Prolog
Nigdy w życiu nie spodziewałam się jak to wszystko się potoczy i jak na mnie to wpłynie. Powstałam na nowo z zgliszczy. Ból towarzyszył mi w każdym momencie mego życia. Myślałam że ucieczka od niego wszystko zmieni może w końcu nie będę nic czuć , że w końcu nie będę martwiła się o swoje życie ale sprawiła ze było jeszcze gorzej . Uciekając wpadłam w całkowitą ciemność . Nie wiem ile dni , miesięcy czy lat tkwiłam w niej ale trwało to mam wrażenie w nieskończoność . W końcu dostrzegłam światełko. On był moją nadzieją mimo że razem błądziliśmy w czeluściach piekła . Podążyłam za światłem za moją oazą , spokojem ,chociaż on też był tak samo zniszczony jak ja . Obydwoje kłamaliśmy by wydostać się z stąd . Kłamstwo właśnie to słowo opisywało naszą dwójkę .Od zawsze wmawiano mi ze w każdym kłamstwie jest malutkie ziarenko prawdy, gorzkiej prawdy. Byliśmy tak zaślepieni kłamstwem ,że nie zauważyliśmy jak ono zaczyna z każdym dniem kwitnąć . Z ziarenka powstała odurzająca roślina . Jej kolce pokazały nam prawdę choć gorzką i bolesną ale najprawdziwszą prawdę o nas . Sprawiła ze zaczęliśmy czuć paraliżującą agonię która wypaliła nas od środka i pozostawiła głębokie pokiereszowane blizny na naszych sercach.
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com