2
Daniel otworzył oczy.Z początku nie chciało mu się wstawać ale pomyślał że dzisiaj zobaczy Nele i na jego twarzy szybko pojawił się uśmiech.Szybko przygotował się do wyjścia ale i tak jak zwykle musiał biec aby zdążyć na autobus.Przeważnie jeździł z Olą koleżanką z klasy.Chociaż nigdy nawet nie mówili sobie cześć.Udawali że się nie znają.Jak zwykle były korki więc wysiedli na przystanku który znajdował się naprzeciwko domu Nelki.Wysiedli.Ola jak zwykle w prawie biegu szła do szkoły a on nie zbyt szybko powolnymi krokami.Spojrzał w stronę jej domu.Nela wychodziła z klatki, wyglądała na lekko zirytowaną.Ale mimo tego i tak Danielowi odrazu zrobiło się weselej.
-Cześć-rzucił posyłając jej delikatny uśmiech.
-Mhm...nawet mnie nie denerwuj...jak mogłeś? -zapytała a w jej oczach lśniły łzy oraz było widać ból.Niee czekując na odpowiedz
Odeszla w strone gimnazjum
-O co jej chodziło?-pomyślał.
Resztę drogi do szkoły przebył rozmyślając nad słowami dziewczyny.Dowie się o co jej chodzi.Musi z nią porozmawiać.
Wszedł do szatni.Rozejrzał się ale Nelki nie było.Do lekcji pozostało jeszcze 10 minut a większość klasy rozmawiała, śmiała się w najlepsze i odpisywała zadania.Drzwi delikatnie się uchyliły
-To Nela-pomyślał.
Jednak okazało się że była to Ania.Przywitała się z dziewczynami i dosiadła się do Daniela ktòry siedział sam.Zaczęła mu coś opowiadać aczkolwiek on zbytnio jej nie słuchał ponieważ cały czas myślał o Nel.Minęło 5 minut.Ania dalej z nim "rozmawiała" i siedziała.Do szatni weszła Nelka i Weronika.Dziewczyna rzuciła niby obojętne spojrzenie w stronę Ani która zaskakująco dziwnie przysunęła się do Daniela.Kornelia wzięła torbę i wyszła do pracowni chemicznej.Weronika popatrzyła na Daniela:
-Wiesz co? Nie wiedziałam że jesteś aż takim idiotą...i że tak ją skrzywdzisz ...gdybym tylko wiedziała...-rzekła.
-Ale Werka o czym ty mówisz?-zapytał zaskoczony.
-Nie pogrążaj się jeszcze bardziej-odrzekła i odeszła.
Zabrzmiał dzwonek i klasa powoli zaczęła udawać się na lekcję.Chemia ciągnęła się dla Daniela w nieskończoność.Gdy lekcja się skończyła chlopak podszedl do Nelii.
-Dlaczego tak się zachowujesz? Co się stało?-zapytał.
-Wiesz co? Lepiej sobie idz do swojej Ani!-krzyknęła dziewczyna probujac odejsc.
-Poczekaj!-złapał ją za rękaw odsłaniając spory kawałek jej lewej ręki.
Co to jest?!-uniósł brew spoglądając na mase czerwonych kresek które pokrywały większość jej ręki...
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com