↓↑
...trochę mnie nie było ꒰♡・ᆺ・♡꒱
~~~~~
*stuk* *stuk* *stuk*
*stuk* *stuk* *stuk*
*stuk* *stuk* stuk*
Kamienie. Pod moimi stopami stukały tak samo jak wtedy, gdy zbiegałem ze wzgórza, a one staczały się koło mnie.
~~~
Nacisnąłem dzwonek. Trzeba to wyjaśnić, miałem dość.
Dość zielonych włosów
Dość nieprzespanych nocy
Dość irytującego odgłosu kamieni
~~~
Tej nocy wszystko sobie przypomniałem.
Z jakiegoś powodu z mojej pamięci kompletnie wypadł tamten wieczór.
Tamten zachód słońca, czerwonopomarańczowy, z odrobiną różu.
Wszystkie kolory idealnie kontrastowały ze świecącą się od ostatnich płomieni słońca zieloną czupryną mojego ...przyjaciela, który teraz stał zdumiony w drzwiach i patrzył na mnie jak na ducha.
No tak, rzadko kiedy silny i znany wszystkim Kacchan pojawia się z wilgotnymi pod waszymi drzwiami w środku nocy i pyta czy możecie porozmawiać...
~~~
Z emocji nawet zapomniałem przeklinać. Ale teraz, gdy wracałem do swojego pokoju, nagle przypomniałem sobie wszystkie słowa które znałem.
~~~
- JAPIERDOLE! - wrzeszczałem na całe osiedle, ignorując zapalające się światła w okolicznych domach. Płakałem. Po raz kolejny.
*stuk* *stuk* *stuk*
*stuk* *stuk* *stuk*
*stuk* *stuk* *stuk*
Kopałem te gówniane kamienie z wściekłością, dalej przeklinając na cały głos. Stukanie jeszcze bardziej mnie irytowało, tupałem więc i waliłem pięśćmi w powietrze.
Powiedziałem mu. Zebrałem się na odwagę, i zupełnie spokojnie, szczerze, po raz pierwszy od dawna powiedziałem komuś co czuję.
I co z tego mam?
~~~
Rzuciłem się na łóżko, ignorując mamę krzyczącą za mną żeby się do cholery uspokoił.
Co ja w ogóle zrobiłem?
Ah. No tak. Powiedziałem Deku że go lubię. I to bardzo.
Co więcej, powiedziałem mu że go kocham.
I zostałem wyśmiany.
~~~
Oczy wypełniły się łzami gdy tylko je zamknąłem. Po co ja to w ogóle to zrobiłem? Było dobrze tak, jak było...nieprzespane noce by się skończyły...a Izuku dalej byłby dla mnie miły...
Nie wiedziałem zresztą, że ktoś o tak pięknych oczach...i ktoś tak spokojny, przyjacielski...że ktoś taki może nazwać mnie...pedałem?
~~~
To ja tak nazywałem ludzi.
Nie on.
To ja myliłem ludzi z kamieniami.
Nie on.
~~~
*stuk* *stuk* *stuk*
*stuk* *stuk* *stuk*
*stuk* *stuk* *stuk*
To nie ja dzisiaj kopałem biało-czarny odłamek skały w drodze do szkoły.
To piegowaty, kiedyś uroczy, dziś...inny niż zawsze chłopak.
Jego bujne włosy, które dawniej uważałem za naprawdę piękne dzisiaj mnie irytowały.
~~~
Nie zmrużyłem w nocy oka, a lekcje były wyjątkowo nudne, jednak i tak nie mogłem zasnąć. Mimo, że pan Aizawa gadał faaascynujące rzeczy o chorobach przenoszonych drogą pokarmową, mój mózg najwyraźniej wolał dowiedzieć się, że powinniśny myć owoce, niż pozwolić mi odpocząć.
Co gorsze, przerwa przysporzyła mi kolejnego powodu bezzsenności na następne noce.
Izuku, z ogromnym uśmiechem na twarzy, który każdy uznał by za wielkie szczęście, nastawił klasę przeciwko mnie. Nawet Kirishima, gdy próbowałem z nim porozmawiać tylko się wkurzył.
Do tego, zielonowłosy - teraz ten kolor jedynie mnie wkurwiał, po miłych wspomnieniach z nim związanych nie zostało ani śladu - zaczął kumplować się z idiotami z IC.
~~~
Ta klasa miała opinię najgorszej w całej szkole.
Jeśli policja zjawiała się przed UA - IC.
Jeśli w toalecie znajdowano papierosy i butelki po alkoholu - IC.
Jeśli uczeń popełnił samobójstwo, zostawiając list o byciu wyzywanym - IC.
Mimo to, dalej nie zostali wyrzuceni. Krążyła plotka, że ich rodzice to złoczyńcy, a nauczyciele, nawet jeśli byli najpotężniejszymi bohaterami, bali się tej klasy.
Poza tym, wszyscy w tej pojebanej szkole wierzyli że wyjdą na prostą. W końcu co złego może wyrosnąć z uczniów zdolnych podłożyć bombę w pokoju nauczycielskim?
~~~
A teraz Deku z nimi rozmawiał.
Po przekonaniu wszystkich w klasie, że jestem na gorszym człowiekiem na tej planecie, zaczął zadawać się jedynie z elitą.
Śmiał się z nimi równie wesoło co kilkanaście godzin wcześniej z Miną czy Kaminarim.
Kiedyś był równie szczęśliwy spędzając czas ze mną.
~~~
Pierwsze trzy lekcje przeżyłem, ale gdy nadszedł czas na wymyślanie specjalnych ataków nie wytrzymałem.
Zwolniłem się do domu u recovery girl. Widząc moje wody pod oczami, nawet nie pytała o powód.
Wyszedłem ze szkoły, jednak zamiast kierować się w stronę domu wlóczyłem się po uliczkach miasta. Nie miałem za wiele do roboty, głowa bolała mnie za mocno by tłumaczyć rodzicom czemu nie biorę udziału w bohaterskich zajęciach.
Nie patrzyłem na to w którym kierunku idę. Potykałem się o własne nogi, kłóciłem się z samym sobą i płakałem. Z jakiegos powodu robiłem to w ciągu ostatnich kilku dni więcej niż przez całe życie.
~~~
Gdy postanowiłem zobaczyć gdzie się znajduje było już trochę po planowanym końcu lekcji, a mnie od domu dzieliło jakieś 20 minut na piechotę. Czas wracać.
Otarłem łzy i spojrzałem na znajdujący się po mojej lewej bar. Nie był w dobrym stanie, wyglądał wręcz podobnie do ruiny, jednak nie wydawał się opuszczony. Przeszły mnie dreszcze, szybko odwróciłem wzrok w drugą stronę i ruszyłem w drogę powrotną.
~~~
Nie spałem. Znowu. Nawet nie trudziłem się pójściem do szkoły, powiedziałem tacie że źle się czuję i zostawili mnie w spokoju.
Próbowałem odtworzyć w wyobraźni obraz Deku, taki sam jak dawniej. Próbowałem zobaczyć przed oczami uśmiechającego się, pięknego chłopaka.
Ale nie potrafiłem.
~~~~~
Tooooo
Bardzo zjebałam?
~Lisa
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com