Chào các bạn! Truyen4U chính thức đã quay trở lại rồi đây!^^. Mong các bạn tiếp tục ủng hộ truy cập tên miền Truyen4U.Com này nhé! Mãi yêu... ♥

9.

Nie chciałam iść do szkoły, ze względu na historię. Propozycja pana McCalla była niestosowna i poniżająca. Jak nauczyciel może zaproponować, coś tak nie moralnego swojej uczennicy?

Czyli ten romans, to nie jednorazowe wykroczenie. Mój humor od wczoraj, wieczora diametralnie się zmienił. Nie wiem co mam robić. Ja i Dylan jesteśmy przyjaciółmi, a jeszcze niedawno miałam ochotę go zabić. Nadal mnie irytuje, ale nic z tym nie zrobię. Alex, jednak nie jest takim dupkiem jak myślałam, a pan od historii jest... nawet nie wiem jak to ująć.

Miłość Amber i Ian, jest tak przesadnie słodka, że chce mi się wymiotować, a to wszystko przez to, że dziś rano dostałam okres i mam ochotę, wyżyć się na całym świecie.

Ojca nie ma w domu, ponieważ tak wcześnie zaczyna pracę, a mama pewnie, już wstała, by móc wygonić mnie i mojego brata do szkoły.

-Violet, wstawaj ! - usłyszałam z dołu głos mojej mamy i już wiedziałam, że nie zostanę, dzisiaj w łóżku.

Wstałam mozolnie wygrzebując się z łóżka, a brzuch dał o sobie znać, bo zgięłam się w pół.


-Mogę, zostać dziś w domu ? - zapytałam mamę wchodząc do kuchni.

-Dlaczego?

-Dostałam okres.

-Kochanie, okres to nie choroba. No chyba, że psychiczna - przewróciłam oczami, a mama się zaśmiała.

-Też ci tak, odpowiem, kiedy będziesz musiała coś posprzątać - powiedziałam obrażona i zjadłam szybko jabłko.

-A Ian, nie idzie do szkoły? Czemu go tu nie ma ?- zapytałam unosząc brwi.

-Chyba złapał jakieś przeziębienie - no świetnie on może zostać, w domu, a ja nie ? Cóż za sprawiedliwość.

-Świetnie.


~*~

Wchodząc do szkoły, pierwsze co zobaczyłam to machającą do mnie Am, podeszłam do niej i przytuliłam.

-Co, ty dziś tak wesoła? - zapytałam

-Cieszę się pięknym dniem, a co nie mogę? Gdzie twój brat? - zapytała

-Jak to powiedziała moja mama "złapał przeziębienie" ale nie wiem, czemu tak na prawdę go nie ma.

-Oh, przestań, dlaczego mu nie wierzysz?

-Ponieważ, to jest Ian?

-Nie zaczyna się zdania, od, ponieważ - poprawiła mnie.

-Cokolwiek, Am, - powiedziałam mając już trochę lepszy humor.

-Co mamy teraz ? - zapytała mnie moja przyjaciółka.

-Historię - powiedziałam z obrzydzeniem.

-Nie cieszysz się? Jesteś w klasie historycznej - zdziwiła się.

-Mam dziś zły, dzień tyle - wzruszyłam ramionami.


Wchodząc do sali, poczułam jak ręce zaczynają mi się pocić, a serce nagle przyspieszyło.

-Hej, spokojnie, nie ma dziś kartkówki - szepnęła uspokajająco Amber. Ale ona nie wiedziała, że nie kartkówki się boje.

-Witam klaso, dziś będziemy oglądać, coś zupełnie innego, niż zazwyczaj. Oczywiście macie zwracać uwagę, na to co było specyficzne w tamtych czasach.

Będzie to film "Romeo i Julia".

Klasa zaczęła buczeć, a nauczyciel starał się ich uciszyć.

-Jeżeli się nie zamkniecie, zrobię wam kartkówkę - powiedział głośno, a wszyscy zamilkli.

Oparłam się wygodniej na krześle i przymknęłam oczy. Byłam zmęczona i chciałam być już w domu. Dylana jeszcze nie widziałam i nie wiem, czy w ogóle był w szkolę. 

-Panno, Craze, czy ta lekcja panią nudzi?- zapytał mnie oburzony nauczyciel. Dlaczego się tak na mnie uwziął? 

-Nie ja.. 

-Więc zapraszam do mnie, będę miał na ciebie lepsze oko - powiedział, a ja wiedziałam, że robi to dla siebie. 

Wzięłam krzesło i usiadłam tylko trochę bliżej. 

-Obok mnie - powiedział wolno, patrząc mi w oczy. 

Usiadłam obok niego, ale najdalej jak tylko mogłam.

Film się już zaczął, a ja starałam się na nim skupić. Amber próbowała złapać, ze mną kontakt wzrokowy, ale jej nie wychodziło. Poczułam dłoń na udzie, a moje serce prawie stanęło. Szarpnęłam nogą, ale to nic nie dało. Reszta uczniów nie, mogła tego zobaczyć, przez zasłaniające im widok biurko. 

Wstałam nagle i powiedziałam, że muszę iść do toalety. 

McCall uśmiechnął się zwycięsko i skinął głową. 

Czułam na sobie pytający wzrok Am, ale nie miałam siły na nią patrzeć. 


Stanęłam przed lustrem i opłukałam twarz zimną wodą. Dlaczego ja? Nie mógł sobie wziąć kogoś innego? On nie powinien być nauczycielem. 

Oparłam dłonie o umywalkę i spuściłam głowę. 

Co jest, we mnie, takiego, że musiałam to być ja? 

Chciałam zostać w łazience do końca lekcji i tak zrobiłam. Napisałam Amber, by wzięła moje rzeczy . Nie zamierzam tam wracać. 

Gdy usłyszałam dzwonek wyszłam z łazienki. 

Widziałam przyjaciółkę, która szła w moją stronę. 

-Co to było Vet? - zapytała używając zdrobnienia, które ona nie dawno wymyśliła. 

-Po prostu źle się poczułam - powiedziałam odbierając torbę. 

-Serio? McCall, szczerzył się głupio do końca lekcji - powiedziała zakładając ręce, na piersi. 

-Jezu, to nic - powiedziałam zdenerwowana. 

-Co jest? - zapytał wesoły Dylan. O nie, niech Am, siedzi cicho. 

-Nic, - powiedziałam sztucznie się uśmiechając.

-Między nią, a McCallem, jest jakiś kwas - powiedziała zła Amber.

-Amber, posłuchaj ...

-Panienko Craze, pozwól do mnie - usłyszałam głos nauczyciela i cała się spięłam. Amber i jej brat chyba to zauważyli, bo zmarszczyli brwi.

-Nie mogę teraz, przepraszam - powiedziałam najmilej jak umiałam.

-Nalegam - zaczęło robić mi się gorąco.

-Chyba powiedziała, że nie może - wtrącił się szatyn, a ja byłam mu wdzięczna.

-Panie, O'Brien jest pan jej adwokatem?

-Mogę być kimkolwiek, zechcę dla niej, a panu nic do tego.

-Chcesz zostać po lekcjach -powiedział nauczyciel podchodząc bliżej nas.

-Co panu, tak zależy, żeby do pana przyszła ? Skąd mamy wiedzieć, że nie chce jej pan zgwałcić, skoro nie może pan załatwić, z nią tego przy nas?

Wiem pan, chodzą plotki, o pana upodobaniach do młodszych -powiedział chłopak zakładając ręce na piersi.

Zrobiło mi się niedobrze. Ta wymiana zdań nie prowadziła, do niczego dobrego.

-Nie bądź bezczelny, gówniarzu.

-A co może mi pan zrobić co? - zapytał pewny siebie.

-Zawiesić. Więc zamknij, tą swoją wyszczekaną buzię i się nie mieszaj, w sprawy, o których nie masz pojęcia.

-A z tobą Violet, porozmawiam później - powiedział zirytowany Dylanem i odszedł.


-O co chodzi Vet? - zapytał zmartwiony Dylan. Nie mogę mu powiedzieć. Skoro odzywa się tak do niego, już teraz to co będzie, jak się dowie?

-Chodzi o konkurs. Chce mnie zmusić, bym na niego poszła - powiedziałam nie pewnie.

-Konkurs? - zapytała Amber.

-Tak, konkurs, nie chcę na niego iść, ale on usilnie nalega.

-Więc to w klasie, to też konkurs? Czemu się uśmiechał - boże Am, przymknij się już, bo Dylan usłysz za dużo.

-Zgodziłam się. Dajcie mi już spokój, to nie przesłuchanie.

Udałam się w stronę szafki i zostawiłam ich zdezorientowanych.

-Cześć ! - powiedział wesoły Alex. Boże, czy oni wszyscy powariowali?! Co oni są nagle dziś tacy weseli ?

-Hej - uśmiechnęłam się sztucznie.

-Nie chciałabyś, pójść może dziś, ze mną do kina?

Nie miałam dziś już na nic ochoty. Chciałam wrócić do domu i pójść spać.

-Przepraszam, ale dziś nie mogę, może innym razem? -zapytałam

-Nie ma sprawy - jego czarujący uśmiech, sprawił, że też się uśmiechnęłam.

-Wybacz, ale muszę iść na wychowanie fizyczne.

-Jasne, trzymaj się - powiedział i się uśmiechnął.

Wypuściłam powietrze i oparłam się o zimne, szafki.

To dopiero druga lekcja, a ja mam już dość.

Poczułam męskie perfumy i gdy otworzyłam oczy, zobaczyłam dyrektora.

-Panno Craze, doszły mnie słuchy, że stawiasz opory w nauce historii. Na tym poziomie jest to, niedopuszczalne, dlatego też będziesz chodziła, na kółko historyczne do pana McCalla.

-Ale ja...

-Nie ma żadnego ale. Pierwsze zajęcia, jutro po lekcjach.

Kurwa,kurwa,kurwa...jestem w dupie.


_______________________________

jak wam się podoba? komentujcie czy wam się podoba, akcja czy nie :) każdy głos się liczy.

Za błędy przepraszam, jeżeli jakieś znaleźliście.

czytasz=komentujesz ;)

xx

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com