Chào các bạn! Truyen4U chính thức đã quay trở lại rồi đây!^^. Mong các bạn tiếp tục ủng hộ truy cập tên miền Truyen4U.Com này nhé! Mãi yêu... ♥

?¿

Ja tak tylko powiem, że zostało to wymyślone z nudów-nie wiem czy będzie kolejną część, czy to pozostanie oneshot (Bakudeku przypominam) Będa tu przekleństwa-no sorry, ale pamiętajmy że jest tu Bakugou, a to, co jest w nawiasach to moje wtrącenia-mam nadzieję że nie przeszkadzają ^^

~~~

~~~

*stuk* *stuk* *stuk*

*stuk* *stuk* *stuk*

*stuk* *stuk* *stuk*

Czarny kamień przestał odbijać się od chodnika.

Nudzi mi się. Gdzie jest ten cholerny nerd?!

Chwila.

Od kiedy o nim myślę?

Od...kiedy? I...czemu?

Walić, to wszystko przez niego! To wszystko przez jego uśmiech! Przez ten jebany, pięk-

Chwila.

Czemu o nim myślę?

Kurwa, czemu?!


~~~

-K-kacchan!?

-Czego?!

-N-nic z-znaczy...

-Co do jasnej cholery?!

-P-po prostu s-stoisz od 10 minut na środku chodnika i z-zastanawiałem s-się cz-czy coś się s-stało...

-Od kiedy masz się mną przejmować!?

-Z-znaczy...p-prze-przepraszam (nie autokorekto, nie chciałam napisać "pogrzeb przepraszam")

~~~

Ten debil! Myśli że może się do mnie porównywać! Nienawidzę takich ludzi! Co ja mówię! Ja po prostu nienawidzę ludzi!

~~~

Siędzę na tej jebanej lekcji pięć minut. I już mam dość.

Człowiek, który wymyślił szkołę musiał być idiotą. Nie zdziwiłbym się, gdyby był to ktoś z tej klasy. Podejrzewałbym Iidę-ten kujon, który jest zakochany w ławce szkolnej pasuje idealnie do tej roli. Nauczyciele naprawdę myślą, że chce nam się kisić w salach?! Co ja, pierdolone ogórki jestem? (Tak)

~~~
Lekcja później-teoria bohaterstwa.
Kolejne dwie-zwykły angielski.
Następna-matematyka.
Ostatnia-historia bohaterstwa.
Gdzie treningi?! Gdzie ćwiczenia umiejętności?! No właśnie Kurde nigdzie. I to ma być najlepsza szkoła dla bohaterów?!

Ja rozumiem, że nie wszystkie lekcje być mogą walkami, czy innymi ćwiczeniami praktycznymi.
Ale że jest w tygodniu dzień, w którym wszystkie zajęcia mamy w sali, i muszę się cały czas gapić na te pierdolone, cudow-okropne, oczywiście że miałem na myśli okropne- zielone włosy Deku?!

~~~

Mam już dość.

Czemu

Cały

Czas

Myślę

O

Zielonym

?!?!?

~~~

*stuk* *stuk* *stuk*

*stuk* *stuk* *stuk*

*stuk* *stuk* *stuk*

Kolejny kamień, tym razem prawie biały, przestał odbijać się od chodnika.

~~~

W końcu! Dzisiaj Środa, czyli mamy tylko dwie lekcje w jebanych ławkach! A poza nimi trening naszych umiejętności oraz walki! Tylko szkoda, że zapewne znowu przydzielą mnie w parze do jakiegoś debila. Albo do pięknego debila-na przykład takiego z cholernie dużymi, często zaszklonymi oczami.

W.R.Ó.Ć.

Co?

Co ja do jasnej ciasnej pomyślałem?!

~~~

Nauczyciele w tej jebanej szkole naprawdę nie mają pomysłów. Zwyczajne walki w parach-i to jeszcze losowanych!

Tylko że

Znając moje pierdolone szczęście

~~~

-Deku, kogo masz?-spytała Uraraka, gdy nerd wyciągnął z worka karteczkę.

Spojrzał na nią, po czym uśmiechnął się szeroko.

-Z Miną!-różowowłosa słysząc to także się uśmiechnęła, i zaczeła rozmawiać z moim Deku.

Że.

Co.

Do.

Cholery.

Od.

Kiedy?!?!!?

Nie.

To się nie wydażyło, prawda?!

Ja tak wcale nie myślę!!

To tylko głupi nerd.

Z cholernie pięknym uśmiechem.

Poczułem, że robię się czerwony.

~~~

Ok, teraz już tylko wychowawcza z Aizawą. Po tych trzech godzinach ćwiczeń i półgodzinnej przerwie wszyscy zebrali się w sali. Nasz wychowawca, przez niektórych porównywany do motyla podniósł się powoli z ziemi, słysząc to, jak kolejny raz wrzeszczę na tego brokuła.

Mruknął coś tylko, żebyśmy się uspokoili, po czym nie wychodząc ze śpiwora podszedł do tablicy i zapisał kilka informacji o tym, ile odszkodowania mają zapłacić  rodzice za dokonane przez nas zniszczenia. Nie wiem czemu przy moim nazwisku napisane było aż tyle jebanych zer, bo skupiłem się na czymś innym.

Na cudownych, zielonych włosów siedzącego przede mną Izuku.

~~~

-Już jestem!-krzyknąłem, mimo że i tak nikogo nie było w domu. Rzuciłem plecak na podłogę, po czym poszedłem prosto do mojego pokoju.

Wyjrzałem za okno. Supeeeer, pada jebany deszcz. Przynajmniej trawa będzie zieleńsza.

Tak zielona, jak jego włosy. Jak włosy osoby, której nienawidzę.

~~~

Nienawiść i miłość dzieli cienka granica.

~~~

*stuk* *stuk* *stuk*

*stuk* *stuk* *stuk*

*stuk* *stuk* *stuk*

Kolejny dzień, kolejny kamyk. Tym razem czerwonobrązowy.

Zatrzymał się przy butach osoby z  cholernie pięknym uśmiechem.

Podszedłem do niej, i stworzyłem eksplozję niedaleko jej głowy.

A właściwie jego głowy.

~~~

-Aa! K-kac-kacchan! Co-co ty t-tu r-robisz?!

-Idę do szkoły?!

-A-a n-no ta-tak...

Stop.

-Dobra, głupi nerdzie! Zejdź mi z drogi!

Nie mogę dłużej tu zostać.

-J-już!-delikatnie się uśmiechnął.

Nie może zobaczyć, jak się rumienię.

~~~

Chcąc nie chcąc, bramę szkoły przekroczyliśmy idąc obok siebie.

Ale Deku był chyba zbyt przestraszony, żeby patrzeć na moją twarz.

~~~

Lekcje minęły, a ja znowu wszedłem do pustego domu. Tym razem jednak, przed pójściem prosto do pokoju, spojrzałem jeszcze przez okno w kuchni na dom obok. Na okno domu zielonookiego nerda.

A konkretniej, na okno domu zielonookiego, płaczącego nerda.

~~~

Rzuciłem się na łóżko, zakrywając oczy dłonią. Zrozumiałem, ile zrobiłem źle. Zrozumiałem, że ludzie i kamyki to nie to samo.

Że ludzi nie można kopać, tak sobie, bez konsekwencji.

A już zwłaszcza, że nie można kopać ludzi z uśmiechem na ustach i z zaszklonymi oczami.

Nawet, jeżeli mówią że jest w porządku.

~~~

-Katsuki! Wróciłam! Jak w szkole?

-Katsuki!

-Jesteś?

---

-Bakuuuugo! Wstawaj, leniwcu jeden! Zasnąłeś w ubraniach?!

-Eeh...co? Co się dzieje stara wiedźmo?!

-Wypraszam sobie stara! Mam tylko 38 lat!

-Dobra, dobra, nieważne...-próbowałem przypomnieć sobie, co robiłem zanim zasnąłem.

I przypomniałem sobie.

Przypomniałem sobie płaczącego Izuku.

~~~

~~~

~~~

Okej, wyszło coś takiego. Może będę to kontynuować...ale moja we na umiera. Naprawdę, ledwo starcza jej na Meliskę ;_; Ale nie mogłam zasnąć, i skądś wytrzasnęłam to coś co możecie zobaczyć u góry! Piszcie czy się wam podobało i w ogóle °^°

Pozdrawiam, Lisa~

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com