Chào các bạn! Truyen4U chính thức đã quay trở lại rồi đây!^^. Mong các bạn tiếp tục ủng hộ truy cập tên miền Truyen4U.Com này nhé! Mãi yêu... ♥

03

T/I - twoje imię
T/D/I - Twoje drugie imię ( jak nie masz to pomiń )
T/N - Twoje nazwisko

Otworzyłam powoli moje oczy na dźwięk dzwonka telefonu. Zaspana sięgnęłam po komórkę i nawet nie patrząc czyj numer się wyświetla, wcisnęłam zieloną słuchawkę, przekładając w tym samym momencie przedmiot do ucha.

-...Halo?- powiedziałam cicho.

-[T/I] [T/D/I] [T/N]- odezwał się po drugiej stronie głos mężczyzny. Na ten dźwięk przełknęłam ze zdenerwowania śline.

-H-Hej tatuś- powiedziałam siadając na łóżku.

-Co tam u ciebie?...- mówiłam.

-Gdzie jesteś?- zapytał. Podniosłam lekko brew.

-W domu?- powiedziałam zdziwiona takim pytaniem z jego strony.

-Czemu Gilbert powiedział mi że nie może się do Ciebie dodzwonić?- zapytał, a ja lekko się uśmiechnęłam.

-Spałam, więc chyba nie słyszałam jak do mnie dzwonił. Sorka tata- powiedziałam, a po drugiej stronie mój ojciec ciężko westchnął.

-Co ja z Tobą mam...- powiedział Na tyle cicho, że ledwie było to słychać.

-Oddzwoń do niego. Wydawał się zmartwiony- polecił mi tata, a ja kiwnęłam głową mimo że wiedziałam że nie da rady tego zobaczyć.

-Spoko... Kiedy wrócisz do domu?- zapytałam z lekką nadzieją w głosie.

-Słońce, przecież wiesz, że gdybym wiedział to bym ci powiedział- powiedział lekko zasmucony. Nie ukrywam. Zrobiło mi się przykro.

-Yhym. To Pa. Zadzwonię później. Tęsknię...- powiedziałam po czym rozłączyłam się. Padłam ciężko na leżące na moim łóżku poduszki. Leżałam tak przez kilka minut póki nie zebrałam się by zadzwonić do Gila. Lekko trzęsącymi się rękami wybrałam jego numer, który zresztą znałam na pamięć po czym wcisnelam zieloną słuchawkę I czekałam.

Jeden sygnał...

Dwa sygnały...

Trzy sygnały...

...

Siedem sygnałów...

Po czym się rozłączyłam. Nie chce gadać to niech spada. Przynajmniej wie że żyje. Wstałam z łóżka kierując się w stronę lodówki. W końcu przespałam kilka godzin. Na zewnątrz ( polu, dworze czy co tam chcecie ) było już ciemno... Gdy wybierałam już moje kochane jedzenie ktoś zadzownił do drzwi wejściowych. Zła trzasnęłam drzwiczkami od lodówki i ruszyłam w stronę dzwonka, który ktoś nieustannie wciskał.

-[T/I]! Obiecałaś że przyjdziesz spotkać moich kumpli!- Na dźwięk jego głosu lekko się zasmaiałam.

-[T/I] słyszę cie! Jeśli nie otworzysz tych drzwi zanim policze do 3, to sam to zrobię!- Gdy westchnęłam i popatrzyłam lekko w dół, zobaczyłam że jestem w mojej piżamie

-1!- Gilbert zaczął odliczanie. Podniosłam szybko wzrok i odsunęłam się kilka kroków.

-Gil poczekaj chwilę! Muszę się ubrać!- krzyknęłam na tyle głośno by mnie usłyszał.

-...2!- Niemal widziałam ten jego uśmieszek.

-...Jesteś okropny!- powiedziałam otwierając mu drzwi, niechąc by wywarzył mi je.

-Właśnie za to mnie uwielbiasz- powiedział po czym poczochrał moje włosy. Nadełam lekko policzki i skierowałam się do pokoju.

-Poczekaj tu na mnie- poleciłam, a on skinął głową. Gdy byłam w połowie drogi po schodach popatrzyłam jeszcze raz na niego.

-NICZEGO. NIE. RUSZAJ- powiedziałam, a on uniósł wysoko ręce. Ruszyłam spowrotem do pokoju. Gdy wybierałam jakieś w miarę normalne ubranie byłam pogrążona w myślach.

Czemu traktuje go tak jakby nic dla mnie nie znaczył...

Westchnąłam głęboko i kontynuowałam swoją czynność. Rozczesałam jeszcze szybko włosy i pobiegłam W stronę Gilberta.

-Wybacz że musiałeś czekać- powiedziałam rozglądając się po domu. Zauważyłam go przy starej komodzie na której stały jakieś kwiatki. Były tam 4 zdjęcia. Jedno ze mną i tatą, jego i mojej mamy gdy chodzili razem na studia, moje i Gilberta które zostało zrobione w moje urodziny 4 lata temu, oraz zdjęcie moje i Matthiasa dzień przed jego wyjazdem.

-...Na co patrzysz?- zapytałam go.

-Jesteś bardzo podobna do swojej mamy- powiedział nie odwracając wzroku z fotografii.

-Serio? Dla mnie jestem bardziej podobna do ojca- powiedziałam po czym odwróciłam się na pięcie w kierunku wyjścia.

-Twoi znajomi nie zaczną się denerwować jeśli za chwilę nie przyjedziemy?- zapytałam ponownie, a on podszedł do mnie z uśmiechem na twarzy.

-Póki co idziemy na miasto szukać jednego. Nie dawno przyjechał do miasta i...- zamilkł. Popatrzyłam na niego pytająco.

- Nie mów że się zgubił- powiedziałam, a on skinął głową. Przyłożyłam dłoń do czoła po czym popatrzyłam morderczy wzrokiem na biało włosego.

-Dlaczego nie mogłeś mnie obudzić, gdy już go znajdziecie?- zapytałam.

-Ksesese~! Możesz powiedzieć, że się o Ciebie martwiłem. Nie wróciłaś ze mną ze szkoły, więc myślałem że coś się stało!- powiedział teatralnie wycierając łze.

-Wybacze ci ten jeden ostatni raz- powiedziałam.

- No i fajnie! A teraz chodź! Musimy go znaleźć!- powiedział wymaszerowując z mojego domu. Ostatni raz rzuciłam okiem na zdjęcie moje i Gilberta, a zaraz potem na fotografie na której znajdował się Matthias.

Uśmiechał on się na niej od ucha do ucha swoją brodę opierając na mojej głowie. Jego twarz była lekko zarumieniona w odróżnieniu od mojej która była cała różowa. Na wysokości mojej klatki piersiowej trzymał kartkę z wyraźnym napisem min prinsesse i nord*.

Pamiętam, że tamtego dnia puszczaliśmy latawce, a ja wywróciłam się na kamienie. Moje kolano lekko krwawiło, ale jako dziecko byłam lekko przewrażliwiona więc oczywiście się rozpłakałam.

*Flash back*

-Przepraszam [T/I]! Powinienem lepiej cie pilnować!- mówił zmartwiony Duńczyk.

-N-nie ma za co...- odpowiedziała mu dziewczynka ocierając z swoje oczy z łez. Gdy popatrzyła spowrotem na swojego przyjaciela zobaczyła że stoi on nad nią z wyciągnięta w jej stronę dłonią.

-Chodź musimy iść do Twojego taty- powiedział, a dziewczyna chwyciła jego rękę.

Po kilku minutach znaleźli się w domu dziewczynki.

-Tatusiu!- powiedziała podbiegając szybko to ojca. Ten wziął szybko na ręce przytulając ją lekko do siebie.

- Co się stało?- zapytał, a ta palcem wskazała swoje kolano. Mężczyzna szybko odkaził ranę i nakleił na jej nóżke plaster z jakimiś postaciami z kreskówki.

-I już! Cała i zdrowa!- powiedział po czym szybko dotknął noska dziewczynki sprawiając że ta lekko się zasmaiała. Do niepełnej rodzinki podszedł zapomniany blondyn.

-Przepraszam, że nie złapałem [T/I]...- powiedział lekko zawstydzony i zły na siebie. Mężczyzna lekko zdziwiony nagłymi przeprosinami poczochrał włosy chłopaka i popatrzył w jego oczy.

-Nic się nie stało. Po prostu następnym razem uważajcie- powiedział i wrócił do swojej pracy. Chłopak uśmiechnął się i podskoczył do swojej kompanki.

-Porysujmy coś!- zaproponował a dziewczynka zgodziła się skinieniem głowy. Po kilku minutach leżeli na dywanie rysując na kartach swoje dzieła. Przynajmniej robiło tak jedno z nich. Chłopak starał się jak najladniej napisać krótkie zdanie w swoim ojczystym języku.

-Mat! Zobacz jak ładnie mi wyszło!- powiedziała dziewczyna pokazując mu niezbyt udany rysunek misia. Blondyn uśmiechnął się i skinął głową.

-Teraz moja kolej by ci pokazać rzecz którą zrobiłem!- powiedział pokazując w jej stronę kartkę z napisem 'min prinsesse i nord*'. Ta popatrzył w na niego jak na idiote.

-Przecież nic nie narysowałeś- powiedziała po czym nadęła lekko policzki.

- Tak, ale czy wiesz co tutaj piszę?- zapytał, a ona pokręciłam głową.

-Wiec to zostanie moją słodką tajemnicą!- powiedział po czym pobiegł w kierunku ojca dziewczyny, która pobiegla zaraz za nim.

-Prosze pana możemy zdjęcie!?- zapytał z eksytacją w głosie. Zdziwiony nagłym pojawieniem się chłopaka, mężczyzna odpowiedział dopiero po chwili.

-...Jasne- powiedział chwytając aparat. Matthias chwycił dziewczynkę objął ja rękami i ustawił przed nią kartkę ze swoimi słowami, na tyle wysoko by nie zakryć jej głowy.

*koniec*

Uśmiechnęłam się na to wspomnienie, po czym szybko ruszyłam za Gilbertem. Nie mogę żyć przeszłością.

*Time Skip*

-Więc, jacy są twoi kumple?- zapytałam podczas gdy sami szliśmy przez puste ulice miasta.

-Oczywiście mniej niesamowici niż ja, ale też niczego sobie! Alfred uwielbia fast foody i horror! Jest strasznie dziecinny!...- mówił, a ja cicho się zasmaiałam.

Nie tylko on~

Chłopak popatrzył na mnie pytająco.

- Co Cię tak śmieszy?- zapytał. Wzruszyłam ramionami z uśmiechem.

-Podaj mi choć jeden powód dla którego miałabym ci to powiedzieć- zaczęłam się z nim droczyć.

-Hmm... Może dlatego, że jeśli mi nie powiesz to cię nie puszcze?- powiedział, a ja popatrzyłam na niego skołowana.

- Co ty mó---mówiłam ale przerwało mi lekkie szarpnięcie do góry. Zanim się skapnęłam, Gilbert przerzucił mnie sobie przez ramię.

-Gilbert! Odstaw mnie na ziemię!- rozkazałam mu. Poczułam jak jego barki szybko się podnoszą, a po sekundzie dało się usłyszeć jego charakterystyczny śmiech.

-"Podaj mi choć jeden powód dla którego miałbym to zrobić"- powiedział naśladując mój głos.

-Zacznę krzyczeć- powiedziałam śmiertelnie poważnie. Chłopaka to jednak nie wzruszyło i dalej szedł ulicami miasta. W tym momencie cieszyłam się że nikogo nie ma na ulicach. Spaliłabym się że wstydu, gdyby ktoś nas tak zobaczył.

-Hey Gil! Nareszcie Cię znalazłem!- usłyszałam czyjś nieznajomy głos, więc niemal natychmiast zaczęłam "bić" biało włosego po plecach.

-Gilbert postaw mnie w tej chwili na ziemię!- powiedziałam.

-Aua, aua! No już!- powiedział schylając się by mnie postawić na ziemię.

*3os.P.oV*

Gdy dziewczyna otrzepała się z niewidzialnego kurzu odwróciła się w stronę albinosa.

-Zrób tak jeszcze raz, a powiem Elizie co do niej czujesz- zagroziła mu, a on natychmiast machnął ręką.

-Oj, [T/I]. Dobrze wiemy że byś tego nie zrobiła- powiedział, a dziewczyna popatrzyła na niego z mordem w oczach. Blondyn przypatrywał się tej sytuacji lekko oszołomiony.

-Że co proszę? Masz szczęście że zostawiłam telefon w domu, bo już dawno bym do niej zadzwoniła!- powiedziała po czym odwróciła się w stronę nowo przybyłego chłopaka.

-Hej, jestem [T/I]- powiedziała z uśmiechem. Chłopak popatrzył na nią wielkimi oczami.

-[T/I]?- zapytał cicho. Dziewczyna lekko zmieszana popatrzyła niepewnie na Gilberta po czym ponownie zwróciła wzrok na blondyna.

-...Tak?- powiedziała, nie bardzo widząc co ma zrobić w takiej sytuacji.

- To naprawdę ty!- powiedział rzucając się na nią i zamykając ja w żelaznym uścisku.

-A myślałem że już nigdy Cię nie zobaczę!- mówił przytulając się do dziewczyny.

-H-Hej! Nie tak prędko kolego!- powiedziała starając się od niego odsunąć. Oczywiście nie udało jej się to, gdyż chłopak był od niej silniejszy. Popatrzyła błagalnie na Gilberta.

'Pomocy' mówił jej wzrok, jednak chłopak tylko wzruszył ramionami i zrobił z dłoni serce. Gdyby dziewczyna byłaby w stanie kopnełaby go tam gdzie słońce nie dociera.

-Min prinsesse**...- powiedział chłopak, a dziewczyna poczuła się jakby ktoś przeszył jej serce włócznią. Już tak dawno nie słyszała żeby ktoś ją tak nazwał. Popatrzyła zszokowana na blondyna o niebieskich oczach, które znała przecież tak dobrze. Jak mogła o nich zapomnieć?!

-...M-Matthias...?- zapytała, a jej głos zaczął się lekko trząść. Chłopak odsunął się od niej lekko i kiwnął kilka razy głową. Biało włosy patrzył na to wszystko lekko zdziwiony.

- To wy się znacie?- zapytał patrząc raz na swoją przyjaciółkę, a raz na blondyna.

-Yup!- powiedział. Tym razem to dziewczyna przytuliła się do jego klatki piersiowej...

Nie no oczywiście że nie.

Przyłożyła mu z liścia w twarz, tak mocno, że jego głową obróciła się lekko.

-Auć- powiedział cicho Gilbert, jednak pozostałą dwójka to usłyszała.

-...[T/I]...- zaczął lecz przerwała mu Dziewczyna której imię wypowiedział.

- Jak mogłeś wyjechać na tyle lat bez ani jednego słowa!?- krzyknęła. Walczyła ze sobą z całych sił by nie pokazać jak bardzo chce płakać. Nie mogła tego zrobić. Nie teraz. Nie przy swoim obiekcie westchnień i dawnym przyjacielu. Blondyn otworzył usta by coś powiedzieć.

-Tyle dni na Ciebie czekałam, aż wrócisz, powiesz coś w stylu: "sorka, byłem chory i nie mogłem przyjść!" Wiesz od kogo dowiedziałam się że wyjechałeś? Od sprzedawczyni w sklepie, która rozmawiała z twoją babcią- powiedziała. Gilbert zakrył usta i zrobił wielkie oczy.

-Prinsesse, ja przepra...- zaczął, ale dziewczyna znowu mu przerwała.

-Wiesz jak się wtedy poczułam? Jakby ktoś wbił mi sztylet w serce. Nie dam rady ci wybaczyć- powiedziała odwracając się do swojego sąsiada. Blondyn złapał ją jednak jeszcze za nadgarstek i odwrócił ją w swoją stronę.

-Min prinsesse, posłuchaj...- zgadnijcie co? Znowu mu przerwała!

- Nie 'prinsessuj' mi tu!- krzyknęła, a po jej policzku poleciała ledwo widoczna łza, którą szybko wytarła. Gilbert za plecami [T/I] wykonywał typowe pozy dla dziewczyn uczestniczących w jakiejś dramie.

-Gilbert wybacz, ale raczej nie przyjdę dzisiaj...- zaczęła dziewczyna odwracając się w.jego stronę. Na widok jego aktualnej pozy zamilkła.

-...Nie ważne... Po prostu nie przyjdę do Ciebie dzisiaj. Widzimy się jutro- powiedziała zaczynając iść w stronę swojego domu.

-...[T/I]...- zaczął blondyn, ale tym razem powstrzymał go Gilbert, który złapał go za ramię i pokręcił głową.

- Nie mam pojęcia co zrobiłeś, ale jest serio wkurzona. Pogadaj z nią jutro- polecił, a blondyn niechętnie na to przystał.

-Lepiej zadzwońmy do Alfreda...

*min prinsesse i nord- moja księżniczka północy

**min prinsesse- moja księżniczka

Ok. Przyznać się. Kto myślał że Gilbert chciał jej przedstawić BTT?

Jeśli chcieliście nowy rozdział możecie podziękować literallydumb, która przypomniała o dzisiejszym wrzuceniu rozdziału.

Wszystkie tłumaczenia wzięta z tłumacza.

Rozdział nie sprawdzany. Zrobię to jutro...

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com