Chào các bạn! Truyen4U chính thức đã quay trở lại rồi đây!^^. Mong các bạn tiếp tục ủng hộ truy cập tên miền Truyen4U.Com này nhé! Mãi yêu... ♥

Prolog

Obracam się na pięcie i rzucam w stronę urządzenia. Słychać wystrzał. Czuję, że ciało przeszywa mi bił. Nie wiem nawet, gdzie zostałam trafiona.

W uszach dźwięczy mi głos Caleba, który na prośbę Matthew powtarza kod. Drżącą ręką wklepuję na klawiaturze kolejne cyfry.

Znów rozlega się strzał.

Czuję jeszcze większy ból, robi mi się czarno przed oczami, ale ponownie słyszę głos brata: „Zielony przycisk".

Ból jest potworny.

Ale jakim cudem, skoro mam tak odrętwiałe ciało?

Zaczynam się przewracać, ale uderzam jeszcze dłonią w klawiaturę. Zielony przycisk się podświetla.

Rozlega się krótki sygnał dźwiękowy, potem jakiś szum.

Osuwam się na podłogę. Na szyi i pod policzkiem czuję coś ciepłego. Krew. Ma dziwny kolor. Jest ciemna.

Kątem oka widzę Davida, opadł bezwładnie na wózku inwalidzkim.

Zza niego wychodzi moja mama.
Nosi to samo ubranie, w którym była ostatnim razem, gdy ją widziałam: szarość Altruizmu zbryzgana krwią, gołe ramiona odsłaniające tatuaż. W koszuli wciąż są dziury po kulach; przez te otwory prześwitują rany. Czerwone, ale już nie krwawią, jakby zamrożone w czasie. Jasne matowe włosy związane z tyłu; kilka luźnych kosmyków tworzy wokół twarzy złotą obwódkę.

Wiem, że mama nie żyje, ale czy widzę ją dlatego, że mam przywidzenia na skutek utraty krwi, czy może dlatego, że jestem zamroczona serum śmierci, a może mama w jakiś sposób tu jest.

Klęka przy mnie i kładzie mi chłodną dłoń na policzku.

- Cześć, Beatrice - mówi i się uśmiecha.

- To już? - pytam, ale nie jestem pewna, czy wypowiadam te słowa na głos, czy tylko w myślach, a mama je słyszy.

- Tak - odpowiada z oczami lśniącymi od łez. - Doskonale się spisałaś, dziecinko.

- A co z resztą? - Wstrząsa mną szloch, gdy wyobrażam sobie twarz Tobiasa, jego ciemne, nieruchome spojrzenie, jego silną, ciepłą dłoń, gdy po raz pierwszy stanęliśmy naprzeciwko siebie. - Co z Tobiasem, z Calebem, z moimi przyjaciółmi?

- Będą się troszczyć o siebie nawzajem - mówi. - Jak zwykle.

Uśmiecham się i zamykam oczy.

Znów czuję pociągnięcie w stronę śmierci, ale teraz nie ciągnie mnie żadna złowroga siła.

Tym razem to dłoń mojej mamy, która potem bierze mnie w ramiona.

A ja z radością poddaję się jej objęciom.

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com