4
Wyjrzałam przez kuchenne okno.
Chłopak faktycznie stał przy swoim samochodzie z rękoma w kieszeni.
Moje serce na jego widok zaczęło bić dwa razy mocniej. Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Może chce mnie przeprosić i błagać bym do niego wróciła ?
Narzuciłam bluzę i wyszłam na zewnątrz. Dylan uniósł głowę i lekko się uśmiechnął.
-Co tu robisz ? - założyłam ręce na piersi.
- Violet, przepraszam. Byłem totalnym dupkiem...
-To chyba za mało powiedziane ...
-Daj mi dokończyć...uświadomiłem sobie, że życie bez Ciebie jest totalnie skurwione. Kocham Cię i proszę Cię o ostatnią szanse... to wszystko przez co przeszliśmy, zmieniło mnie. Chce Cie chronić i po prostu myślałem, że jeżeli wrócisz do rodziców to będziesz bezpieczna.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć. W moich oczach zebrały się łzy. Jedyne czego pragnęłam w tej chwili to go pocałować. Tydzień rozłąki to zdecydowanie za dużo.
Zbliżyłam się do niego i natychmiast pocałowałam.
-Nigdy więcej mi tego nie rób. Rozumiesz ?
-Rozumiem.
-Ja Ciebie też kocham i czas, w którym Cie nie było, był najgorszym czasem.
-Wrócimy jeszcze dzisiaj do domu ?
-Oczywiście, ale skąd ten pośpiech ?
-Nie chce tu dłużej być. Chce jechać do domu. - złapałam go za dłoń i pociągnęłam w stronę drzwi.
Rodziców nie było, ale nie chciałam czekać na ich powrót. Znów to robię - zostawiam ich praktycznie bez wyjaśnienia, ale tym razem zostawię im kartkę. Jestem okropną córka.
-Wiedziałeś, że Ian i Amber biorą ślub ? - zapytałam Dylana pakując się.
-Tak - uciął krótko i zacisnął pięść.
Zmarszczyłam brwi i zatrzymałam dłonie w powietrzu.
-Skąd ?
Cisza.
-Dylan ? Odpowiedz.
-Okej, Ian mi powiedział.
-Rozmawiacie ?! - zapytałam z wyrzutem.
-Tak, czasem dzwoni.
-Dlaczego do mnie się nie odzywa ? Zachowuje się jakby był na mnie wściekły.
-Nie wiem - odwrócił wzrok. Ukrywał coś. Zauważyłam to już dużo wcześniej. Miał swoje sekrety, często nie wracał na noc. Mam nadzieje, że od teraz będzie inaczej. Chce znów poczuć, że mam przy sobie miłość życia.
-Ale ...
-Czy mogłabyś zająć się tym cholernym pakowaniem ? - wywrócił oczami w geście irytacji.
-Jasne - ściszyłam głos.
-Przepraszam kochanie, po prostu bardzo się stęskniłem i chce już być w naszej sypialni - podszedł do mnie i objął od tyłu.
-Ah tak ? - odwróciłam do niego głowę.
-Tak - odpowiedział i czule mnie pocałował. Wydawałoby się, że wszystko jest na dobrej drodze.
----------
Przepraszam Was za bardzoooo długą nieobecność ale no... wena jakoś sie skonczyla. Teraz postaram sie małymi kroczkami o jej powrót. Dziekuje osobą cierpliwym i wytrwałym 💞
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen4U.Com