Chào các bạn! Truyen4U chính thức đã quay trở lại rồi đây!^^. Mong các bạn tiếp tục ủng hộ truy cập tên miền Truyen4U.Com này nhé! Mãi yêu... ♥

2


Wróciłam do domu później niż zazwyczaj. Wypad z Isaac'em dobrze mi zrobił. 

Starałam się jak najciszej zamknąć drzwi wejściowe. Dylan będzie wściekły to pewne, jednak wolałam przedłużyć choć odrobinkę swój żywot. 

Nie wiedziałam czy chcę dłużej być z O'Brienem. Do mojej głowy wpadł pomysł odseparowania się na jakiś czas od chłopaka a ja pozwoliłam mu istnieć. To nie tak, że nie kochałam już Dylana, wręcz przeciwnie kochałam go tak mocno, że aż bolało. Czułam się beznadziejnie wiedząc, że najzwyczajniej chłopakowi będzie to na rękę. 

-Gdzie byłaś - do moich uszu doszedł pretensjonalny ton chłopaka. 

-Obchodzi Cię to ? - prychnęłam.

-Żartujesz sobie Craze ? - jego brwi uniosły się w geście zdziwienia. 

-Nie, dlaczego miałabym. Wydaje mi się, że zbytnio się mną nie interesujesz od ostatnich jedenastu miesięcy, czyż nie mam racji?  - tym razem to mój ton był pretensjonalny. 

Nigdy nie robiłam mu z tego powodu wyrzutów, jednak każdy ma swoje granice. 

-Jesteś taka głupia, czy tylko udajesz ? 

Myślałam, że się przesłyszałam. 

-S-słucham ? 

-Nie wierzę w to jak głupia i naiwna jesteś Violet ! Robię wszystko żebyś była bezpieczna. Wypruwam sobie żyły i co za to dostaje ? Twoje wieczne pretensje i żale. Zmieniłaś się. 

Moje oczy delikatnie mnie zapiekły. 

-Ja się zmieniłam ? Nie prosiłam Cię o cholerną ochronę ! Nie jesteś moim ochroniarzem tylko chłopakiem...jedyne czego potrzebuje to Twojej bliskości a nie ciągłego unikania. Zachowujesz się jakbym nie istniała ! - wykrzyczałam wszystkie swoje żale. 

-Może lepiej byłoby gdybyś faktycznie nie istniała - wysyczał. 

Poczułam na moich policzkach ciężar słonych łez. Nie wierze, że to powiedział. 

-Cóż, w takim razie...

-Violet, Ja... - Dylan uświadomił sobie ogrom wypowiedzianych przez niego słów. 

-Nie Dylan. Rozumiem...to co było rok temu wypaliło się, zmieniliśmy się oboje. To nie ma sensu, pójdę się spakować - starałam się nie wybuchnąć płaczem. Nie chciał mnie dłużej niańczyć - rozumiem go. 

Wyciągnęłam dużą walizkę i zaczęłam niedbale wrzucać wszystko co należało do mnie. 

-Violet, nie miałem tego na myśli... - próbował się tłumaczyć. 

-Daj spokój. Żałuję, że Cie poznałam, gratulacje bycie dupkiem nadal wychodzi Ci perfekcyjnie. 

-Wiesz co ? Byłoby lepiej gdybyś wróciła do Bostonu - odparł lodowatym tonem. 

-Nienawidzę Cię - powiedziałam prosto w jego twarz. - Tak cholernie Cię teraz nienawidzę....- powtórzyłam szeptem. 

Zbiegłam na dół trzymając w ręku tylko walizkę. Zrobię tak jak mówił Dylan. Wrócę do rodziców. Do Bostonu. Poczułam się nie chciana i odrzucona. Zostałam zupełnie sama. Nie zamierzałam mówić Issac'owi, że wyjeżdżam. Odetnę się od nich wszystkich. Po co pchać się tam, gdzie ewidentnie Cię nie chcą ? Po co marnować życie komuś, skoro możesz zmarnować je sobie ? 

Był tym którego kochałam i pragnęłam.  Miał być tym na całe życie. A teraz ? Stoję osłupiała wahając się czy pociągnąć za klamkę drzwi. Chciałam się odwrócić i powiedzieć jak bardzo go kocham i że nie może mi tego zrobić. Postanowiłam jednak schować swoją dumę do kieszeni i po prostu powiedzieć "Żegnaj Dylan". Na tyle było mnie stać, tyle mogłam mu powiedzieć w mojej głowie miałam jednak tyle niewypowiedzianych słów, które boleśnie ściskały moje serce. Wsiadłam do taksówki ostatni raz patrząc na "nasze" mieszkanie. To koniec. Byłam sama. 


Taksówka zatrzymała się godzinę później pod mieszkaniem moich rodziców. 

Nie wierzę w to, że przyjmą mnie tak po prostu z powrotem z szeroko otwartymi ramionami. Spodziewam się wszystkiego. W końcu nie odzywałam się calutki rok i zwyczajnie uciekłam z domu. 

Gdybym tylko mogła obudzić się z Amnezją i zapomnieć te wszystkie złe rzeczy i wspomnienia, których nie potrafię wyjaśnić. Wszystkie te głupie rzeczy, które sprawiają, że nie mogę o Tobie zapomnieć. To w jaki sposób budziłeś się rankiem obok mnie i to jak kiedyś patrzyłeś na mnie z uczuciem. 

-Panienko ? - głos taksówkarza wyrwał mnie z przygnębiających myśli. 

-Przepraszam - uśmiechnęłam się słodko. - Ile płacę ? 

Teraz jedynie pozostaje zmierzyć się z rodzicami. 

___________________

Mam nadzieje, że nie zabijecie mnie za ten rozdział. Za błędy przepraszam jeżeli jakiekolwiek widzicie to poprawiajcie <3 Miłego . 

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com