87
LICHT X LAWLESS
( uwaga bo tutaj będzie złeeeee)
Lawless: Kocham cię aniołku!
Licht: Odejdź ode mnie pokrako jedna!
Lawless: Wszystko, dla ciebie!
5 minut potem
Lawless: Chcę grać z tobą na pianinie!
Licht: Nie dotykaj!
Lawless: Twoje życzenie, mym rozkazem!
5 minut potem
Lawless: Upiekę ci ciastka w serca!
Licht: Nic nie gotuj!!
Lawless: Jak chcesz!
5 minut potem
Lawless: Za ciebie mógłbym zgnąć!
Licht: To idź, weź wyskocz z tego okna.
Lawless: Tak mój panie!* idzie do okna*
Licht: To był sarkazm. Nie musisz słuchać wszystkich moich rozkazów!
Lawless:* przytula Lichta* Dziękuję!
Licht: Ej! Na co ty se pozwalasz?! Wypchaj się cholerny jeżu!!
Lawless: Mówiłeś, żebym nie słuchał twoich rozkazów!* przytula się mocniej*
Licht: NIE WSZYSTKICH TĘPAKU!!* dusi się*
5 minut potem
Licht: * leży nieprzytomny na ziemi*
Lawless: Ej aniłku! Żyjesz?
ZŁÓŻMY ZNICZA LICHTOWI. ZACHOWAJMY CHWILĘ CISZY.................. DOBRA! JEŚLI SIĘ SPODOBAŁO ZOSTAW KOMENTARZ I GWIAZDKĘ! PAPA!
BURZA BYŁA, NIE MIAŁAM JAK NA KOMPA USIĄŚĆ...
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com