Rozdział 7
Uriah chwyta mnie za łokieć i bez słowa wyprowadza na zewnątrz. Rozgląda się wokół jakby chciał sprawdzić, gdzie są kamery. Nie mogę wydusić z siebie słowa. Byłam przekonana, że Uriah nie żyje... Że w końcu musieli go odłączyć, bo nie było już dla niego szansy. Ale on tu jest, żywy i wygląda na to, że nie stracił pamięci tak jak inni.
Uriah bez słowa prowadzi mnie wąską ścieżką obok przepaści. Schodzimy w dół, przejściem, o którego istnieniu nie miałam pojęcia. Uriah wychował się w Nieustraszoności, więc musiał znać wiele takich miejsc. W końcu się zatrzymuje. Szum wody jest tutaj dosyć głośny.
- Pamiętasz? - Pytam, kiedy odzyskuję głos.
- Oczywiście. Miałem nadzieję, że ty też - odpowiada.
Wzdycham z ulgą.
- Jak to się stało, że żyjesz?
- Szczerze mówiąc, nie wiem. Ocknąłem się w Serdeczności. Johanna powiedziała, że znaleźli mnie na polu i przenieśli do siebie. Byłem zdziwiony, że mnie nie pamięta. Potem powiedziała, że mieli tu też taką samą sytuację z Beatrice Prior. Na początku nie wiedziałem o kogo jej chodzi, ale potem skojarzyłem, że o ciebie. Miałem nadzieję, że pamiętasz. Tak jak ja.
- Czyli wróciliśmy do Chicago w ten sam sposób - zastanawiam się na głos.
- Co tu się stało?
- Mam podejrzenie, że udało im się zresetować eksperyment w Chicago. Rozpylili serum pamięci i wszyscy wrócili do czasu sprzed symulacji ataku - wyjaśniam. - Rozmawiałeś z Zekem?
- Tak. Dostałem zjebkę za to, że mnie kilka dni nie było. Szukałem cię i Christina powiedziała mi, że jesteś w pracy - Uriah zamyśla się. - Myślisz, że nas obserwują? Ci z Agencji?
- Nie mam bladego pojęcia - kręcę głową. - Chciałabym się dowiedzieć, czy jest więcej takich osób jak my. Zamierzałam iść do Erudycji, żeby pogadać z moim bratem. Może mógłby pomóc nam w stworzeniu serum, które przywróciłoby wszystkim pamięć.
- A Cztery?
Zaciskam usta. - Cztery niczego nie pamięta. Ma nawet dziewczynę, jakąś Eve.
- Żartujesz - Uriah wytrzeszcza oczy.
- Niestety nie.
- Nie kojarzę żadnej Eve, a znam wszystkich z Nieustraszoności - marszczy brwi. - Jak ty sobie z tym wszystkim radzisz?
- Nie jest lekko - wzdycham. - Ale cieszę się, że tu jesteś. Żywy - uśmiecham się.
- Musisz mi opowiedzieć wszystko, co stało się po tym wybuchu.
- To może trochę potrwać - odpowiadam. - Może spotkamy się później, co? Chyba powinnam wrócić do pracy.
- Jasne.
- Naprawdę cieszę się, że już wszystko z tobą w porządku - mówię jeszcze. - Wszyscy bardzo to przeżyliśmy. Gdy w końcu odzyskają pamięć, pewnie urwą ci głowę ze szczęścia.
***
Pojawienie się Uriaha zmieniło moją sytuację. Miałam teraz sojusznika, nie byłam sama. Teraz jednak zastanawiałam się, w co pogrywa Agencja. Ja i Uriah powinniśmy być martwi - w jaki sposób wciąż żyjemy? Nadal nie pozbyłam się podejrzenia, że mogę tkwić w symulacji. To wszystko było takie dziwne i frustrowało mnie, że nie jestem w stanie domyślić się o co chodzi w tej całej sprawie. Nie mogłam tak po prostu uciec z Chicago i pojechać do Agencji - tylko ja i Uriah wiedzieliśmy o jej istnieniu. Rozwiązaniem mogło być antidotum na serum pamięci, ale nie wiedziałam, czy w ogóle jest możliwe stworzenie czegoś takiego.
Jedno było pewne - musieliśmy pilnie porozmawiać z Calebem.
CDN.
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com