90
EJ! EJ! EJ! NO BO DOCHODZIMY DO TEJ SETKI, NIE? NOOOO! FAJNIE!
MIKUNI X JOHANES( NIE PAMIĘTAM JAK SIĘ PISZE)
Mikuni:* do Ambel* Jesteś tak piękna, twoje oczka tak błyszczą...* mówi dalej*
Johanes:* przychodzi* Jesteś brzydki...
Mikuni: * dalej do Ambel* Takie śliczne włosy....* mówi dalej*
Johanes: Śmierdzisz...
Mikuni:* wciąż do Ambel* Twoja sukienka tak pięknie powiewa...* mówi dalej*
Johanes: Jesteś życiowym przegrywem.
Mikuni:* do Ambel* Tak ci lśnią te oczka...
Johanes: A jej oczy są brzydkie.
Mikuni: COŚ TY POWIEDZIAŁ?!
TA ZNIEWAGA KRWII WYMAGA! tak wgl... Wyobrażacie sobie? KTOŚ WAS OBRAŻA, A TY NIE ZWRACASZ UWAGI DOPUKI NIE POWIE CZEGOŚ ZŁEGO O RZECZY, KTÓRĄ KOCHASZ. NOOO... NIEŹLE TRZEBA MIEĆ W GŁOWIE...
SOUL EATER...MÓWIŁAM, ŻE GDY BĘDĄ PEŁNE LICZBY TO WSTAWIĘ COŚ Z INNEGO ANIME.
DEATH THE KID X BLACK STAR
Kid i Black Star idą se do muzeum egipskiego. Rozglądają się.
Kid:* dźwięk zachwytu* Wszystko tutaj takie symetryczne!!!!* piszczy*
Black Star: Ej! Kid! Patrz na ten piękny wazon!
Kid:* podchodzi, patrzy, brew mu drga, a z nosa krew leci* Serio?! Pokazujesz mi jedyną ASYMETRYCZNĄ rzecz w tym muzeum?!?! To nawet nie zasługuje by ISTNIEĆ!* wyciąga pistolety*
Black Star: Oj! Oj! Oj! Bo ci żyłka pęknie! Wyjdźmy stąd po prostu! A NIE CAŁE MUZEUM BĘDZIESZ ROZWALAŁ!* popycha Kida w stronę wyjścia*
Kid: AaAaaaAaaaaAAA!!! Zgiń śmieciu!!* strzela w wazon, śmieje się szyderczo*
Black Star: NIEEEE!!!
15 minut potem
Kid: Skończyłem...z wazonem....
Black Star: SKOŃCZYŁEŚ Z WAZONEM!?! CHYBA RACZEJ Z CAŁYM MUZEUM!!!!!
Kid: Wychodzimy?
Black Star: Taaa...
Kid:* zauważa coś w kłębie dymu, znów wyciąga pistolety* JAK ŚMIESZ MI SIĘ TU JESZCZE POKAZYWAĆ?! CO ZA NIEWDZIĘCZNY WAZON!!!
Black Star:Ehhh...* zdziela Kida po głowie*
Kid:* Mdleje*
Black Star: No to wracamy!* bierze Kida za nogę i ciągnie za sobą*
CHCĘ POŻEBRAĆ I WGL! ALE NIE CHCE MI SIĘ TEGO PISAĆ! W TEJ CHWILI U MNIE JEST 01:15 III NO NIE CHCE MI SIĘ SPAĆ. WŁAŚNIE! JAK TO OPUBLIKUJĘ TO PEWNIE INNA GODZINA BĘDZIE:)
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com