Chào các bạn! Truyen4U chính thức đã quay trở lại rồi đây!^^. Mong các bạn tiếp tục ủng hộ truy cập tên miền Truyen4U.Com này nhé! Mãi yêu... ♥

《 7 》

Tym razem na tapetę wezmę ulubione filmy poszczególnych osóbek. Bo każdy na pewnym etapie swojego życia przeżywa kryzys, poznaje swój ulubiony film/serial i owe dzieło wyciąga go z dołka.

Przynajmniej ja tak miałam.

Pierwszego pod nóż weźmy Takashiego Shirogane, przywódcę Voltrona, dobry przykład.

Z jednej strony uważam, że lubiłby kino wojenne, akcji, przesycone bólem i krwią, ale z drugiej, to mimo wszystko, Shiro ma dosyć wojny i jest soft bułą.

"Forrest Gump" łączy kilka gatunków. Pojawia się tam motyw jedynej miłości życia. Mam nadzieję, że też pomyśleliście o Adamie. Widzimy tam też wojnę w Wietnamie, drastyczne, bolesne sceny, niczym te, które przeżywał podczas porwania przez Galrę. W tej historii pojawia się także dużo pobocznych wątków, między innymi depresja głównego bohatera, odkrywanie nowych zainteresowań, budowanie firmy czy bezinteresowna pomoc. Myślę, że to wzruszyłoby Kapitana, dlatego pokochałby ten film.

Następnego weźmy... Lance'a. On się pojawił w drugim rozdziale, to teraz pomyślmy o jego guście kinematograficznym.

"Jak Wytresować Smoka". Tak, to jest definitywnie ten tytuł, który przychodzi mi na myśl. McClain ma sporą rodzinę, a co za tym idzie, jest tam sporo dzieci. Pewnego dnia zwyczajnie wciągnąłby się w historię, która w pewnym sensie oddawałaby jego i Niebieską Lwicę. A poza tym, kto nie lubi Szczerbatka? Ta postać ujęłaby jego serce i z miejsca zostałby fanem, przeżywałby każde wydarzenie razem z Czkawką, z którym się utożsamiał. Wiadomo, że płakał na finale - nie mógł się pogodzić z myślą, iż to koniec. Jednak przebitki jego przygód z Niebieską podświadomie wpłynęły na miłość do "Jak Wytresować Smoka".

To kogo następnego omówimy? Pidge. Mogłoby się wydawać, że skoro jest weebem, memiarzem i Zielonym Paladynem kochałaby Shreka. A tu nie, nie, nie, drodzy państwo. To nie tak jak myślicie.

"Avatar" Jamesa Camerona. Ujęłaby ją idea nowej, niezbadanej, dzikiej planety, obcej cywilizacji i nowinek technologicznych. Oprawa graficzna (bo sam film prawie w całości był zrobiony komputerowo), tak ją zachwyciła, że chciała spróbować też coś takiego stworzyć. Co prawda nie wyszło tak jak pragnęła, ale przez to jeszcze bardziej doceniła wkład włożony w stworzenie drugiego najbardziej kasowego filmu w historii. (Tak, na pierwszym miejscu jest "Avengers. Engame", ale oba filmy podziwiam). Polubiła tworzyć historie spiskowe i prowadzić drobne "badania" nad wszystkim, co zostało ukazane w "Avatarze". Długo męczyła ten temat, coś może około miesiąca, ale nic nie żałuje z tamtej fazy.

Gdyby Hunk byłby Polakiem, uwielbiałby "Kuchenne Rewolucje", ale żyjemy w świecie, w którym pewnie nawet nie ma pojęcia o takim kraju jak Polska.

"Stowarzyszenie Umarłych Poetów" to byłby film, którym Hunk by się zauroczył. Może tematem przewodnim nie są kuchenne potyczki, lecz jest pięknym obrazem obyczajowym. Oglądałby go, żeby troszkę się zrelaksować. Tematem przewodnim jest stworzenie zakazanego klubu poezji, teatru przez i dla uczniów elitarnego internatu. Trochę przypominałoby mu to nocne eskapady do Garnizonowej kuchni wraz z Lance'm. Poza tym, uważam, że Hunk byłby wielkim fanem Robina Williamsa i jego ról.

Pewnie pomyśleliście, że Keith byłby fanem filmów kryminalnych oraz dokumentów o mordercach. Niewiele się pomyliliście. Jednek ulubiony film Kogane'a jest z zupełnie innego gatunku i nurtu kinematografii.

"Call Me By Your Name" czy w Polsce znane też jako "Tamte dni, Tamte noce". Jest to bardzo estetyczny film, który jest ucztą nie tylko dla oczu, ale także dla serca. Osobiście wiem, że film się lepiej ogląda po przeczytaniu książki, to czemu Keith nie miałby być tego fanem? Historia opowiada o wakacyjnej, zakazanej miłości dwóch mężczyzn. (Ktoś ma skojarzenia?) Jak widać, kategoria romansu niezbyt pasuje do twardego, zaciętego charakteru Czerwonego Paladyna, ale ten film, o poznawaniu siebie, własnych uczuć i seksualności, pozwoliłby mu się odprężyć i może też sobie ulżyć emocjonalnie? Kto wie.

Teraz pora na Allurę. W poprzednim rozdziale wspomniałam o jej ulubionym filmie, więc teraz rozwinę ową myśl.

"Czarna Pantera" to film Marvela, którego akcja rozgrywa się w królestwie Wakandy. Prawie cała obsada składa się z czarnoskórych aktorów, zawiera oryginalną ścieżkę dźwiękową, przywodzącą na myśl podróż po krajach Afryki. W obrazie od Sony pokazane jest mnóstwo silnych kobiet, co spodobałoby się Allurze. Prawdopodobnie po tym filmie zostałaby wielką fanką kina superbohaterskiego i Michaela B. Jordana.

To nie koniec, moi drodzy. Mam jeszcze kilka osób, takie moje asy z rękawa. W jednej talii są cztery asy, więc mam nadzieję, że już się domyślacie, ile mam dodatkowych postaci.

Weźmy zwariowanego wujka wąsacza - Corana. Tutaj, szczerze, miałam największy problem z doborem.

"Głupi i Głupszy". Czemu? Bo to niezobowiązująca do większej inteligencji komedia, która pozwala się "odmóżdżyć". Bardzo by bawiło Corana poczucie humoru użyte w filmie.

Jak już jesteśmy przy Alteańczykach, to warto wspomnieć o Romelle. Zastanówmy się, co mogłaby obejrzeć taka kluseczka...

"Był sobie Pies". Tak, film, w którym pierwszą rolę gra pies, skradłby serce blondynki. Widzę to, jak przylatując na Ziemię poznaje wszystkie zwierzęta i zostaje ich miłośniczką i obrończynią. Pewnie by płakała przy filmie, wiecie, bardzo empatyczna osoba z niej. Jednak piesek na pierwszym planie wykupił jej serce.

Jak już jesteśmy przy kosmitach, to chyba warto wspomnieć o matce Keitha, Krolii, ktora przecież przez pewien czas mieszkała na Ziemii razem z Texasem. Pewnie zadbał o to, żeby nie była wyobcowana w popkulturze.

"Król Lew". Z tym tytułem Krolia miała styczność, gdy zaczęła życie u boku Texasa. To był ich randkowy wieczór, kiedy ojciec Keitha pokazał swojej miłości najpiękniejszy film rysunkowy. Chyba oczywistym było, że Galranka była zauroczona postaciami, muzyką i fabułą. Zawsze w chwilach zwątpienia ogląda ponownie "Króla Lwa" i przypomina sobie stare, dobre chwile.

Ah, został cudowny as pik. Zostawiłam go na sam koniec, jako taki cudowny smaczek. Wiecie o kim mówię? Nie? A to się zdziwicie.

Matthew Holt.

Ktoś? Coś? Nic? Hah, wygrałam.

Matt byłby fanem "Gwiezdnych Wojen", bo kto mu zabroni? Prawdopodobnie miłość do tej serii odziedziczył po ojcu i stąd jego ciągoty do zostania astronautą. Zacząłby obcować z tym tytułem już w dzieciństwie, a z kolejnymi latami jego zainteresowanie tym uniwersum by rosło i rosło. Może gdzieś ta jego fascynacja "Star Wars" poprowadziłaby go na stronę rebeliancką, żeby tak jak jego ulubieni bohaterowie, stanąć po "Jasnej Stronie Mocy".

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com