3
- Jej lody! - o dziwo przybiegły wszystkie dzieci z placu zabaw. O nie, ja zbankrutuję.
Chcąc nie chcąc poszłam z tymi dziećmi na lody. Ehh... Gosia kiedyś mi za to zapłaci. Przynajmniej dzieci w tym moja przyjaciółka się ucieszyły. Po lodach poszłyśmy do domu z jej kuzynami. Potem postanowiłyśmy wrócić pociągiem do rodzinnego miasta. Podziękowałyśmy za nocleg wujkowi i cioci Gosi, a potem poszłyśmy z spakowanymi walizkami na pociąg. W podróży Gosia zdrzemnęła się, a ja słuchałam muzyki i czytałam książkę. Nagle włączyła się mi playlista z piosenkami Shawna Mendesa. Pierwszą piosenką była Understand. Od razu wyłączyłam słuchawki i zamknęłam oczy. Niekontrolowanie w mojej głowie pojawiły się wspomnienia z tamtego koncertu. Zasłoniłam usta ręką, żeby nie krzyknąć. Schowałam głowę w kolana, a po moich policzkach momentalnie spłynęły łzy. Zaczęłam żałować, że jeszcze nie usunęłam tej piosenki z playlisty. Mam z nią za dużo wspomnień. Za dużo okropnych przeżyć, o których wolałabym zapomnieć. Jednak wystarczy mi tylko jej tytuł, żeby one pojawiły się w mojej głowie. Nie umiem przestać o tym myśleć. Zaczęłam się lekko bujać w swojej pozycji. Starałam się zachować ciszę, żeby nie obudzić przyjaciółki, ale ta jakby miała jakiś szósty zmysł, że dzieje się mi coś złego. Otworzyła zaspane oczy i od razu jak zauważyła mój stan podeszła do mnie i bez wahania przytuliła. Oddałam przytulas. Wiedziała czego mi potrzeba.
Gosia
Obudziłam się i zobaczyłam Anię. Od razu doszło do mnie, że coś jest nie tak. Podeszłam bliżej i przytuliłam ją.
- Ciii.... Jestem. Chodzi o tamten koncert? - spytałam.
Nie wiem co się dokładnie wtedy stało. Jeszcze mi nie mówiła wszystkiego, bo nie była gotowa. Ale wiem, że coś okropnego. Od tamtego koncertu stała się inna. Bardziej zamknięta w sobie i nieufna. Wiem tylko, że poszła na ten koncert z Martą i swoim byłym, który obecnie jest w więzieniu. Wiem, że muszę jej pomóc przez to przejść. Te wspomnienia jeszcze są na pewno zbyt świeże, przecież minął niecały rok. Na szczęście jestem cierpliwa i nie drążę tematu.
- Tak... - wydusiła.
- Ciii... Spokojnie. Już nic ci nie grozi. Jesteś bezpieczna. Jestem tutaj.
Mówiłam cicho i spokojnie, żeby dodać jej otuchy. Potrzebowała mnie.
- Nie płacz już. Nie wracaj do tego. Liczy się teraz. Uśmiechnij się.
Puściłam ją, by zobaczyć uśmiech. Ania uśmiechnęła się smutno. Łzy spływały jej po policzkach, ale już tylko łkała.
- No dobra może być. Oddaj telefon. - Wykonała polecenie.
Spojrzałam na piosenkę. Understand. Marta ją lubiła jak i tego wykonawcę. Dzięki niej Ania zaczęła go słuchać i polubiła. Po tamtym koncercie już nie spotkałam jej więcej. Domyślam się co się stało, ale nie zapytam jej o to teraz. Powie mi to kiedy będzie gotowa.
- Usunąć ją?
- Tak...
- Dobra. Trzy, dwa, jeden - usunęłam tą piosenkę z playlisty. - Gotowe. Proszę.
Oddałam jej telefon i otarłam parę łez. Potem podałam jej chusteczkę.
- Już lepiej? - spytałam kiedy jako tako się ogarnęła, a nowe łzy przestały lecieć.
- Tak. Dziękuję - uśmiechnęła się lekko.
- Nie ma za co. Po to żyję. Pamiętaj, że kiedy nie będzie mnie obok ciebie bez względu na wszystko, proszę, napisz albo zadzwoń do mnie, okej?
- Pamiętam.
- Dobra, a teraz posłuchajmy czegoś, co nie wywoła u ciebie łez, zgoda?
Niepewnie kiwnęła głową, więc włączyłam na głośnik moją ulubioną piosenkę BTSu.
- Oni są niesamowici. Nie wiem jak mogłaś żyć przez te wszystkie lata bez ich muzyki. Tak samo ja kiedy byłam mała. Pomińmy fakt, że być może wtedy nie grali, ale no.
Naprawdę uwielbiam ich muzykę. Jest dla mnie wyjątkowa. Nie rozumiem jak niektórzy ludzie mogą tego nienawidzieć. Przecież to najwspanialsza muzyka świata, a oni są najlepszym zespołem świata.
- Ja też nie wiem - uśmiechnęła się lekko.
- Wejherowo wysiada. - Odezwał się głos z głośników.
- Oo to my - stwierdziła.
- Nieeeeee. - Koniec jazdy oznaczał, że muszę wyłączyć tą kochaną piosenkę.
Niechętnie wyłączyłam muzykę. Wzięłyśmy walizki i wysiadłyśmy. Poszłyśmy w stronę domu Anii, chciałam ją odprowadzić, więc nie miała nic do gadania w tej sprawie.
- Ty wiesz, że prędzej czy później zapłacisz mi za tą akcję z lodami?
- Ta, ta, mów sobie, co chcesz.
- Ale ja serio mówię. Nie wiem jeszcze jak, ale zapłacisz.
- Weź nie psuj tego pięknego dnia. Wiesz za tydzień są moje urodziny i już nie mogę się doczekać, co wymyślisz.
- Jeszcze mnie nie zaprosiłaś, więc nie wiadomo czy coś ode mnie dostaniesz - uśmiechnęła się wrednie.
- Nie? Jak to nie? A no faktycznie. W takim razie przyjdź za tydzień do mnie o trzynastej albo czternastej.
- Zdecyduj się.
- No dobra kompromis. Trzynasta trzydzieści i nie spóźnij się, bo złamiesz moje serce. - Zrobiłam palcami kształt serca, który potem rozwaliłam na pół dla poparcia swoich słów.
Ania zawsze daje mi superowe gadżety z BTS, które niekiedy sama robi, także jestem ciekawa, co w tym roku wymyśli.
- Ale Gosia co z tym, że liczy się obecność, a nie prezent? Równie dobrze mogę przyjść z pustymi rękami.
- Nawet nie próbuj - zaśmiałyśmy się.
- Ale zawsze tak piszesz na zaproszeniu.
- No ale teraz dostałaś słowne zaproszenie bez tego, także prezent mile widziany.
- Zobaczę, co da się zrobić.
Doszłyśmy pod jej dom i się przytuliłyśmy na pożegnanie. Patrzałam jeszcze jak Ania wchodzi po schodach i poszłam do siebie. Wypadałoby odespać podróż, ale wolę zająć się zaproszeniami na urodziny, o których jak często mi się zdarza i także w tym roku zapomniałam.
Ania
Wróciłam do domu i położyłam się na łóżku. W tym roku przyjaciółka dostanie płytę tylko z piosenkami swoich idoli własnoręcznie przez nich podpisaną. Zdobyłam ją na koncercie, kiedy rzekomo poszłam do toalety. Już wyobrażam sobie jej minę. To będzie dla niej niezapomniany dzień. Sama ona raczej nie odważyłaby się pójść po to. Na pewno zjadłby ją stres. Chociaż tyle mogę zrobić w podzienkowaniu za to, że jest obok mnie w trudnych chwilach. Nie żałuję poznania jej. Nie żałuję, że postanowiłam jej zaufać. Nie żałuję tamtego dnia. Weszłam do pokoju i od razu rzuciłam się na łóżko. Oczy od razu mi się zamknęły.
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com