10
Tavia
Leżałam tak z 15 minut, gdy nagle brązowowłosy chłopak się podniósł.
Myślałam że dostanę zawału, to nie był Luk tylko Ben!!!!
Po chwili się otrząsnęłam się i zaczęłam pierwsza:
- Hej. Co ty tu robisz?
- Um.. Hej. Postanowiłem poczekać aż się obudzisz.
- Ale.. po co czekałeś? Skoro znasz mnie niecały dzień. A tak właściwie to ile tu leżałam?
- No czekałem ,bo... się o ciebie martwiłem. No tak znam cię nie cały dzień, ale um... Jesteś jedyną osobą która znam, i miał bym sobie za złe Jeśli bym ci nie pomógł. 3 dni.
- To miło z twojej strony. Napewno kogoś sobie znajdziesz. To długo tutaj leżę.
15 minut później
- Ale na prawdę nie musisz mnie podwieźć.- nie chciałam żeby mnie odwoził
- Nie ma żadnego"ale" . Wsiadasz i koniec kropka.- upierał się Ben
- Ugh. - tylko tyle powiedziałam . A on posłał mi zwycięski uśmiech.
W domu
Po pożegnaniu się z Benem, weszłam do domu. Zaciągnęłam buty i powędrowałam do kuchni.
Kolejny raz dzisaj dostałabym zawału.
Luk siedział na krzesle przy dużym stole.
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com