2
Gdy odjechałam już do więźnia (czytaj, szkoły), zobaczyłam moja przyjaciółkę Belle przy wejściu.
Zeszłam z zaparkowanego motoru i ruszyłam do Belli.
Po przywitaniu się z nią razem weszłyśmy do szkoły.
Pierwszą lekcja była Geografia. Po dzwonku nauczycielka wpóściła nas do klasy.
Tak jak zawsze usiadłam z Bellą na końcu sali.
Dobre 15 minut po dzwonku wszedł mój chłopak ze swoim przyjacielem Ernestem.
Gdy wykońcu zadzwonił upragniony dzwonek. Wszyscy wybiegli z klasy.
Byłam już pół kroku od drzwi, gdy nagle nauczycielka, a raczej wychowawczyni (tak nasza wychowawczynią jest pani od geografii) powiedziała:
- Tavio. Czy mogłabyś odprowadzić Bena. Który dojdzie do was na 3 lekcji?
- Czemu akurat ja mam to zrobić? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Wiem że tak nie ładnie no ale musiałam zapytać.
- Ponieważ, jako jedyna osoba z klasy jesteś wzorowa uczennicą. - odpowiedziała na moje pytanie. Tak jestem wzorowa uczennica... (Wyczuwanie sarkazm?)
-No dobrze. Oprowadzę tego całego Bena. - odpowiadam.
Po tej jakże wspaniałej wymianie zdań z wychowawczynią. Ruszyłam w stronę klasy, gdzie za chwilę miałam mieć historie.
Po długim czekaniu na dzwonek, w końcu zadzwonił.
Razem z Bellą wyszłyśmy z klasy i ruszyłyśmy do stołówki.
Po kupieniu wody powędrowałyśmy pod sale, gdzie miała się zacząć chemia.
Po dzwonku pani nas wypuściła. Po sprawdzeniu obecności do klasy wszedła wychowawczyni z chłopakiem. Wydaje mi się, że to jest ten Ben którego mam oprowadzić. Ma duże niebiesko-szare oczy i brązowe włosy.
---------------------------------------------------------
Dziś wieczorem mam zamiar opublikować jeszcze jeden rozdział.
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com