Chào các bạn! Truyen4U chính thức đã quay trở lại rồi đây!^^. Mong các bạn tiếp tục ủng hộ truy cập tên miền Truyen4U.Com này nhé! Mãi yêu... ♥

#7

Jechałam z Pascalem jego samochodem. Patrzyłam na widok za oknem. Zmieniał się szybko, co przypominało mi mijające szybko życie. Jeszcze niecały rok temu byliśmy sobie obcy, nie znaliśmy się. A teraz byłam gotowa założyć z nim rodzinę.  Jechaliśmy do naszego mieszkania, na które się złożyliśmy. Nie obyło się bez drobnej pomocy naszych rodziców, ale było warto. A pomyśleć, że nasza przygoda zaczęła się niewinnie, wręcz przypadkowo. Pamiętam to, jakby to było, co najwyżej wczoraj.

                  **********

Szłam na praktyki w domu Spokojnej Starości. Był to mój pierwszy dzień pracy z osobami starszymi. Recepcjonistka była dla mnie miła, bo jeszcze nie zdążyłam się jej narazić. Powiedziała, żebym poszła do dziesiątki i poczekała tam z innymi na kobietę, która miała nam wszystko jeszcze raz wyjaśnić i przypomnieć. Poszłam we wskazane miejsce, główkując nad tym, kto jeszcze miałby te praktyki ze mną. Weszłam cicho do środka i nagle zobaczyłam go. Siedział i rozmawiał z jakąś dziewczyną. Od razu rzucił mi się w oczy przez swoje nietypowe rudawe włosy. Nieoczekiwanie jego wzrok spoczął na mnie. Uśmiechnął się, a w jego oczach zobaczyłam pewien błysk. Przez myśl przeszło mi jedno zdanie: "Już po mnie". Jednak postanowiłam być na luzie. Odwzajemniłam uśmiech i podeszłam do nich pewnie.

- Wy też na praktyki?

- Tak. Bardzo lubię pomagać starszym osobom. Jestem Emma. - odpowiedziała mi dziewczyna o włosach czarnych jak węgiel i błękitnych oczach.

- Jestem Pascal, a ty? - spytał mnie chłopak, lekceważąc moje pytanie i nasze otoczenie.

- Suzanne. - powiedziałam, zachowując rozsądek i wyluzowanie.

- Ładne imię.

- Dziewczyno uciekaj. Już widać, że się zakochał. - zaśmiała się Emma.

- Oj, przestań Em...

Wypowiedź przerwała mu kobieta wchodząca do pomieszczenia. Zaczęła mówić nam wszystko, co było nam potrzebne. Ja i Emma słuchałyśmy, ale Pascal wydawał się bujać w obłokach. Westchnęłam. Mogło to oznaczać wiele, ale pierwsza moja myśl, że rozmyśla właśnie o mnie i być może planuje już nasz ślub sprawiała, że czułam się nieswojo. Nie miałam pojęcia, co będzie się dziać w przyszłości.

               **********

Dziś już wiem, że Rudy jest wspaniałym chłopakiem i idealnym kandydatem na męża. Mimo wszystko wciąż mam dużo wątpliwości i obaw przed przyszłością, tak jak kiedyś, ale dziś one są dojrzalsze. W mojej głowie powstaje dużo różnych pytań bez odpowiedzi, ale ja skupiam się głównie na wyobrażeniu sobie, "co by było, gdyby". Wiem, że nie powinnam się na tym skupiać, ale nie potrafię inaczej. Patrzę na przyszłość z mnóstwem obaw i wątpliwości, a powinnam zająć się tym, co jest tu i teraz. Co ma być, to będzie. Teraz najważniejsi jesteśmy my. W końcu to od nas zależy jak potoczy się nasze wspólne życie. Jak to pięknie brzmi. Na resztę życia już nie będę musiała patrzeć, "co jeśli?", bo spędzę ją u boku najlepszego chłopaka. Czemu najlepszego? Bo mojego.




One-shot dla Zuzy. Stooo laaat! 🎁

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com