《 5 》
Ciche dźwięki gitary akustycznej, słodki, ciepły i lejący się niczym karmel głos, wzruszające ballady o nieodwzajemnionej, gorzkiej miłości.
Kto pierwszy pomyślał o Lance'ie, niech rzuci cukierkiem.
I w ten sposób, wzbogacam się o słodycze, dzięki.
Pomyślałam, że, co by było gdyby to Keith umiałby grać na gitarze i śpiewać?
Tak, właśnie zniszczyłam powtarzający się wszędzie headcanon, że to Lancey gra na gitarze czy ukulele i śpiewa piosenki przed snem. Ale serio, latynos z gitarą zbyt często się pojawia.
Keith był wychowywany przez Texasa, któremu po wylocie Krolii, musiało zostać złamane serce. Myślę, że jako szanujący się Teksańczyk (*bada bum tss*) miał gitarę czy banjo w kącie domu. Gdy mały Kogane podrósł, Tex uczył go podstawowych akordów i mniej skomplikowanych utworów.
Keith był mu za to bardzo, bardzo wdzięczny. Kilka miesięcy po opanowaniu "Hallelujah" na gitarze, postanowił zmierzyć się ze swoim wokalem.
Musiał być mega zdziwiony, kiedy nie zafałszował, a brzmiał jak anioł, co podsumował oklaskami jego ojciec.
I od tamtej pory, co wieczór, syn grał dla swojego taty jego ulubione utwory, by umilić mu dzień, by dobrze się poczuł, żeby przestał myśleć o czymkolwiek innym. Chciał uwagi od niego i ją dostawał.
Niestety śmierć Texasa odsunęła Keitha od muzyki. Nie mógł już patrzeć na instrument, obiecał sobie, że już więcej nie zaśpiewa.
Zgadniecie co się wydarzyło? Spotkał Shiro.
Widząc, że Takashi traktuje go jak swojego brata, powoli, na nowo, otwierał się i wracał do muzyki. Na początku nieśmiało nucił, a potem co piątek przygotowywał koncert dla starszego braciszka (wybaczcie mi, Sheith shippers).
Potem, gdy wyleciał w kosmos za Voltronem, znowu ta muzyka wewnątrz niego ucichła. Jedynie co, to nucił sobie pod nosem podczas treningu i w pokoju. Dopiero pod prysznicem dawał niesamowity koncert, na czym przyłapał go McClain.
Szczerze mówiąc, to po tamtych prysznicowych koncertach, Lance błagał wręcz Keitha o to, żeby śpiewał dla niego.
No i co? No i się ugiął, bo przecież crush go prosi.
Jednak umiejętności wokalne Kogane'a zostały tajemnicą i ani Shirogane, ani latynos z niewyparzoną gębą nie pisnął słówka na ten temat.
A Czerwony Paladyn czuł się jak w siódmym niebie mając swoich fanów, którym sprawiał niesamowitą przyjemność swoim głosem.
~~~
Na początku miałam wrażenie, że to takie angstowe mi wyszło, ale chyba wyszłam z sytuacji...
Proszę, nie zjadajcie mnie za niespełnienie jakiegoś waszego shipu. Ja wychodzę z założenia, że każdy ma wolną wolę i wolno mu shipować kogo z kim chce.
Nie spinajcie się o to, bo serio robi mi się przykro, kiedy ktoś jedzie po kimś, bo woli gdy postać a jest z postacią c, a nie z postacią b.
Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia/nocy!
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com