10.
No i pięknie. Kółko historyczne z McCall'em zboczeńcem, w dodatku to już dzisiaj. Co się stanie kiedy będziemy sami. Zamknęłam szafkę z hukiem odganiając od siebie te myśli. Amber i Dylan wiedzą już, o tym, że muszę zostać godzinę po lekcjach i to w dodatku z panem od historii. Nie byli zadowoleni i raczej nie uwierzyli mi, że chodziło o konkurs.
Co się dziwić, nie byłam dobrym kłamcą.
-Hej - podskoczyłam lekko, na niespodziewany głos przyjaciela.
-Czy możesz, przestać przyprawiać mnie o zawał serca proszę?
Usłyszałam w odpowiedzi gromki śmiech O'Brien'a.
-Mam dla ciebie niespodziankę - powiedział opierając się łokciem o szafkę.
Byłam zaskoczona.
-Jaką?
-Dowiesz się później - puścił mi oczko.
-Ale zdradzę ci, że polubisz ją.
-Jeżeli nie chcesz mnie zgwałcić, to wchodzę w to.
-Kochanie, jeżeli robiłbym to co bym chciał, już dawno nie byłabyś dziewicą.
-A skąd wiesz, że nią jestem - założyłam ręce na piersi.
-Wiesz, ptaszki wyćwierkały.
-Nie wierz Ianowi. On zawsze się ze mnie nabija.
-Oh, Vet muszę spadać do zobaczenia - powiedział i pocałował mój policzek, a potem się ulotnił.
Westchnęłam. Zostało mi jeszcze kilka lekcji i znienawidzone kółko.
Udałam się na stołówkę, gdzie spotkałam Am, i mojego brata. Jakoś mnie tak, niemiło zemdliło na ich widok.
Postanowiłam im nie przeszkadzać, więc przysiadłam się do Alex'a, który rozmawiał z jakąś dziewczyną.
-Hej, wolne ?- zapytałam.
Chłopak radośnie kiwnął głową, tracąc zainteresowanie towarzyszką. Ta jedynie wstała prychając i zabijając mnie wzrokiem, jej brązowych tęczówek.
-Nie przejmuj się nią. Jest zazdrosna - machnął ręką, a ja przytaknęłam. Nie zamierzałam.
-Podobasz jej się - powiedziałam patrząc na sylwetkę dziewczyny.
-Wiem - odpowiedział dumnie.
Spojrzałam na niego unosząc brwi.
-Nic z tym nie zrobisz?
-A co mam zrobić - odparł wzruszając ramionami. - Myślę, że nie lubię jej tak, jak ona lubi mnie.
Kiwnęłam głową na znak zrozumienia. Było mi na prawdę szkoda, że Alex nie odwzajemnia jej uczuć, ale takie jest życie.
-Co robisz dzisiaj? - zagadnął.
-Zostaje po lekcjach, na kółku historycznym - mruknęłam niewyraźnie, nawet nie wiem czy chłopak, mnie usłyszał.
-Doprawdy? - był zdziwiony. - Wiem, że chodzisz do klasy historycznej, ale aż tak lubisz ten przedmiot? A może kogoś, kto go uczy? - powiedział ruszając zabawnie brwiami. Dla mnie w tej chwili, nic nie było zabawne. Po co rusza ten temat? Jak ktoś taki , jak McCall może mi się podobać?! Okropieństwo.
Odchrząknęłam znacznie i powoli wstałam.
-Hej, dokąd idziesz?
-Wybacz, muszę iść do toalety- uśmiechnęłam się sztucznie, nie chcąc by myślał, że to jego wina.
Wychodząc na korytarz, wcale nie miałam zamiaru skierować się do łazienki. Zastanawiałam się o jakiej niespodziance mówił Dylan.
Mój wzrok przykuła siedząca na podłodze dziewczyna. Płakała.
-Hej co się stało? - przykucnęłam obok niej, delikatnie dotykając jej ramienia.
Zachlipała cicho i podniosła na mnie, swój smutny odcień oczu. Był szary.
-Ja...ja - jąkała się, ale gdy zobaczyła coś za mną, zaszlochała jeszcze bardziej.
Skierowałam wzrok w tamtą stronę i to kogo ujrzałam lekko, zbiło mnie z tropu.
Westchnęłam.
-Podoba ci się Ian i płaczesz dlatego, że ma dziewczynę? - zapytałam lekko zirytowana.
Dziewczyna spojrzała na mnie jak na wariatkę.
-Skąd wiesz? - zapytała, a ja starałam się nie śmiać.
-Nawet go nie znasz ... - dziewczyna widząc moją minę, szybko zareagowała.
-Zoe.
-...Zoe.
-A ty go znasz? - zapytała z nadzieją.
-Tak, to mój starszy niedorozwinięty emocjonalnie brat. Na prawdę, nie opłaca się wylewać przez niego łez - powiedziałam klepiąc ją po ramieniu.
Wstałam tak szybko, jak tylko potrafiłam, nie miałam ochoty słuchać o jej złamanym sercu. Założę się, że nie zamieniła z nim słowa.
Skierowałam się do przyjaciółki i brata.
-Czy możecie proszę, nie robić tego czegoś przy mnie - powiedziałam, gestykulując śmiesznie rękoma. Nie miałam ochoty, patrzeć na wymianę struktury ich śliny, która swoją drogą nie ma już jednego DNA.
-Gdzie jest Dylan? - zapytał Ian, ignorując moją wcześniejszą wypowiedź.
-Skąd mam wiedzieć? Nie przyczepiłam mu radaru namierzającego- prychnęłam.
-Dobra, sam go znajdę - powiedział machając ręką.
-Nie ma humoru? - zapytałam Amber.
-A bo ja wiem, to twój brat - powiedziała i sprawnie mnie wyminęła.
Co ich wszystkich ugryzło? Przecież nic nie zrobiłam.
***
Właśnie przed chwilą skończyła się moja ostatnia obowiązkowa lekcja, a teraz muszę czekać na tą, nie obowiązkową, najgorszą.
Cała trójka już więcej się do mnie nie odzywała. Na prawdę nie mam pojęcia co ich ugryzło. Pod salą byłam jedyna. Świetnie.
Usłyszałam kroki, odwróciłam się w tamtą stronę i dostrzegłam szatański uśmiech nauczyciela.
-Witaj Violet.
-Taa... cokolwiek - powiedziałam z niesmakiem.
Gdy otworzył drzwi do pomieszczenia, przepuścił mnie przodem.
-Więc czego będziemy się uczyć? - zapytałam siadając na ławce.
-Chcę już stąd wyjść - powiedziałam nie kryjąc, niechęci do jego osoby.
-Myślałem, że zajęcia w praktyce będą w porządku - powiedział zbliżając się do mnie.
-Nie wydaję mi się - odpowiedziałam i zeskoczyłam z ławki. Chcąc zabrać torbę poczułam uścisk na nadgarstku.
-Co pan robi?!- powiedziałam szarpiąc się.
Nie odpowiedział tylko przyciągnął mnie do siebie. Zaczęłam się szarpać, ale był za silny. Próbował mnie pocałować, ale zgrabnie unikałam jego twarzy. Złapał mnie jedną ręką za żuchwę i ścisnął. Zadrżałam.
-Uspokoisz się, czy mam ci pomóc?
Nie zrobiłam nic.
Po chwili poczułam jego usta na moich. To najgorsze przeżycie, jakie mnie do tej pory spotkało. Zamknęłam oczy z obrzydzenia... chciało mi się wymiotować.
Usłyszałam trzask drzwi. Nauczyciel odskoczył ode mnie jak oparzony, a ja zwróciłam głowę w stronę mojego wybawcy.
-Co to kurwa było! ?- zapytał mało grzecznie buzujący złością Dylan.
__________________________
Skopałam ten rozdział i przepraszam ;/ Obiecuję, że w następnych rozdziałach będzie więcej Dylana :)
czytasz=komentujesz :)
za błędy przepraszam
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com