3.
Wróciłam do Amber lekko zdenerwowana, chyba nie polubie jej brata.
-Hej, właśnie miałam do ciebie iść! Zaraz dzwonek więc chodźmy już się przebrać. Uśmiechnęłam się w stronę dziewczyny i skinęłam głową.
Dziewczyna zaprowadziła mnie do szatni, które były ogromne, w sumie nic dziwnego trochę osób jednak chodzi do tej szkoły.
- Nie no, to są chyba jakieś żarty ! - powiedziałam do Amber, gdy wchodziłyśmy na salę gimnastyczną. Ian i Dylan już się rozgrzewali ze swoją klasą. No świetnie, są razem w klasie.
- Oh.. - mruknęła Am, kiedy tylko ich dostrzegła. Dylan spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Czy ja mam przy nich ćwiczyć w spodenkach, które ledwo zakrywają mi pośladki?!
-Hej, Craze ! niezłe nogi - krzyknął O'Brien na całą sale i zagwizdał. Wzrok wszystkich skupił się na nas a ja miałam ochotę mu przywalić. Ian lekko szturchnął go w ramie ale ten nic sobie z tego nie zrobił.
- Czy twój... - nie dane było mi dokończyć, ponieważ Amber mnie wyprzedziła.
- Tak. Chodźmy się rozgrzać. - powiedziała zażenowana zachowaniem brata.
Przez całe zajęcia nie mogłam skupić się na grze, przez ciągły wzrok Dylana skierowany w okolice mojego tyłka. Am, mówiła mi, że mówią na niego kobieciarz. Podobno miał więcej panienek w łóżku, niż stokrotka płatków. Nie ma takiej opcji, że się z nim zaprzyjaźnie. Jednak gdyby teraz ktoś mi powiedział w co się wpakuje, wyśmiałabym go.
***
Amber poszła na lunch a ja zaraz mam do niej dołączyć, wychodząc z łazienki niespodziewanie na kogoś wpadam.
-Strasznie cię przepraszam to moja...
-Hej nic się nie stało - patrze na promienny uśmiech mojego poszkodowanego i zamieram. Jego ciemne oczy i lekkie loki są takie idealne. Wygląda jak niespełniony rockmen - jednym słowem ideał.
- Jestem Alex.
-Violet - mówię, również się uśmiechając.
-Jesteś nowa racja ? Widziałem cię dziś na p.e. - oh... czyli jest z Ianem w klasie.
-Umm.. tak
-Idziesz na lunch ? - zapytał unosząc brwi w górę.
-Właśnie na niego szłam, ale niestety wpadłam na ciebie - to nie miało tak zabrzmieć. Violet jesteś idiotką.
-Ała ? Chciałaś mnie obrazić ? - uśmiechnął się zadziornie. Chyba nie jest jednym z tych dupków, którzy mają za duże ego.
-Przepraszam, nie tak to miało zabrzmieć - zarumieniłam się
-Violet idziesz ! Ile mam na ciebie czekać? - Amber stała na korytarzu, ze zdziwieniem wymalowanym, na twarzy.
-Przepraszam cię - powiedziałam przepraszającym tonem.
-Nic się nie stało - jeszcze się zobaczymy. Powiedział uśmiechając się zalotnie i odszedł.
***
-Hej, wiesz kto to był ? - Am, zagadnęła mnie gdy jadłyśmy lunch.
-No zgaduję, że chłopak
-Tak. Nie bądź złośliwa. To największe ciacho w tej szkole!- pisnęła radosna.
-Ohh? Naprawdę, a co na to twój brat. Nie jest numerem jeden, na listach dziewczyn, które chcą stracić dziewictwo?
-Oh, aleś ty złośliwa Craze - usłyszałam głęboki głos za sobą.
-Nie zapraszałyśmy cię tu Dylan - Am , powiedziała kąśliwie.
-Ja sam się zapraszam. - usiadł obok mnie, a obok niego mój brat.
-Jesteś irytujący - tym razem ja się odezwałam.
Chłopak wpatrywał się we mnie i oblizał wargi.
-Może i tak, ale za to jaki jestem w łóżku- powiedział pewny siebie.
-Ta, chyba zaspany- Amber wybuchła śmiechem, a O'Brien przestał się uśmiechać.
Chłopak przybliżył się do mnie i szepnął do ucha :
-Nawet nie wiesz, jakie mam teraz brudne myśli, żeby zamknąć te twoje niewyparzone usteczka.
Uśmiechnął się ostatni raz, po czym wstał i odszedł z Ianem.
-Tylko w twoich snach - krzyknęłam na odchodne.
-Jeszcze zobaczymy Craze.
-No cóż rodziny się niewybiera - westchnęła żałośnie Am.
-Tak, a wielka szkoda - powiedziałam sama do siebia, patrząc na odchodzących chłopaków. Nagle sałatka, którą jadłam straciła swój smak, a w głowie krążyły, słowa chłopaka.
***
-Więc, umówisz się z nim ? -zagadnęła mnie Am, gdy wracałyśmy do domu.
-Z kim? Dylanem ? Czy ty jesteś...
-Nie z Dylanem! Z Alexem - powiedziała szczerząc się.
-Kobieto, idź się lecz ! Ja tylko na niego wpadłam.
-Oh , daj spokój ! To szczęśliwy zbieg okoliczności.
-Nie powiedziałabym.
-Gdybyś się z nim umówiła, mój brat wpadłby w szał. - powiedziała podekscytowana.
-Dlaczego?
-Podobasz mu się - powiedziała cwanie.
-Haa ! On chce poprostu przelecieć coś, czego nigdy nie miał, więc jest dupkiem. - stwierdziłam dosadnie.
-Może i tak. Ale chciałabym dać mu nauczkę.
-Jeżeli umówię się z Alexem, przestaniesz nawijać o Dylanie? - zapytałam poddając się.
-Tak ! - jej krzyk mieszał się z piskiem, a ja musiałam przymknąć oczy .
***
Gdy weszłam do domu, nikogo nie było. Postanowiłam więc wykorzystać ten czas, na naukę, zanim Ian rozwieje moje plany, poprzez słuchanie głośno jakiegoś durnego rapu.
Nie wiedziałam czy chce umówić się z Alexem, ale jeżeli to wkurzy Dylana to jest to jak najbardziej dobry plan. Mam nadzieję, żę chłopak sam mnie gdzieś zaprosi, bo głupio się tak pytać samej.
Mój telefon niespodziewanie zadzwonił , a ja spojrzałam na ekran nieznany , stwierdzając, że może być to coś ważnego odebrałam.
- Halo ?
-Violet ?
-Przy telefonie, kto mówi ?
-Alex - gdy wypowiedział to imię uśmiechnęłam się, ale skąd miał mój numer?
-Skąd masz mój numer?
-Twój brat mi go podał - zabiję go kiedyś, ale w sumie cieszę się, żę podał go Alexowi.
-Oh no jasne
-Jesteś zła?
-Nie dlaczego? - zdziwiłam się
-Tak poprostu pytam. Dzwonię do ciebie z konkretnego powodu.
-Jakiego? Coś się stało?
-Nie, nie to nic...ważnego, ale chciałem zaprosić cię na imprezę u mnie.
-To miło z twojej strony - powiedziałam uśmiechając się i wiedząc, że chłopak tego nie widzi.
-Przyjdę. Ale nie wiem kiedy ona jest.
-W sobotę, nie martw się przyjadę po ciebie. Właściwie możemy uzgodnić, wszystko, jutro w szkole. Zgadzasz się ?
-Tak, tak jest spoko - powiedziałam naprawdę szczęśliwa.
-To świetnie. Do zobaczenia - powiedział wesoło i rozłączył się .
Mam tylko nadzieję, że O'Brien też tam będzie, bo jeżeli nie nasz plan z Am, nie wypali.
_________________________
Mamy kolejny rozdział ! Nie jest on sprawdzony, więc za jakiekolwiek błędy przepraszam.
Jeżeli się wam podoba, zostawcie gwiazdkę bądź komentarz, a to jeszcze bardziej, zmotywuje mnie do pisania. xx :)
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com