Chào các bạn! Truyen4U chính thức đã quay trở lại rồi đây!^^. Mong các bạn tiếp tục ủng hộ truy cập tên miền Truyen4U.Com này nhé! Mãi yêu... ♥

08

Siedzę w swojej sypialni ze szkicownikiem w ręku. Piorun wykąpany i nakarmiony śpi na poduszce obok. Jest już około północy, a jutro o siódmej muszę być już w pracy. Odkładam szkicownik na szafeczkę obok, wygrzebuję się spod pościeli i udaję się w stronę kuchni. Mam na sobie tylko za duża koszulkę Nicka, która sięga mi do połowy uda. Zayn śpi rozwalony na kanapie, więc nie przejmuję się moim ubiorem. Nalewam sobie szklankę wody i wracam do sypialni. Odstawiam szklankę po czym wdrapuję się na łóżko i gaszę światło.

***

Ze snu znów wybudza mnie natrętny dźwięk budzika. Głowa mi pęka, czuję zaschnięte łzy na moich policzkach. Znów miałam koszmar. Czuję się wyczerpana. Otwieram oczy i pierwsze co widzę jest Zayn, który stoi w framudze drzwi i mi się przygląda, na dodatek jest w samych bokserkach.

- Jak się czujesz? - pyta porannym zachrypniętym głosem.

- Jakby mnie tir przejechał - powiedziałam szczerze.

- Strasznie krzyczałaś w nocy, nie chciałaś się uspokoić, a gdy cię dotknąłem, aby cię obudzić zaczęłaś wierzgać, prosić żebym przestał i się rozpłakałaś. Uspokoiłaś się dopiero, jak się na chwilę obok ciebie położyłem.

- Ummm, dzięki - bąknęłam.

- Co Ci się śniło?

- Nie pamiętam - kłamię.

Doskonale pamiętam każdy szczegół, dziwne by było, gdyby tak nie było, ponieważ moje koszmary są odzwierciedleniem tego co stało się w rzeczywistości, ale dlaczego mam to niby mówić obcej osobie.

- Zbieraj się, zaraz wychodzę do pracy i muszę zamknąć mieszkanie. - mówię wychodząc spod kołdry. Po moim ciele przebiega dreszcz, gdy moje stopy stykają się z lodowatą podłogą.

Zayn już zniknął z mojego pola widzenia, więc bez skrępowania mogłam się przebrać.

Wchodząc do kuchni poczułam zapach kawy. Zayn już w pełni ubrany robił kanapki.

- Chyba wziąłeś sobie do serca to co wczoraj powiedziałam - zaśmiałam się, na co mi zawtórował.

- Gdzie pracujesz?

- A co Cię to interesuje?

- Koniec bycia miłym?

- A czy j byłam miła? Ja po prostu cię tolerowałam, a nie mogłam narzekać bo jednak jesteś dobrym kucharzem, niestety chwile są ulotne i więcej gotować mi nie będziesz.

- Czy dajesz mi tym do zrozumienia, że nie chcesz mnie więcej widzieć? - uniósł brew.

- Dokładnie - puściłam mu oczko.

- Nie przekonałaś mnie.

- Ponieważ jeszcze nie straciłam cierpliwości i jestem miła, więc nie pogarszaj sprawy.

Wstałam od stolika i włożyłam talerz do zlewu, po czym udałam się po telefon i pieniądze. Wszytko wpakowałam do kieszeni dżinsów, ponieważ nie preferuję takiego czegoś jak portfel czy torebka chyba, że jest to konieczne.

- Rusz dupe! - krzyknęłam.

- Boże kobieto stoję obok ciebie. - przewróciłam oczami i wsunęłam na stopy białe trampki. Cholera zapomniałam o Piorunie. Cóż zadzwonię do Lucy, aby wzięła go na spacer.

Wybieram numer przyjaciółki.

- Hej, mam sprawę - mówię od razu, gdy odbiera.

- O tej godzinie? - jęczy.

- Tak, idź do sklepu, kup smycz i wyprowadź mi psa na spacer.

- O czym ty do mnie? Ty nie masz psa.

- Mam, zaadoptowałam wczoraj ... Ała! Zayn cholera jasna! - warczę na chłopaka, który przywalił mi łokciem w głowę. Oczywiście on się tylko śmieje.

- Co on robi u ciebie? A dobra, wiem. Wracając do tematu... Po cholerę Ci pies?

- Żeby głupi się dziwował, a głupi się znalazł i dziwuje się zaraz - przewracam oczami chociaż ona i tak tego nie widzi - No to jak, zajmiesz się nim?

- No okej...

- Dziękuję! - mówię i się rozłączam nim zdąży zmienić zdanie.

Szybko wybiegam z mieszkanie wyciągając z niego Zayna, zamykam drzwi i biegnę na dół, ponieważ jestem już spóźniona. Idę w swoją stronę zostawiając chłopaka samego bez pożegnania.

***

- Znowu spóźniona. - Na zapleczu spotykam Sarah. Nie znoszę tej dziewczyny, ale niestety mam z nią zmiany trzy razy w tygodniu.

Jest ona wysoką, śliczną brunetką z charakterkiem i potrafi omotać sobie wokół palca każdego. A najlepsze jest to, że jest wytatuowana od kostek po szyję, lubię tatuaże, ale to już przesada. Po za tym myśli, że skoro jej rodzice są nadziani to może wszystko. Pechem jest to, że wylądowała w podobnej sytuacji co ja. Kiedyś jakoś się dogadywaliśmy, ale jakiś chlopak, którego chciała zdobyć przywalił się do mnie, a jej niw chciał, ponieważ jak to powiedział "Wygląda jak kartka w jego brudnopisie i tylko kutasa jej na czole brakuje". Ja oczywiście go olałam, ponieważ facet był chamski i natrętny. Po miesiącu dał sobie w końcu spokój.

- Przepraszam, autobus mi uciekł.

- Jak zwykle - prychnęła i wyminęła mnie tracąc ramieniem.

Wielka Pani się znalazła.

Wyciągnęłam z szefeczki plakietkę z moim imieniem i udałam się za ladę, kasować klientów.

Takim oto sposobem spędziłam całe przed południe.

***

Pięknie teraz spóźnię się jeszcze na wykłady, ponieważ muszę oddać projekt Panu Paynowi.

Mogłabym to zrobić jutro, ale ciężko mi go będzie złapać, ponieważ kończy zajecia kiedy ja je zaczynam, więc to czy go spotkam graniczyłoby z cudem. Biegiem udaję się do auli, w której miał przed chwilą zajęcia modląc się, aby tam jeszcze był. Zdyszana zatrzymuję się pod drzwiami. Przez uchylone drzwi słyszę rozmowę dwóch mężczyzn. Wkładam głowę w szparę i widzę ... Zayna? Co on tu do cholery robi? Czy on musi być wszędzie tam gdzie ja? Uspokajam oddech po szaleńczym biegu i wchodzę na salę. Mężczyźni przerywają rozmowę i na mnie spoglądają.

- Dzień dobry, ja przyszłam oddać tylko projekt. - podchodzę do Payna i wręczam mu tubę.

- Dobrze, cieszę, że jakąś pracę oddałaś w terminie - patrzy na mnie znacząco.

Oj no wiem, że lubię się ze wszystkim spóźniać, taka moja już natura.

- A ze mną się nie przywitasz? - pyta Zayn.

- Już cię dziś widziałam, wystarczy mi na kilka lat. - prycham.

Pan Payne patrzy na nas zdezorientowany.

Grzecznie się z nim żegnam kompletnie olewając przy tym mulata i wychodzę. Jestem pewna, że z ust Payna padnie kilka pytań związanych ze mną.

Czuję wibrację w kieszeni, więc wyciągam telefon i go odblokowuję.

Hej, chyba nie wytrzymam do piątku. Spotkamy się dziś? ;)

Alex :*

"Dla jednych życie na ziemi to piekło, dla innych to wymarzony Eden"

•••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••

Hejka!
W załączniku ob0ok znajdziecie wymienioną wyżej Sarah, niestety nie znalazłam nazwiska tej dziewczyny, wieć wstawiam teledysk w którym występuje i zdjęcie. Dobrze ją zapamiętajcie, ponieważ jeszcze sie pojawi :D

Rozdizał miał być wcześniej, ale taka stara sąsiadka przyszła, a nikogo nie było w domu, więc truła mi dupe przez jakieś dwie godziny ._.

Ledwo przeżyłam dzisaj matmę! :(
Ale jutro jade na zawody i nie trzeb aiść do szkoły<3 

Btw jutro moje urodzinki <3 

KTO CHCE DEDYK? :D 

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com