nadzieję, że się wam podoba. Za błędy przepraszam.

czytasz=komentujesz :) 

Zapraszam również na moje nowe opowiadanie " He's Kinda Hot" :) xx

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com